To była letnia stolica Brzegu Dolnego. Miejsce, gdzie co roku jeździło się na kolonie, na wczasy z rodziną, na obozy i turnusy zakładowe. Ośrodek w Pogorzelicy był symbolem wypoczynku pracowniczego Zakładów Chemicznych „Rokita” i przez dziesięciolecia – drugim domem wielu mieszkańców naszego miasta. Dziś – choć domki jeszcze stoją – jest tylko cieniem dawnej świetności.
Dla wielu mieszkańców Brzegu Dolnego był to adres dzieciństwa, pierwszych wakacyjnych przyjaźni i kolonijnych przygód. Ośrodek kolonijny w Pogorzelicy, położony wśród nadmorskiego lasu, tętnił życiem jeszcze pod koniec lat 90. Drewniane domki o nazwach „Jantar” i „Bajka” rozrzucone były między drzewami, tuż obok stołówka, hotel „Chemik” i scena do apelów. Kolonie, obozy, wczasy – tu latem i jesienią wypoczywało całe pokolenie dolnobrzeżan. Dziś to miejsce wygląda jak plan filmu postapokaliptycznego.
Miejsce tętniące życiem
Dzieci z Brzegu Dolnego rok w rok przyjeżdżały tu w ramach zakładowych kolonii. Ośrodek należał do Zakładów Chemicznych „Rokita” i przez lata był wzorcowym miejscem wypoczynku pracowniczego. Wakacje organizowane z rozmachem – z pełnym wyżywieniem, wychowawcami, animacjami i opieką medyczną – budowały nie tylko wspomnienia, ale też więzi międzyludzkie, które przetrwały dekady.
Domki „Jantar” – drewniane, ciasne, ale pełne uroku – otaczały niewielką polanę. „Bajki” – starsze, nieco bardziej ukryte w lesie – dawały poczucie przygody. Na środku – stołówka, miejsce niekończących się śniadań z kakao i kolacji z mielonką w konserwie. A obok dumnie stał „Chemik”, hotel z prawdziwego zdarzenia, gdzie mieszkali opiekunowie lub wczasowicze.
Przed 2000 rokiem – sprzedaż i upadek
Jeszcze przed rokiem 2000 ośrodek został sprzedany – w atmosferze niejasności, afer i, jak wspominają niektórzy, aresztowań. Grunty, dzierżawione wcześniej od Lasów Państwowych, wróciły do Skarbu Państwa, ale zabudowania już nie. Nie wróciły również do właściciela – ZCh „Rokita”. Władza, która miała strzec majątku społecznego, pozwoliła, by został bezpowrotnie stracony.
„Chemik” został zaadaptowany na prywatne mieszkania. Ktoś przejął budynek, wyodrębnił lokale, dziś mieszkają tam ludzie. Ale domki? Domki stoją. A raczej – straszą. Powybijane szyby, zawalone dachy, zdewastowane wnętrza. Wędrując między nimi, trudno uwierzyć, że jeszcze 25 lat temu były pełne śmiechu, życia, piosenek i wieczornych ognisk.
Śladami wspomnień
Spacerując po dawnym ośrodku, porośniętym już wysoką trawą, odnajdujemy miejsca z przeszłości: tu była łazienka z zimną wodą, tam scena, na której odbywały się występy i apele. Tu stała brama – za nią zaczynało się magiczne lato.
Idąc ścieżkami dawnego ośrodka, spotykamy innych mieszkańców Brzegu Dolnego. Niektórzy przyjechali tu tylko na chwilę, żeby „zobaczyć co zostało”. Inni – z sentymentem obchodzą znajome kąty. Padają powitania, uśmiechy, rozmowy. Ludzie rozpoznają się po latach.
– Pamiętasz, tu były łazienki, a tam śpiewaliśmy wieczorami – mówi pani Teresa.
– Szkoda gadać – dodaje ktoś z boku. – Taki piękny ośrodek… i tak go zniszczono – słychać smutne głosy. Rozmowy są krótkie, pełne emocji. Dominują: rozczarowanie, nostalgia, złość.
Pogorzelica pięknieje, domki straszą
Wielu dolnobrzeżan, spędzających urlop nad morzem, zagląda do Pogorzelicy właśnie po to, by „zajrzeć” na teren ośrodka. Zobaczyć, co zostało. A zostało… wiele żalu. Teren nie został nigdy należycie zagospodarowany. W czasach, gdy Pogorzelica pięknieje, powstają tu nowe apartamentowce i osiedla wypoczynkowe, „nasz” ośrodek przypomina duchy przeszłości.
Obok działają inne ośrodki – „Energetyk”, ośrodki związków zawodowych czy prywatne pensjonaty. One przetrwały. Tylko domki „Rokity” znikają powoli – zżerane przez czas, zniszczenia i brak zainteresowania.
Dzika prywatyzacja i milczące ruiny
Historia ośrodka w Pogorzelicy to historia dzikiej prywatyzacji lat 90., ale też społecznej amnezji. W miejsce wspólnoty, która korzystała z majątku firmowego, weszła niejasna prywatyzacja i zapomnienie. A przecież ośrodek był ważną częścią historii Brzegu Dolnego.
Czy da się jeszcze uratować to miejsce? Czy znajdzie się ktoś, kto przywróci mu życie? A może jego rola została już wypełniona – jako wspomnienie pokolenia, które miało swoje lato w domkach z drewna, z komarami, krzykami na stołówce i wieczornym śpiewaniem przy ognisku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Widok zrujnowanego ośrodka wywołuje smutek i jednocześnie złość. Pozostały tylko piękne wspomnienia...
Widok zrujnowanego ośrodka wywołuje smutek i jednocześnie złość. Pozostały tylko piękne wspomnienia...