To miał być spokojny czas przygotowań do świąt. Niestety, 3 kwietnia 2026 roku, o godzinie 6:00 rano, życie rodziny z Wołowa wywróciło się do góry nogami. Zamiast zapachu wielkanocnych potraw, dom wypełnił gryzący dym i przerażenie. Dziś poszkodowani proszą o pomoc w powrocie do normalności.
Wszystko zaczęło się od nieszczęśliwego wypadku. Żar w niewyjaśniony sposób przedostał się pod podłogę, trafiając na starą, słomianą izolację i drewniane belki stropowe. Ogień, ukryty przed wzrokiem domowników, piął się po drzwiach aż do samego sufitu. Rodzina musiała zostać natychmiast ewakuowana.
Dzięki szybkiej akcji straży pożarnej udało się uniknąć najgorszego, ale straty materialne są ogromne. Dom, który był bezpieczną przystanią, dziś wymaga generalnego i kosztownego remontu.
Po zakończeniu akcji gaśniczej obraz zniszczeń okazał się porażający. Ogień i woda nie oszczędziły kluczowych elementów konstrukcyjnych mieszkania:
Naruszone belki stropowe: Wymagają całkowitej wymiany, co wiąże się z zerwaniem podłóg w całym mieszkaniu.
Zniszczone ogrzewanie i elektryka: Ogień strawił źródło ciepła oraz przewody w ścianach. Konieczny jest montaż nowego pieca gazowego oraz nowej instalacji elektrycznej.
Dziura w stropie: Strażacy, ratując budynek, musieli przebić się przez podłogę do mieszkania sąsiadki na dole. Rodzina czuje się zobowiązana do naprawienia szkód również u niej.
- Nie stać nas na remont o takiej skali. Skala zniszczeń nas przerosła, a musimy działać szybko, by mieć gdzie mieszkać – mówią poszkodowani.
Rodzina została zmuszona do wymiany niemal wszystkiego – od belek konstrukcyjnych, przez instalacje, aż po wykończenie ścian i sufitów, które widać na załączonych zdjęciach. Każda złotówka przybliża ich do powrotu do domu - link do zbiórki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze