Kiedy politycy zjeżdżają się przed wyborami parlamentarnymi, aby przekonywać wyborców do oddania na nich głosu, lokalni przedsiębiorcy wiążą koniec z końcem. Ale ich nikt nie słucha, mają pracować i płacić. Zapytaliśmy Józefa Cłapkę, przedsiębiorcę z Wołowa co on by chciał przekazać naszym politykom w Warszawie i w Brukseli, którzy decydują o tym jak opodatkować tych, którzy jeszcze pracują, ale nie martwią się jak ich wesprzeć.
-Co należy zrobić, żeby dziś poprawić działalność takich małych, lokalnych firm w Polsce?
-Żeby ludziom chciało się pracować, a firmy działały, to koszty muszą być niskie. Obecnie koszty zatrudnienia są zbyt wysokie. Utrzymanie jednego pracownik to 70% kosztów w firmie. To dalej tak długo nie wytrzyma.
- Czyli czego by pan oczekiwał od rządzących?
- Żeby motywowali ludzi do pracy. Teraz rozdają 500 plus za chwilę 800 zł, a kto będzie pracował? Gospodarka musi iść pełną parą, żeby było z czego dawać i żeby była motywacja dla człowieka. Jedyne co Rząd może dziś zrobić, żeby pomóc polskim przedsiębiorcom i rolnikom to zminimalizować koszty zatrudnienia i podatki oraz raty kredytów. Widzimy, że na obecną chwilę gospodarki światowe stanęły i mają problemy. Pandemia i wojna zrobiły swoje. A podatkami dobija się polskie firmy, które jeszcze chcą coś robić dla kraju i lokalnych społeczności.
- Wysokie podatki zniszczą mały biznes?
- Państwo musi odpuścić obecną politykę podatkową. To jest jedyna recepta na dziś. Jeżeli ktoś zarabia 10 tys. zł, to musi oddać z 7 tys. zł w opłatach, akcyzach, i innych ukrytych pod różnymi nazwami daninami jak ZUS. Niech ci ludzie co pracują, mają nawet 1 tys. zł plus. Niestety dziś nierób produkuje nieroba. Tak Polska nie wyjdzie z kryzysu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze