Podczas sesji Rady Miejskiej Brzegu Dolnego nie doszło do odwołania skarbnik gminy Anny Gawareckiej-Siewruk, mimo że taki wniosek złożył burmistrz Ireneusz Fura. Pomimo burzliwej dyskusji radni nie podjęli uchwały o jej odwołaniu. Na jej miejsce miała zostać powołana Ewelina Halczuk, dotychczasowa zastępczyni skarbnik.
Ten artykuł ukazał się w Kurierze Gmin z 27 marca 2025 r. - POBIERZ
Jeszcze przed rozpoczęciem sesji wszyscy byli niemal pewni, że skarbnik gminy zostanie odwołana. Sam burmistrz był o tym przekonany, skoro przedstawił nową kandydaturę. Jednak obrady szybko przerodziły się w emocjonalną debatę pełną wzajemnych oskarżeń i nerwowych wymian zdań. Radni wielokrotnie apelowali o zakończenie dyskusji, nazywając ją żenującą.
Anna Gawarecka-Siewruk przedstawiła swoje kompetencje oraz dorobek zawodowy, podkreślając, że przez ponad 20 lat pracy w urzędzie nie było do niej żadnych zastrzeżeń. Odniosła się także do redukcji etatów i kosztów odpraw dla zwolnionych pracowników. – Oni nie odeszli sami, zostali zmuszeni – mówiła, sugerując, że podobnie traktowane jest teraz jej stanowisko. Skarbnik zaznaczyła również, że nie miała świadomości, iż planowane jest jej odwołanie.
Po skarbnik głos zabrała prawniczka gminy, która przedstawiła powody odwołania. Wskazała na utratę zaufania burmistrza, cofnięcie kontrasygnaty dla zastępczyni skarbnik oraz trudności we współpracy z innymi pracownikami. Podniosła również kwestie doniesień prasowych o rzekomym mobbingu w urzędzie. Jednak radna Maria Wabińska skwitowała te zarzuty słowami: Co to są za argumenty, że ktoś coś mówił w kuluarach? Czy były jakieś skargi pisemne? - Nie bo urzędnicy się boją - mówiła prawniczka.
Wśród podnoszonych kwestii znalazły się także zarzuty Regionalnej Izby Obrachunkowej dotyczące nieprawidłowości w księgach rachunkowych oraz zakwestionowania przez wojewodę dolnośląskiego programu "Senior+" na kwotę 200 tys. zł. Istotnym problemem okazało się także nieudzielanie kontrasygnaty przez skarbnik, co miało powodować trudności w funkcjonowaniu urzędu.
Anna Gawarecka-Siewruk stanowczo odpierała zarzuty. Podkreśliła, że kontrasygnata to jej ustawowe prawo i sama decyduje, komu ją udziela. Zwróciła także uwagę na problemy wynikające z Polskiego Ładu, które opóźniały przelewy – według niej wynikało to z błędów w dokumentacji przygotowanej przez innych pracowników oraz spóźnionych faktur, które przychodzą do rozliczenia.
Dyskusja stawała się coraz bardziej napięta. Radny Rafał Jastrzębski skomentował sytuację słowami: Pokaż człowieka, a paragraf się znajdzie, wyrażając tym samym zniesmaczenie całą debatą. Piotr Bolkowski dodał, że sesja zaczęła przypominać targowisko i apelował o szacunek wobec ludzi.
Burmistrz Ireneusz Fura argumentował, że zmiany personalne w urzędzie są konieczne, by poprawić jego funkcjonowanie. Mówił też o przestarzałych systemach operacyjnych i komputerach, które zastał po objęciu stanowiska. – Kiedy tu przyszedłem, pomyślałem, że cofnąłem się o dwie dekady – podkreślał, apelując do radnych o podjęcie uchwały.
Ostatecznie, w głosowaniu nad odwołaniem skarbnik gminy radni byli podzieleni. Wynik 5 głosów "za", 6 "przeciw" i 3 wstrzymujących się oznaczał, że uchwała nie została przegłosowana.
Zaskoczona wynikiem głosowania Anna Gawarecka-Siewruk stwierdziła, że to właśnie Ewelina Halczuk – osoba, którą burmistrz zaproponował na nową skarbnik – była powodem jej wcześniejszego cofnięcia kontrasygnaty. Wspomniała także, że to przez nią pojawiły się problemy w trakcie kontroli RIO.
Decyzja radnych sprawia, że skarbnik gminy pozostaje na swoim stanowisku, a emocje po sesji z pewnością jeszcze długo nie opadną. Jedyną niepodważalną prawdą w tej dyskusji było, że burmistrz ma prawo dobierać sobie najbliższych współpracowników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze