W ostatnim numerze naszego tygodnika pisaliśmy o tym jak strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Krzydlinie Małej usuwali gniazdo pszczół. Zapytaliśmy więc dowódcę jednostki ratowniczo-gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Wołowie kiedy i w jakich przypadkach interweniują strażacy, a w jakich musimy radzić sobie sami z likwidacją niechcianych gniazd owadów błonkoskrzydłych.
- Do każdego zgłoszenia wyjeżdżamy. Dopiero na miejscu sprawdzamy czy sytuacja rzeczywiście stwarza zagrożenie życia lub zdrowia. Jeśli tak, to usuwamy gniazdo - mówi mł. bryg. Paweł Gibek, dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Wołowie. - Gniazda owadów powinien w pierwszej kolejności likwidować właściciel lub zarządca budynku, sytuacja wygląda jednak inaczej w przypadku budynków użyteczności publicznej czy jednostek państwowych, np. urzędów czy szkół, wtedy zajmujemy się tym my - dodaje wołowski strażak.
Reklama
Obecnie na rynku istnieje wiele firm dezynsekcyjnych, które profesjonalnie zajmują się usuwaniem gniazd owadów błonkoskrzydłych. To do nich powinniśmy zgłosić się jeśli pszczoły, osy lub szerszenie założą gniazdo w naszej nieruchomości czy w altance na działce rekreacyjnej. Pamiętajmy, żeby nie angażować niepotrzebnie strażaków, którzy w tym czasie mogą być niezbędni gdzie indziej.

Strażacy walczyli z rojem pszczół
W Krzydlinie Małej rój pszczół zajął drzewo w bliskiej odległości od budynku mieszkalnego. Na miejsce zadysponowano jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej z Krzydliny Małej. - Pszczoły były bardzo niechętne do opuszczenia drzewa, które zajęły. Na szczęście nasi druhowie mogli posiłkować się wiedzą pszczelarza, który wspomógł nasze działania. Po długiej walce udało się w końcu schwytać pszczoły do rojnicy - komentują strażacy z OSP. Pszczela rodzina z Krzydliny została bezpiecznie oddana w ręce doświadczonego pszczelarza, który się nią zaopiekował.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze