W miejscu, gdzie kiedyś sprzedawano sprzęt AGD i naprawiało się telewizory, dziś szyje się torby z resztek materiałów, odnawia krzesła i gotuje roślinnie. Kasia Dorosz i Monika Kwapisz – urzędniczki i pasjonatki z Brzegu Dolnego – wspólnie z mieszkańcami tworzą przestrzeń, która uczy, inspiruje i przyciąga. Nie po to, by produkować, ale by zatrzymać nadprodukcję. I zacząć myśleć o świecie inaczej.
Kasia pracuje w Wydziale Funduszy Zewnętrznych Urzędu Miejskiego w Brzegu Dolnym, ale od zawsze jest związana z organizacjami pozarządowymi i ... ludźmi. - Bez ludzi nie byłoby tego projektu - mówi. – Czasami trudno uwierzyć, że z pustostanu po sklepie AGD zrobiliśmy otwarte miejsce spotkań. To przestrzeń dla każdego, bo każdy może skorzystać z naszej oferty i wziąć udział w zajęciach.

Kiedy spotykamy się w Multicentrum Zero Waste w Brzegu Dolnym przy ul. Przedszkolnej od drzwi czuć ciepłą atmosferę, uśmiech, życzliwość i... naturalność. – Wspólnie z Moniką realizujemy projekt o akronimie NiCE w ramach Programu Interreg Central Europe - wprowadza w temat Katarzyna Dorosz. - To projekt stworzony z myślą o tym, żeby nadać nowe życie nieużywanym pomieszczeniom, jednocześnie minimalizując konsumpcjonizm. Naszym głównym celem jest przywrócenie życia centrom miast, zwłaszcza po pandemii, kiedy część biznesu przeniosła się do Internetu a ludzie się od siebie oddalili. Nasze Multicentrum to odpowiedź na potrzebę odbudowania tych relacji i dania ludziom przestrzeni do współdziałania i bliskości.

– Edukacja to drugi trzon projektu. Walczymy z konsumpcjonizmem, ale nie przez wykłady, tylko przez działanie. Pokazujemy, że nie trzeba wielkich poświęceń, żeby zrobić coś dobrego dla lokalnego środowiska. Stawiamy na edukację przez zajęcia praktyczne, prowadzone przez instruktora-praktyka - dopowiada Katarzyna. – Nasz warsztat stolarski wyposażony jest w nowy sprzęt i narzędzia, aby użytkownicy bezpiecznie mogli realizować swoje projekty. Zakład Gospodarki Komunalnej przekazuje nam resztki drewnianych elementów oraz plastry drewna, z których robimy np. zegary ścienne czy lampiony. Pozostałości z produkcji budowlanej trafiają do dzieci jako zabawki.

W innym pomieszczeniu odbywają się warsztaty szycia dla grup początkujących i zaawansowanych. Uczniowie lokalnych szkół odwiedzają nas w trakcie zajęć lekcyjnych i szlifują swoje umiejętności manualne podczas warsztatów upcyklingu. Korzystamy ze ścinków tkanin z lokalnej firmy Claudie Desing z Obornik Śląskich, która robi meble tapicerowane. Dostaliśmy też gąbki od firmy Vita Polymers Poland. Są też elementy skórzane z lokalnej produkcji kurtek. Kasia Paczkowska z Fabryki Cacanek, która prowadzi te warsztaty, ma też swoje prywatne tkaniny oraz dekoracje, które zbierała przez lata. To wszystko wraca do życia. Dzieci robią prezenty na Dzień Mamy – ale nie z marketowych koralików, tylko z tego, co odzyskujemy. Gdyby nie warsztaty, część z tych materiałów musiałaby zostać wyrzucona lub poddana kosztownej utylizacji. Nasze wolontariuszki również prowadzą warsztaty kreatywne, podczas których tworzymy m. in. drewniane doniczki, dekoracje czy portfeliki na szydełku, wykorzystując do tego podarowaną włóczkę czy zebrane wcześniej dary natury. Minimalizujemy wykorzystanie nowych elementów i pokazujemy, że praktycznie bezkosztowo możemy udekorować swój dom czy zrobić prezent bliskiej osobie.

W Mulitcentrum najmłodsi uczestnicy zajęć uczą się podstaw szycia, cerowania i przyszywania guzika. To, co kiedyś było elementem codzienności, dziś jest umiejętnością rzadką. Nastolatki mają ogromne trudności z pracą manualną - zauważają prowadzące warsztaty. - Brakuje skupienia, cierpliwości. Kiedy jednak już uda się coś stworzyć, widać dumę. – Nie chodzi tylko o dzieci. Mamy też warsztaty dla dorosłych – kobiety szyją torby, saszetki, plecaki z resztek tkanin. Efekty są piękne.

Dziewczyny z dumą pokazują kuchnię na piętrze. Świetnie i nowocześnie wyposażona robi wrażenie. - To właśnie tutaj Ania Matraj, lokalna animatorka, gotuje z uczestnikami - opowiadają. - Uczy, że roślinne jedzenie to nie tylko moda – to wybór świadomy, ekologiczny, zdrowy. Gotujemy z resztek i sezonowych produktów. uczymy niemarnowania. Białko roślinne w zupełności wystarcza. Jest świetne dla klimatu i kieszeni. Jedzenie ma też wymiar wspólnotowy. Tu chodzi o to, żeby razem coś ugotować a potem usiąść, żeby zjeść i pogadać. Tak budują się relacje.

– Mamy też dyżury stolarskie z Pawłem Szmycińskim. To nie są zajęcia typu "zapisz się, zrób raz i znikaj". Tu możesz wrócić, dopracować, rozwinąć się. Nie promujemy się szeroko – chcemy, żeby przychodzili ci, którzy naprawdę tego potrzebują – opowiadają liderki projektu. Hitem są warsztaty szycia z Kasią Paczkowską. Swoje grono warsztatowiczów gromadzą również Klaudia Kmieć, która zna się na odnawianiu mebli jak nikt i Ania Matraj, promująca ideę zdrowego żywienia w duchu zero waste. Wspierają nas również wolontariusze. To są nasi ludzie – z pasją, nie z papierkiem. Nie potrzebujemy eksperta z uniwersytetu, wystarczą wiedza, doświadczenie i zaangażowanie.

Najnowsza inicjatywa dziewczyn to Festiwal Zero Waste, który pokazała, że nawet duże wydarzenia mogą być zorganizowane z troską o klimat.

– Nie było plastiku. Były biodegradowalne naczynia. Jedzenie? Roślinne, lokalne. Oranżada zamiast Coca-Coli. Pierogi bez mięsa i oscypki – ale nie z marketu, tylko prosto od baców.
– Chcemy pokazać, że można. I że jako gmina też możemy dawać przykład innym – mówi Monika.

Wszystko, co robią dziewczyny z Brzegu Dolnego, osadzone jest w szerszym kontekście. Nie chodzi tylko o warsztaty, lokalne upcyklingi i wspólne gotowanie. Chodzi o odpowiedź na największe wyzwania współczesnego świata – zmiany klimatu, nadprodukcję i degradację środowiska.

- To, że planeta nie nadąża za naszym stylem życia, to nie jest już prognoza, tylko fakt. Eksploatujemy zasoby naturalne szybciej niż Ziemia zdąży je odnowić. Dlatego tak ważne jest wprowadzenie do swojego życia choć kilku zasad, które będą małą cegiełką w kierunku ochrony tych zasobów – mówi Kasia.
Gospodarka cyrkularna, którą promują w Multicentrum, jest odpowiedzią na ten kryzys. To sposób życia, w którym rzeczy krążą – nie kończą w śmietniku po jednym użyciu, ale wracają do obiegu, służą dalej, zmieniają właścicieli i funkcje. To inny sposób myślenia o świecie – bardziej odpowiedzialny, wolniejszy, bliższy naturze.
W świecie nastawionym na "więcej, szybciej, taniej", one wybierają: "mniej, mądrzej, razem". Cyrkulacja to nie tylko materiał. To cyrkulacja wartości: uważności, odpowiedzialności i lokalności. To też powrót do relacji – z ludźmi i z rzeczami. Żeby wiedzieć, kto coś zrobił, jak i z czego. Żeby poczuć, że jestem częścią tej zmiany. W ich centrum zmiana klimatu nie jest hasłem, tylko praktyką codzienności: wspólnym szyciem, pieczeniem, sadzeniem, dzieleniem się.
– Nie zatrzymamy katastrofy klimatycznej sami, ale możemy pokazać, że każda decyzja ma znaczenie. Ważna jest świadomość tego, że zmieniając nawyki – krok po kroku – dajemy naszej planecie trochę oddechu. A sobie – więcej sensu.

Warsztaty, kuchnia, renowacje, festiwal – to nie są działania "na projekt". To budowanie społeczności. Dziewczyny wierzą, że zmiana zaczyna się od drobiazgów: torby na zakupy, własnego kubka, szycia guzika czy sadzenia kwiatów, które przynoszą z domów, a nie z marketów.
- To nie tylko edukacja. To styl życia. Centrum powstało z potrzeby działania, bycia razem i pokazania, że nawet w małej miejscowości można robić rzeczy, które zmieniają świat – powoli, z sercem, wspólnie - dodaje Kasia Dorosz.
Ich projekt skoncentrowany na promowaniu zrównoważonego stylu życia. Jego ideą jest walka na rzecz klimatu nie tylko technologią i polityką, ale także przez przyjrzenie się temu, jak żyjemy, co kupujemy i jak postępujemy z rzeczami, które już posiadamy. To sposób na oddolne wspieranie transformacji klimatycznej.
1. Mniej odpadów - mniej emisji
Projekt dziewczyn z Brzegu Dolnego promuje naprawę, ponowne wykorzystanie i recykling, zamiast wyrzucania i kupowania nowych produktów. To ogranicza produkcję nowych towarów, która wiąże się z dużą emisją CO₂ (np. w przemyśle tekstylnym, elektronicznym czy meblarskim).
2. Lokalne warsztaty - lokalny ślad węglowy
Tworzenie i odnawianie rzeczy lokalnie (np. naprawa mebli, ubrań, sprzętów) zamiast sprowadzania nowych z drugiego końca świata to konkretna redukcja tzw. śladów węglowych transportu.
3. Zmiana stylu życia - zmiana systemu
Projekt edukuje, jak prowadzić bardziej zrównoważone życie: mniej kupować, bardziej świadomie wybierać, wymieniać się rzeczami, dzielić zasobami. Te codzienne wybory sumują się i realnie wpływają na zużycie energii i emisję gazów cieplarnianych.
4. Edukacja klimatyczna przez działanie
Nie ogranicza się do teorii – zakłada praktyczne działania (warsztaty, punkty napraw, szkolenia), które pokazują, że każdy może przeciwdziałać zmianom klimatu, nawet lokalnie.
Marta Ringart
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze