W ostatnich dniach powiat wołowski odnotował spadek liczby pożarów i wypadków drogowych, ale nie oznacza to mniej pracy dla strażaków. Coraz częściej zamiast do płonących budynków czy rozbitych aut, wyjeżdżają do interwencji medycznych. Pomagają ratownikom, prowadzą resuscytacje krążeniowo-oddechowe (RKO), zabezpieczają miejsca lądowania śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR) i wspierają osoby w stanie zagrożenia życia.
– Ostatnio mamy więcej wyjazdów do przypadków medycznych niż typowych dla straży pożarów. Współpracujemy z zespołami ratownictwa medycznego, czasem jesteśmy pierwsi na miejscu i prowadzimy RKO, aż do ich przyjazdu – relacjonuje st. kpt. Daniel Lisiecki, dowódca JRG w Wołowie.
Jedna z dramatycznych interwencji miała miejsce 7 maja o godz. 7:49 w Pełczynie. Przed wejściem do domu leżała nieprzytomna osoba. RKO podjął już jeden z członków rodziny, a po chwili działania przejęli strażacy. Wykorzystano defibrylator, który jednak nie zalecił wstrząsu. Niestety, mimo godzinnej walki o życie, nie udało się przywrócić funkcji życiowych.
Tego samego dnia o 11:24, już w Wołowie przy ul. Wiśniowej, ratownicy i strażacy znów ratowali życie. Tym razem zakończyło się sukcesem – poszkodowany odzyskał tętno i oddech, a następnie został przetransportowany do szpitala przez śmigłowiec LPR. Strażacy nie tylko zabezpieczyli lądowisko, ale też pomogli w transporcie pacjenta.
8 maja o godz. 9:47 w Golinie strażacy znów przygotowywali lądowisko dla LPR. Tam również udało się przywrócić funkcje życiowe osobie poszkodowanej. Kolejne zgłoszenie tego dnia o godz. 11:38 dotyczyło mężczyzny z silnym bólem w klatce piersiowej przy ul. Zachodniej w Brzegu Dolnym. Strażacy zapewnili mu tlenoterapię, komfort termiczny i psychiczny do czasu przyjazdu karetki.
10 maja w Mojęcicach doszło do dwóch interwencji. Pierwsza o 11:26 – mężczyzna z objawami niedowładu ręki został przetransportowany przez strażaków do śmigłowca LPR. Druga, o godz. 21:28, dotyczyła mężczyzny leżącego na podłodze w jednym z mieszkań – był przytomny, ale wymagał transportu do szpitala.
12 maja o godz. 15:30 strażacy ruszyli na pomoc wędkarzowi, który poślizgnął się na stromym zboczu w Pogalewie Wielkim i doznał urazu nogi. Strażacy musieli najpierw zlokalizować mężczyznę, a potem bezpiecznie ewakuować go do karetki.
Ten sam dzień zakończył się kolejną tragedią. O godz. 22:22 w miejscowości Proszkowa doszło do zatrzymania krążenia u mężczyzny. Pomimo zaawansowanych działań zespołu ratownictwa medycznego i wsparcia strażaków, nie udało się uratować życia.
Strażacy z powiatu wołowskiego coraz częściej stają się pierwszą linią ratunku dla osób w nagłych stanach zagrożenia zdrowia i życia. Ich profesjonalizm, szybka reakcja i zaangażowanie mają realne przełożenie na uratowane życia – i to dosłownie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze