Burmistrz Brzegu Dolnego Ireneusz Fura uhonorował panią Emilię Bernacką – jedną z ostatnich żyjących świadków zbrodni w Hucie Pieniackiej, na polskiej wsi, na Kresach Wschodnich. Uroczystość miała wyjątkowy, kameralny charakter i odbyła się w jej domu, miejscu, które dziś jest przestrzenią spokoju, ale też pamięci o dramatycznej przeszłości.
Pani Emilia, pochodząca z Huty Pieniackiej, jako kilkuletnie dziecko przeżyła jedne z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Kresów Wschodnich. Wspomina ukrywanie się z rodziną w piwnicy, strach i ciszę przerywaną odgłosami zbrodni. Poparzona, niesiona przez dorosłych, ocalała – choć wielu jej bliskich i sąsiadów zginęło w płomieniach, często zamykanych w stodołach i palonych żywcem.
Podczas spotkania burmistrz odczytał treść dyplomu – słowa, które wybrzmiały szczególnie mocno w obecności samej bohaterki tych wydarzeń:
„W dowód najwyższego uznania, głębokiego szacunku oraz wdzięczności za niestrudzone przez dziesięciolecia świadczenie prawdy o losach narodu polskiego na Kresach Wschodnich, jako ostatni żyjący świadek tragicznych wydarzeń w Hucie Pieniackiej, jest Pani dla naszej wspólnoty żywym pomostem między historią a współczesnością.
Pani niezłomna postawa, hart ducha i pielęgnowanie pamięci o tych, którzy odeszli, stanowią dla mieszkańców gminy Brzeg Dolny fundament lokalnego patriotyzmu i lekcję pokory wobec losu.”
Te słowa nie były jedynie oficjalnym komunikatem – stały się podsumowaniem życia, które naznaczone zostało tragedią, ale też ogromną siłą przetrwania.
Historia, która nie może zniknąć
Zbrodnia w Hucie Pieniackiej z 28 lutego 1944 roku pozostaje jednym z najbardziej wstrząsających symboli ludobójstwa Polaków na Kresach.
Wieś została zniszczona, a jej mieszkańcy zamordowani w bestialski sposób. Dla pani Emilii to nie liczby i daty – to obrazy, które nosi w pamięci od dziecka. – To nie była wojna, jaką znamy z podręczników. To było niszczenie ludzi tylko dlatego, kim byli – mówią dziś świadkowie tamtych wydarzeń.
Droga przez tułaczkę do nowego życia
Po tragedii przyszły lata ukrywania się i niepewności. Dopiero po zakończeniu wojny pani Emilia wraz z innymi Polakami trafiła transportem na Dolny Śląsk.
Osiedliła się w Naborowie w gminie Brzeg Dolny – miejscu, które dla wielu kresowiaków stało się nowym domem. Tu zaczęła budować życie od początku. Założyła rodzinę, wychowała czworo dzieci. Pracowała, żyła, ale nigdy nie zapomniała. Pamięć jako zobowiązanie Dziś, mając 92 lata, pani Emilia wciąż opowiada swoją historię.
Nie dla siebie – dla innych. Dla młodych, którzy nie znają wojny. Dla tych, którzy słyszą o Kresach tylko w kontekście historii. Podczas uroczystości podkreślano, że jej świadectwo ma ogromną wartość – nie tylko historyczną, ale też moralną.
– To dzięki takim osobom jak pani Emilia wiemy, co naprawdę się wydarzyło. To żywa historia, której nie znajdziemy w pełni w żadnej książce – mówiono podczas spotkania. Kresowiacy – fundament Dolnego Śląska Uhonorowanie pani Emilii odbyło się z inicjatywy Wojciecha Orłowskiego z Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej. To również symboliczny gest wobec całego pokolenia kresowiaków, którzy po wojnie zasiedlili te tereny.
To oni odbudowywali wsie i miasta, tworzyli społeczności, przekazywali wartości. Ich doświadczenie – choć naznaczone bólem – stało się fundamentem życia na Dolnym Śląsku. Dzisiejsza uroczystość była więc czymś więcej niż wręczeniem dyplomu. Była przypomnieniem, że historia nie kończy się w podręcznikach – żyje w ludziach. I dopóki są tacy świadkowie jak pani Emilia, dopóty mamy obowiązek słuchać, pamiętać i przekazywać dalej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze