To jedna z tych historii, które wydają się żywcem wyjęte z kreskówek lub familijnych filmów – kot na drzewie, zaniepokojeni mieszkańcy i dzielni strażacy ruszający na pomoc. Ale tym razem to nie była bajka. To wydarzyło się naprawdę, w Brzegu Dolnym, w poniedziałek wieczorem.
Była godzina 21:40, gdy strażacy z OSP Brzeg Dolny zostali zadysponowani na ulicę Zwycięstwa. Sytuacja niecodzienna, ale jakże klasyczna: na pomoc czekał kot, który od dwóch dni nie mógł zejść z wysokiego drzewa.
- Udało się wejść, ale z zejściem nie było już łatwo – relacjonowali później strażacy z OSP. Misja ratunkowa z kotem w roli głównej wymagała koncentracji i precyzji.
Na miejsce wezwano wsparcie z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wołowie – strażacy przyjechali z podnośnikiem, który umożliwił bezpieczne dotarcie do przerażonego futrzaka.
Koci bohater całej akcji przez dwa dni tkwił na drzewie. Nie wiadomo, jak się tam znalazł, ale wiadomo jedno – zejście zdecydowanie go przerosło. Dzięki współpracy obu jednostek, po kilkunastu minutach działań, kot bezpiecznie wrócił na ziemię i trafił prosto w objęcia szczęśliwego właściciela.
W działaniach uczestniczyli: OSP Brzeg Dolny oraz Komenda Powiatowa PSP w Wołowie.
To była akcja jak z filmu – ale zamiast efektów specjalnych, były prawdziwe emocje i szczęśliwe zakończenie. Takie interwencje przypominają, że strażacy nie tylko gaszą pożary, ale każdego dnia służą pomocą – niezależnie od tego, czy chodzi o ludzkie życie, czy przestraszonego kota na czubku drzewa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze