Czy powiat przygotowuje się na przyjęcie imigrantów? Takie pytanie na sesji rady powiatu zadała Katarzyna Uran i Janusz Dziarski. Dyskusja wywołała poruszenie, a starosta Jan Janas stanowczo zaprzeczył, jakoby prowadzone były jakiekolwiek działania w tym zakresie. Skąd zatem to pytanie?
Na ostatniej sesji Rady Powiatu Wołowskiego padło zaskakujące pytanie o to, czy powiat przygotowuje się na przyjęcie imigrantów. Dyskusja wywołała poruszenie, a starosta Jan Janas stanowczo zaprzeczył, jakoby prowadzone były jakiekolwiek działania w tym zakresie.
Radna Katarzyna Uran podczas sesji Rady Powiatu zapytała, czy powiat wołowski szykuje miejsca do przyjmowania imigrantów. Jej pytanie spotkało się z poparciem radnego Janusza Dziarskiego, który stwierdził, że "ktoś już widział takich imigrantów na jakiejś wsi".
W reakcji na te słowa starosta Jan Janas nie krył zdziwienia. — O co chodzi? Dopytywał.
- Proszę odpowiedzieć, bo już w poprzedniej kadencji wojewoda pytał starostwo o wyznaczenie takich miejsc — brnął radny Dziarski. - W jednym z domów widziano już kogoś o innym kolorze skóry.
— Nic nie szykujemy. Wy chyba specjalnie wymyślacie takie pytania, żeby wprowadzać zamieszanie — odpowiedział starosta Janas.
Dociskany przez radnych, jednoznacznie zapewnił, że powiat nie ma żadnych planów tworzenia miejsc dla imigrantów, domyślnie — osób czarnoskórych, jak sugerowały wypowiedzi.
Skąd takie pytanie? Dyskusja mogła mieć swoje źródło w niedawnych wydarzeniach w Zgorzelcu. Na przejściu granicznym z Niemcami odbył się protest środowisk narodowych i Klubów "Gazety Polskiej" przeciwko rzekomej relokacji migrantów z Niemiec do Polski. Manifestanci ustawili symboliczne szlabany i skandowali hasła: "Niemcy, nie podrzucajcie nam swoich gości" oraz "Stop relokacji".
Organizatorzy wyrażali obawy, że migranci przekraczają polską granicę z niemieckiego kierunku, a Polska zostanie zmuszona do ich przyjmowania. Tymczasem premier Donald Tusk zapewnił, że Polska nie zamierza przyjmować migrantów z innych krajów UE, powołując się na skalę pomocy udzielanej uchodźcom z Ukrainy oraz presję migracyjną na wschodniej granicy.
Wobec tego kontekstu, emocjonalne pytania zadane podczas sesji w Wołowie wydają się być echem ogólnopolskiej debaty migracyjnej, która jednak – jak wynika z wypowiedzi starosty – nie znajduje odzwierciedlenia w lokalnych realiach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze