Zapraszamy do rozmowy z Aleksandrą Żurawską, założycielką Facebookowej strony Herbal Power, miłośniczką i pasjonatką zdrowych kosmetyków.
Skąd się wzięło zainteresowanie kosmetykami?Myślę, że wzięło się z zainteresowania ziołami i naturą w domu. Szczerze powiem, już od dawna walczyłam z domowymi środkami czystości, z różnym skutkiem kilka lat temu, bo nie było aż tak łatwo dostępnej wiedzy na ten temat. Można było kupić indyjskie orzechy do prania, ale o boraksie słyszeli tylko chemicy.Skąd ma pani wiedzę o samodzielnym wykonaniu kosmetyków?Kręcenie kosmetyków jest podobne do gotowania, co zawsze uwielbiałam, niczym w kociołku czarownicy, mieszanie trochę tego i tamtego. Ta ekscytacja, kiedy czeka się na efekt i sprawdza działanie. O ziołach czytałam od wielu lat, mam wiele książek, jeszcze więcej przeszło przez moje ręce. Jakoś nigdy nie byłam internetowa, zdecydowania bardziej książkowa. W końcu postanowiłam zrobić kurs ziołolecznictwa, dzięki któremu mogę leczyć ludzi ziołami i robić dla nich maści, kremy.Co do tej pory pani stworzyła?Stworzyłam cały ogrom produktów i czas na nowe. Pomysłów nigdy mi nie brakuje. Prowadzę również warsztaty z robienia naturalnych kosmetyków i chemii, żeby pokazać innym, że niektóre rzeczy są naprawdę łatwe i na spokojnie można wykonać je samemu, a nie kupować i smarować się chemią.Co jest najtrudniejsze w obcowaniu znaturalnymi składnikami? Ile trwa wykonanie np. kremu do twarzy?Hmmm, chyba czekanie na efekt. Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną. Macerowanie ziół na maści trwa, musi wszystko przejść i oddać swoje dobro, a to trwa.Jakie są inne pani zainteresowania?Uwielbiam czytać, spacerować, obcować z naturą. Szydełkuję, tworzę swoją sztukę i szyję. Czasem przez to, że doba trwa za krótko, ciężko wybrać, co robić.Dziękuję za rozmowę
Komentarze