Pojedynek ze żmigrodzkim beniaminkiem nie zaczął się dla gospodarzy najlepiej. Piłkarze Piasta wyprowadzili bowiem atak, który mogła zakończyć decyzja arbitra - gdyby pokierował się wskazaniem liniowego, wskazującego pozycję spaloną, sędzia główny puścił jednak akcję i w tych dość kontrowersyjnych okolicznościach przyjezdni mogli cieszyć się z prowadzenia. To był jednak dopiero początek emocji. W kolejnych minutach wołowianie zdobywali coraz większą przewagę w środku pola i chociaż w ich poczynaniach widać było pewną nerwowość, to jednak to piłkarze MKP prowadzili grę i tylko kwestią czasu wydawała się zmiana rezultatu. Nie musieliśmy czekać na nią długo, gdyż swoją sytuację wykorzystał Grzegorz Mazurek, a chwilę później ofensywny gracz gospodarzy wystąpił w roli asystenta, dokładnie zagrywając w pole karne rywali, gdzie z dobrej pozycji skorzystał Oliwier Minorczyk i precyzyjnym uderzeniem głową wyprowadził swój zespół na zasłużone prowadzenie. W tym momencie wydawało się, że miejscowi w pełni już kontrolują przebieg rywalizacji, gdyż zdobyli wyraźną przewagę w środku pola i szybko zdołali odwrócić niekorzystny rezultat. Gra jednak nie układała się wołowianom najlepiej, szczególnie przy stałych fragmentach gry, czego boleśnie doświadczył Jakub Mikuś, którego niefortunna interwencja tuż przed przerwą przyniosła żmigrodzianom wyrównujące trafienie.
Po zmianie stron gra ekipy MKP wyglądała już dużo lepiej. Zespół zyskał na dynamice, a funkcjonujące coraz lepiej skrzydła sprawiały sporo kłopotu piastowskiej defensywie, która z każdą kolejną minutą sprawiała wrażenie mocniej zagubionej. Wsadzeni na karuzelę obrońcy gości nie wytrzymali naporu gospodarzy i najpierw konsekwencją tego była czerwona kartka, po której gospodarzom grało się już dużo swobodniej. Na efekty tej gry nie musieliśmy długo czekać, gdyż dynamiczne wejście z flanki celnym uderzeniem zakończył Michał Warpas (na zdjęciu), a kwadrans później dogodną sytuację strzelecką na bramkę zamienił Kamil Moskwa. W tym momencie losy spotkania były praktycznie rozstrzygnięte. Grający w osłabieniu zespół Piasta zepchnięty został do głębokiej defensywy i nie miał kompletnie argumentów w ofensywie, aby ewentualnie zagrozić pewnemu zwycięstwu gospodarzy. Rywalizację zakończyło trafienie Norberta Walczaka, który efektownym uderzeniem ustalił rezultat pojedynku.
- Z perspektywy kibica było to ciekawe spotkania, ale ja na ławce trenerskiej dość długu musiałem się denerwować, gdyż nie graliśmy tego futbolu, który wcześniej sobie założyliśmy - powiedział po zakończeniu rywalizacji trener Paweł Tronina. - Piast może nie jest jednym z ligowych liderów, ale to z całą pewnością solidna, młoda i ambitna drużyna, która mogła nam sprawić kłopoty i tak się poniekąd stało. Niektóre z nich sami prokurowaliśmy, nie utrzymując przez całe spotkanie należytej koncentracji, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Ostatecznie jednak w przekroju całego pojedynku byliśmy zespołem zdecydowanie dominującym i w pełni zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Cieszy fakt, że z każdym kolejnym występem zespół funkcjonuje coraz lepiej jako całość, poszczególne formacje współpracują coraz płynniej i są tego efekty. Mam nadzieję, że potwierdzimy to również we Wrocławiu i w konfrontacji z Wratislavią wreszcie uda nam się przerwać fatalną serię z tym rywalem. Chociaż przeciwnicy w tym momencie zamykają tabelę, to jednak daleki jestem od ich lekceważenie, gdyż nawet w przegranych spotkaniach potrafili długo utrzymać się w grze, a przy odrobinie szczęścia mogli sięgnąć po dużo lepsze rezultaty.
|
MKP WOŁÓW - Piast II Żmigród 5-2 (2-2) Bramki: G. Mazurek (25’), O. Minorczyk (30’), M. Warpas (64’), K. Moskwa (79’), N. Walczak (86’); Żółte kartki: P. Furdykoń, K. Moskwa; MKP: O. Bednarz – O. Kur, J. Mikuś, S. Supranionek, M. Kowaluk, M. Warpas (81’ P. Janus), K. Moskwa (90’ A. Purcha), P. Furdykoń (64’ F. Nowak), O. Minorczyk (85’ P. Robak), G. Mazurek (88’ M. Wiąckiewicz), N. Walczak (88’ F. Gacek). |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze