Świeci słońce, jest bardzo przyjemnie. Jedziemy z Poznania do Warzęgowa na "Warzęgowskie spotkanie kapel". Co takiego będę mogła zobaczyć, czy coś będzie mogło mnie zaskoczyć? Publikujemy list Marii Falczyńskiej i Zenona Musiała.
Podjeżdżamy pod budynek z czerwonej cegły z gankiem. Przed domem ławki, na których zgromadzeni są już w oczekiwaniu na występy ludzie. Gdzie będą te występy, nie ma sali ani sceny. Zatem gdzie będą występować uczestnicy – no właśnie okazuje się, że właśnie na tym ganku. Eugeniusz wita gości, wszędzie jest go pełno, dwoi się i troi, pot zalewa mu czoło. Siadamy z boku i czekamy.

No i zaczęło się. Jedna kapela, druga, trzecia już nawet nie pamiętam ich nazw, ale pamiętam to co się działo na ganku. Radość, szczęście i zadowolenie występujących osób. Ten klimat, to było coś niesamowitego. Ten klimat udzielił się również nam słuchaczom. Po trosze zazdrościłam Geniowi, że uczestnicy (i nie tylko) tak Go kochają i przejeżdżają do Warzęgowa na występy organizowane na ganku domu z czerwonej cegły. Wszyscy byli cudowni, różni, ale zarażeni jedną pasją, pasją śpiewania, grania, która wprost kipiała od każdego uczestnika spotkania.
Czy mam wymieniać kapele, które brały udział? Nie, nie chcę tego robić, wszyscy byli świetni.
Dziękuję Eugeniuszowi, za to, że mogłam zobaczyć ludzi z pasją, że może warto by zacząć ich naśladować? Muzyka leczy, uspakaja poprawia nam nastrój. Powinniście tam być i to słyszeć. Jesteście niesamowici. Wrócimy tam, aby przeżyć to jeszcze raz i chłonąć energię, która emanuje z ganku w domu z czerwonej cegły(...). Dziękujemy za klimat, który tworzysz i za to, że mogliśmy Was wszystkich poznać.
Maria Falczyńska i Zenon Musiał
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze