Reklama

Gazeta czy obiady? Rada chce, burmistrz ma wydać

17/06/2025 20:21

Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Brzegu Dolnym z ust radnego Krzysztofa Strzałkowskiego padło pytanie: kiedy burmistrz wyda gazetę gminną? Pytanie z pozoru niewinne, ale mające ciężar gatunkowy większy, niż mogłoby się wydawać. Bo przecież nie chodzi tylko o papier, druk i skład. Chodzi o to, kto będzie pisał, a kto recenzował.

Rada – w większości opozycyjna wobec burmistrza – oczekuje, że to właśnie burmistrz za publiczne pieniądze wyda... "jej" gazetę. Czyli czyją? I według jakiej linii redakcyjnej? Kto decydowałby o treści?

Czytelnik ma prawo zapytać: czy w tej gazecie znajdzie się więcej miejsca dla opozycyjnych radnych, czy dla gospodarza miasta? Bo jeśli jedno i drugie – to już nie gazeta, tylko ring.

A przecież – z całym szacunkiem do każdej władzy – jeszcze się taki nie urodził, co by sobie słowem dogodził. A co dopiero gazeta! Samorządowy tytuł prędzej czy później staje się albo tubą chwały, albo celem krytyki. I nie zmienią tego najlepiej napisane leady ani nagłówki.

Reklama

Darmowa gazeta? To może też darmowe obiady?

Skoro już o pieniądzach mowa – jeśli rada pyta burmistrza, kiedy za pieniądze wszystkich mieszkańców wyda bezpłatną gazetę, to może warto zadać też inne pytanie: kiedy radni – za swoje diety – kupią i rozdadzą co miesiąc 3 tysiące darmowych obiadów dla potrzebujących mieszkańców? Ot, taka sama logika: coś "za darmo", tyle że nie z budżetu gminy, a z własnej kieszeni.

Bo skoro darmowa gazeta jest obowiązkiem burmistrza, to może darmowy posiłek – jeszcze bardziej namacalny – powinien być obowiązkiem radnego?

Reklama

Papier przyjmie wszystko, ale kto za to zapłaci?

W przeszłości Brzeg Dolny miał już "darmową" gazetę. Kosztowała gminę około 1 miliona złotych rocznie – i to bez wynajmu lokalu, bez zakupu sprzętu, bez pełnych etatów. Dziś nikt nie pyta o koszty, transparentność, o cel. Pytają tylko: kiedy gazeta? Choć przecież w Brzegu Dolnym nie brakuje źródeł informacji – działa portal samorządowy, gmina ma aktywny profil na Facebooku, są lokalne media, dziennikarze i społeczność obywatelska. Nie jesteśmy informacyjną pustynią.

A jeśli komuś się wydaje, że wszystko trzeba drukować, to może warto zainwestować w książki. Albo w lokalne biblioteki.

Reklama

Dwa standardy, jeden rachunek

Na tej samej sesji radna Maria Wabińska słusznie zauważyła, że burmistrz powinien sięgać po środki zewnętrzne, zamiast drenować budżet. Zgoda. Tylko czy propozycja wydawania gminnej gazety idzie w tym samym kierunku?

Nie wygląda na to. Gazeta to nie inwestycja. To koszt stały, regularny, wieloletni. I, jak pokazuje historia – bardzo podatny na wpływy polityczne. Na tyle duży, że władza sama może się pogrążyć. I o to może radnym chodzi?

[email protected]

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości