Reklama

Dają dzieciom serce i dom

26/07/2023 10:55

Zapraszamy do rozmowy z Joanną Komorowską, która wraz z mężem tworzy zawodową rodzinę zastępczą dla trójki dzieci.

- Tworzy pani wraz z mężem zawodową rodzinę zastępczą. Co państwa skłoniło do podjęcia tak ważnej i odpowiedzialnej decyzji? Jakie emocje temu towarzyszyły?

-  Tak, jesteśmy rodziną zastępczą. Co nas skłoniło? Aspektów pewnie było dużo, natomiast ten jeden najważniejszy to niesienie pomocy innym, zwłaszcza tym bezbronnym, nieporadnym i potrzebującym rodziny. Emocji było mnóstwo i bardzo różnych od strachu przez radość, ciekawość ale i dużo obaw . Obaw czy damy radę, jak będą nasze dzieci funkcjonowały, jak się zaaklimatyzują przyjęte dzieci. Jednak jesteśmy ludźmi pozytywnie myślącymi i podjęliśmy decyzję na "tak".

Reklama

- Ile obecnie dzieci przebywa u państwa w rodzinie zastępczej? W jakim są wieku?

-  Obecnie w naszej rodzinie przebywa trójka dzieci w wieku 16,  13 i  3 lat.

- Bycie rodzicem dla nie swoich dzieci jest trudnym wyzwaniem. Oprócz radości na pewno bywają gorsze dni. Jak sobie wtedy radzicie? Co jest największym problemem?

-  Bycie rodzicem, czy zastępczym czy nie jest bardzo trudnym i ważnym zadaniem. W przypadku dzieci biologicznych nikt do bycia rodzicem nie przygotowuje, w przypadku rodzica zastępczego trochę do tej roli trzeba się przygotować, nauczyć, przejść różne szkolenia, kwalifikacje. Jednak mimo wszystko życie weryfikuje i nigdy gotowego scenariusza nie ma. Książki mówią jedno, a życie pokazuje co innego. Trudności są i to wiele. Do pieczy zastępczej przeważnie trafiają dzieci z obciążeniami, z ogromnym bagażem doświadczeń, traum, zaniedbań. Trudnością było zetknięcie się z rzeczywistością, a mianowicie brakiem specjalistów lub ogromnym problemem z dotarciem do specjalistów (terapeutów, fachowych długoterminowych terapii psychiatrów, neurologów, genetyków itp.), aż w końcu braku odpoczynku w tym pędzie i w dbaniu o inną istotę. Jak sobie radzimy? Jestem pracownikiem socjalnym, pracowałam miedzy innymi w ośrodkach pomocy społecznej, centrum pomocy rodzinie i znam środowisko, znam dużo możliwości, w których mogę sobie lub mojej rodzinie pomóc. Korzystam z "superwizji koleżeńskiej"- czyli spotykamy się z innymi rodzinami zastępczymi, adopcyjnymi i wymieniamy się doświadczeniami, możemy usłyszeć jak inni sobie radzą z podobnymi sprawami, trudnościami i bierzemy to dla siebie. Czasami musimy eksperymentować bo każde dziecko jest inne i inaczej reaguje. Zawsze możemy liczyć na nasze rodziny, rodziców, rodzeństwo, "uwikłani" są w nasze rodzicielstwo zastępcze i bardzo nas wspierają. Czasami zabierają nam dzieci na weekend żebyśmy mogli porządnie odespać lub "odkopać dom".

Reklama

- A  jakie widzicie plusy? Co sprawia, tak na co dzień, że chcecie dawać dom dzieciom pozbawionym opieki?

-  Radość jest na co dzień, miedzy innymi jak maluszek biegnie z otwartymi rączkami i mówi "ooo ciocia jesteś" i wskakuje na ręce zadowolony, szczęśliwy i tuli się. Wiemy, że jest bezpieczny, najedzony, zadowolony. Czy jak inne dziecko mówi, że mamy fajny domek i dużą rodzinę.  Każdy tego typu komunikat daje nam do myślenia i cieszymy się z tego, że utożsamiają się z nami i z naszą rodziną. Zdajemy sobie sprawę, że wcześniej tego nie mieli. Cieszymy się i jesteśmy dumni patrząc na oceny, patrząc na ich postępy, słuchając jakie już mają plany,  że je w ogóle mają-  to już jest fajnie.

Reklama

- Co powiedzielibyście osobom, które wahają się w podjęciu takiej decyzji? Jakie macie "złote rady"? Jak rozwiać obawy?

- Daleka jestem od dawania rad. Jednak zawsze zapraszam kandydatów do nas, do poznania nas oraz zobaczenia jak funkcjonujemy. Żyjemy szybko, czasami bardzo spontanicznie, jednak staramy się realizować nasze założenia  i plany. Towarzyszenie, bycie obok drugiej osoby jest bardzo ważne. W sytuacji dzieci bardzo ważna jest stałość. Zatem ci sami opiekunowie, własne łóżeczko, zabawki, powrót to tego samego pokoju, czy jasne zasady i normy kształtują, uczą i pomagają złapać równowagę. Jeśli ktoś ma obawy, może najpierw zostać rodziną zaprzyjaźnioną, wówczas jest ogromnym wsparciem dla nas – rodzin zastępczych, a jednocześnie może zmierzyć się z tym zadaniem. Jak wspominałam wcześniej, są różne typy rodzin, rodziny zastępcze spokrewnione (tworzą ją dziadkowie lub rodzeństwo), niezawodowe oraz zawodowe. My jesteśmy rodziną zawodową, mamy umowę, niestety zlecenia, wynagrodzenie oraz opłacane składki, nie mamy urlopu, ponieważ dzieci musza mieć opiekę 24h, przez cały rok. W powiatach większych są większe możliwości pomocowe, organizacyjne, specjalistów jest więcej i większa jest dostępność. Funkcjonują rodziny pomocowe, zaprzyjaźnione wówczas większe możliwości np. do odpoczynku mają rodzice zastępczy. 

Reklama

My mamy na co dzień wsparcie Organizatora Pieczy Zastępczej przy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Wołowie, mamy przydzielonego koordynatora. Dużym wsparciem są dla nas fundacje a w moim przypadku Dolnośląska Fundacja na Rzecz Pieczy Zastępczej Przystanek Rodzina  są na każdy telefon, opłacają wizyty, korepetycje, pomagają w dotarciu do specjalistów, organizują wolny czas dla dzieci, integrują rodziny oraz dzieci z rodzin zastępczych.

- Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Karolina Handke - niezalogowany 2023-07-27 22:11:50

    Super. Podziwiam....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości