To był długi i dobry tydzień dla naszej redakcji. I nie chodzi tylko o to, żeby się pochwalić. Choć, nie będę udawać, trochę też. Bo w pracy dziennikarskiej takie momenty nie zdarzają się codziennie.
Tekst, który ukazał się w Kurierze Gmin został wyróżniony w ogólnopolskim konkursie dziennikarskim. Oceniali go dziennikarze największych redakcji w Polsce, a do konkursu zgłoszono kilkaset materiałów z całego kraju. Dla lokalnej gazety to naprawdę duża rzecz.
Takie chwile są ważne dla każdej redakcji. Zwłaszcza tej, która pracuje lokalnie, rozmawia z mieszkańcami, sprawdza dokumenty, dzwoni do urzędów i napisze coś, co nie wszystkim się podoba.
Gala odbyła się w Warszawie, w Muzeum POLIN.
I tu zaczyna się druga część tej historii. Ta trochę mniej poważna, choć bardzo współczesna.
Pod informacją o nagrodzie pojawił się komentarz:
„Korzenie są bardzo ważne. Trzeba się do nich przyznawać.”
Brzmi poważnie. Prawie jak zapowiedź wielkiego odkrycia. Problem w tym, że był to po prostu anonimowy komentarz pod postem.
Na takie rzeczy zwykle się nie reaguje. Na głupotę trudno odpowiadać, a trolla najlepiej nie karmić.
Ale dziennikarz ma jedną zawodową przypadłość – sprawdza.
Więc sprawdzamy profil autora.
Konto ma 14 znajomych.
Cztery posty na krzyż.
Zdjęcia wyglądają jak wyjęte z banku fotografii, w tym jedno skradzione.
Krótko mówiąc, profil wygląda tak wiarygodnie jak banknot trzystuzłotowy. W małym środowisku każdy łączy szybko kropki i odkrywa czyj to profil.
I wtedy zaczyna się robić ciekawiej. Bo to już nie wygląda na zwykłą niewiedzę. Raczej na coś, co w internecie zdarza się coraz częściej próbę podkręcenia emocji i zasiania podejrzeń.
Wystarczy jedno zdanie. Jedna sugestia. Pół zdania rzucone w przestrzeń.
Resztę zrobi wyobraźnia.
Dziś w internecie można rzucić jedno zdanie i próbować zbudować wokół niego całą historię. Mądry puknie się w czoło, głupi zalajkuje.
Nie z faktów.
Z sugestii.
Dlatego my w redakcji robimy dalej to, co robimy od lat, sprawdzamy, zanim napiszemy.
Dziennikarstwo polega na czymś więcej niż komentarzu z konta mającego czternaście znajomych i cztery posty na krzyż.
Bo prawdziwa praca redakcji wygląda zupełnie inaczej.
Najpierw są rozmowy z ludźmi.
Potem dokumenty.
Potem sprawdzanie faktów.
A dopiero na końcu tekst.
Tymczasem w internecie często działa to odwrotnie.
Najpierw jest komentarz.
Potem teoria.
A faktów… najczęściej nie ma wcale.
I może właśnie dlatego anonimowe konta tak chętnie piszą o cudzych korzeniach.
Bo własnych… najczęściej w ogóle nie mają.
A my tymczasem wracamy do pracy. A szukającym korzeni radzimy pójść do ogrodu i pokopać w ziemi, w końcu wiosnę mamy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze