Cóż to był za mecz! MKP Wołów pomimo czerwonej kartki w pierwszej połowie i gorszej dyspozycji w tym sezonie zdołał zwyciężyć nad dolnobrzeskim Rokitą. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z tego meczu.
Wielkie piłkarskie derby powiatu za nami. MKP Wołów podejmował u siebie Rokitę Brzeg Dolny i pomimo wszelkich przeciwności losu zdołał wygrać 2-1. Trybuny były pełne kibiców obu drużyn, przepięknych opraw i wielu przyśpiewek

Nerwowe starcie
Mecz rozpoczął się dwiema szybkimi bramkami. W drugiej minucie spotkania drużynę gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Robert Pikulicki. Już 4 minuty później fenomenalnym strzałem z dystansu do wyrównania doprowadził Marek Gacek, który wykorzystał złe ustawienie bramkarza wołowskiej drużyny. Sprawy dla MKP zaczęły się znacznie komplikować niedługo potem, kiedy to sędzia wielokrotnie musiał uspokajać zawodników obu drużyn. Trzeba przyznać, że zespół arbitrów miał niemałe kłopoty z ostudzeniem piłkarzy, a ich decyzje wielokrotnie kwestionowane były przez sztaby obu zespołów. Żółtą kartkę za dyskusję z arbitrem na początku meczu otrzymał Piotr Możdrzech - jeden z kluczowych piłkarzy MKP, a już kwadrans przed końcem pierwszej połowy musiał opuścić murawę z czerwoną kartką za faul. Mecz w pierwszej połowie był bardzo nerwowy po obu stronach, choć KS Rokita zaczął powoli coraz bardziej dochodzić do głosu i wyraźnie widać było, że MKP brakuje jednego zawodnika na murawie.
Szalona druga połowa
Druga połowa wcale nie przebiegała spokojnie dla żadnej z drużyn. Niezbyt pewny przez większość pojedynku był bramkarz MKP - Damian Stanisz, który w drugiej połowie prawie doprowadził do zawału kibiców Wołowa. Po nieporozumieniu i błędzie w obronie musiał wybijać piłkę z własnej linii bramkowej, kiedy to teoretycznie nie było żadnego niebezpieczeństwa pod bramką. Chyba wszyscy kibice Rokity z ulokowanej tuż obok trybuny gości widzieli już tę piłkę w siatce, ale na nieszczęście dla nich bramka nie padła. Mimo tej nerwowości to jednak właśnie bramkarz MKP ostatecznie został bohaterem wołowskiego zespołu, bo ten błąd zadziałał na niego jak kubeł zimnej wody i od tego momentu popisywał się kapitalnymi interwencjami i bardzo pewną grą w powietrzu. Jego gra we własnym polu karnym zdecydowanie psuła nastrój dolnobrzeskim piłkarzom i kibicom.

Po drugiej stronie boiska pomimo dobrej gry przez większość spotkania to golkiper Rokity będzie miał sobie wiele do zarzucenia, bo to jego fatalna interwencja ustanowiła wynik gry. Po rzucie wolnym z około 20 metra dla MKP w 77. minucie Jakub Kołodziejczyk musiał wyjmować piłkę z siatki. Sam strzał Norberta Walczaka, był raczej niegroźny, ale mimo tego zmierzająco prosto w środek bramki wolna piłka przeleciała między nogami bramkarza Rokity. Trzeba jednak zaznaczyć, że do tej opłakanej postawy na bramce mocno przyczyniło się niewygodne, bardzo jasne słońce, które świeciło prosto w oczy bramkarzowi, a piłka jeszcze dodatkowo skozłowała przed jego rękoma. Mimo wszystko golkiper tej klasy powinien był złapać tę piłkę.
Emocje do końca
Do końca meczu były ogromne emocje na murawie, trybunach i ławkach rezerwowych. Rokita stale napierał na bramkę rywala, ale ciągle nieskutecznie. Trener Rokity Piotr Stadnik może mieć pretensje do swoich piłkarzy, bo takie mecze powinno się wygrywać, biorąc pod uwagę brak kluczowego zawodnika w drużynie przeciwnej. Ciężko jednoznacznie określić czy zabrakło doświadczenia, pomysłu, czy opanowania. Ostatnim promykiem nadziei na choćby remis był rzut rożny w doliczonym czasie gry. Po nim mecz się zakończył, gdy piłkę złapał bramkarz Wołowa Damian Stanisz. I tu właśnie wszyscy mają wiele pytań do sędziego głównego. Niektórzy zawodnicy byli przekonani, że ta interwencja miała miejsce już w bramce MKP. Jak było dokładnie? Wielu piłkarzy w polu karnym mieli szczere kłopoty ze stwierdzeniem co właściwie się stało, a cała sytuacja trwała zaledwie kilka sekund.
Sukces szkoleniowca MKP - Pawła Troniny
W ostatecznym rozrachunku to MKP Wołów zwycięża 3. z rzędu derby powiatu i dopisuje sobie bardzo ważne 3 punkty na koncie. Wołowskim piłkarzom nie można odmówić ogromnego zaangażowania i walki do samego końca, bo nawet w osłabieniu starali się wyprowadzać akcje ofensywne i nie zamierzali spocząć na jednym punkcie. W 60. minucie swoją decyzją zaskoczył trener Paweł Tronina, który wprowadził na boisko kolejnego napastnika - Dominika Kubonia i pokazał tym samym, że zamierza postawić wszystko na jedną kartę. Ta decyzja jak widać się opłaciła, a zmiany przeprowadzane w trakcie meczu broniły się na boisku/

Trzeba się podnieść
Z dużą dozą pewności można stwierdzić, że to drużyna z Brzegu Dolnego była faworytem w tym spotkaniu. Piłkarze Rokity rozgrywają bardzo dobry sezon i przed meczem znajdowali się na 5. pozycji w tabeli - dużo wyżej niż nierówny MKP. Derby w poprzednim sezonie dwukrotnie wygrywał MKP, lecz wtedy to zespół z Wołowa był jednym z najlepszych zespołów w lidze. Tym razem miało jednak być inaczej. Kibice Rokity ponownie muszą przyjąć porażkę, choć ta jest szczególnie dla nich bolesna. Drużyna biało-niebieskich musi bardzo szybko się podnieść, bo sezon nadal trwa i sztab Rokity musi uniknąć sytuacji sprzed roku, kiedy to po przegranych derbach u siebie zaczęli masowo tracić punkty.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze