Wołów to dziś spokojne, blisko dwudziestotysięczne miasto powiatowe, którego sercem jest rynek z odrestaurowanym ratuszem. Niewielu mieszkańców zdaje sobie jednak sprawę, że kilka wieków temu to właśnie płyta ratusza była miejscem, w którym rozgrywały się dramatyczne sceny – publiczne egzekucje i tortury.
Według zachowanych niemieckojęzycznych źródeł z XVII wieku, 27 kwietnia oraz 11 lipca 1661 roku na płycie wołowskiego rynku stracono sześciu zbrodniarzy. Wśród nich wymienia się osoby z rodziny Liehman, choć nie wiadomo, jakie czyny doprowadziły ich przed oblicze sądu i kata. Opisy tamtych wydarzeń są szczegółowe i nie pozostawiają złudzeń co do brutalności ówczesnego prawa.
Źródła wspominają o metodach stosowanych podczas przesłuchań i egzekucji: odcinaniu palców, łamaniu kołem, chłodzeniu w zimnej wodzie, czy używaniu rozżarzonych szczypiec. Po wydaniu wyroku skazańców prezentowano mieszkańcom miasta, a ich ciała rozwieszano w różnych częściach Wołowa jako przestrogę dla innych. Towarzyszyła temu ponura parada – powóz z ciałami objeżdżał ulice miasta, by każdy mógł zobaczyć wymierzoną karę.
Praktyką tamtych czasów było wystawianie przed ratuszem stołu sędziowskiego. To tam, po wstępnych torturach, zapadały ostateczne wyroki. Pręgierz – dziś zupełnie zapomniany element miejskiej architektury – był stałym symbolem wymiaru sprawiedliwości.
Choć dziś trudno wyobrazić sobie takie sceny w centrum Wołowa, to właśnie one przypominają, że w dawnych wiekach rynek był nie tylko miejscem handlu i spotkań, ale również sceną sądowych dramatów.
Historia Wołowa sięga XII wieku, gdy na terenach otoczonych mokradłami powstał gród obronny. Prawa miejskie miasto uzyskało około 1285 roku. W kolejnych stuleciach przechodziło z rąk do rąk – należało m.in. do książąt piastowskich, Czech, a następnie Prus.
Ratusz, stojący w samym sercu miasta, był kilkukrotnie przebudowywany, a jego piwnice służyły nie tylko jako magazyny, lecz także jako karcer dla więźniów. Miejsce, które dziś kojarzy się z uroczystościami miejskimi i spokojnym życiem mieszkańców, przed wiekami było centrum wymiaru sprawiedliwości, w którym zapadały najważniejsze, a nierzadko tragiczne dla oskarżonych decyzje.
Choć Wołów kojarzy się dziś z bogatą historią, zabytkami, przyrodą Doliny Odry i lokalnymi inicjatywami, jego przeszłość kryje również mroczne rozdziały. Przypomnienie o egzekucjach z 1661 roku to nie tylko ciekawostka historyczna, ale i ważna lekcja o tym, jak zmieniało się pojęcie prawa, kary i sprawiedliwości.
Dziś płyta ratusza to miejsce spotkań i rekreacji – niegdyś była sceną, na której ważyły się ludzkie losy. Takie wspomnienia, choć trudne, przypominają o ciągłości dziejów i o tym, że każdy zakątek miasta niesie w sobie ślady przeszłości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze