Reklama

Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego. Mocne słowa o Wołyniu, UPA i pamięci ofiar

20/06/2026 09:14

„Polska nie zgodzi się na gloryfikowanie tych, którzy mordowali polskich bezbronnych cywilów" – powiedział prezydent Karol Nawrocki, ogłaszając decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. W specjalnym wystąpieniu podkreślił, że decyzja nie jest wymierzona w naród ukraiński ani nie oznacza zmiany polskiego wsparcia dla walczącej z Rosją Ukrainy. Jak zaznaczył, jest jednak wyraźnym sygnałem sprzeciwu wobec gloryfikowania UPA.



W swoim przemówieniu prezydent wielokrotnie odwoływał się do pamięci ofiar rzezi wołyńskiej oraz innych zbrodni dokonanych na ludności cywilnej przez Ukraińską Powstańczą Armię.

– Fakty są takie, że co najmniej 100 tysięcy polskich obywateli zostało zamordowanych przez UPA na Wołyniu, w Galicji Wschodniej, na Lubelszczyźnie czy Podkarpaciu tylko dlatego, że byli Polakami – mówił.

Podkreślił, że ofiarami były całe rodziny, kobiety, dzieci i osoby starsze.

– Nie byli żołnierzami na polu bitwy. Byli bezbronnymi cywilami. Zostali zamordowani brutalnie i bestialsko – zaznaczył.

„Ofiary nadal czekają na godny pochówek"

Znaczną część wystąpienia prezydent poświęcił kwestii ekshumacji i poszukiwań polskich ofiar na terenie dzisiejszej Ukrainy.

Przypomniał, że w ostatnich miesiącach udało się osiągnąć postęp w sprawach, które przez lata pozostawały nierozwiązane. Wymienił między innymi zgody na prowadzenie prac w Ostrówkach, Hucie Pieniackiej, Hołosku, Zboiskach, Ugłach czy Puźnikach.

– Wszystkie te działania dawały podstawy do uznania, że Polska i Ukraina stopniowo odnajdują drogę do trwałego pojednania – powiedział.

Według prezydenta decyzja władz ukraińskich dotycząca odwoływania się do tradycji UPA podważa jednak budowane zaufanie.

Polska pomagała Ukrainie

Karol Nawrocki przypomniał również skalę polskiej pomocy po rosyjskiej agresji rozpoczętej w 2022 roku.

Mówił o milionach uchodźców przyjętych do polskich domów, wsparciu humanitarnym, politycznym i wojskowym oraz szkoleniu ukraińskich żołnierzy przez polskie wojsko.

– Polska w tym strasznym momencie udzieliła bezprecedensowej pomocy humanitarnej, politycznej, gospodarczej i wojskowej – podkreślał.

Jak zaznaczył, właśnie dlatego Polacy mają prawo oczekiwać szacunku dla własnej pamięci historycznej.

Decyzja o odebraniu Orderu

Kluczowy fragment wystąpienia dotyczył najwyższego polskiego odznaczenia państwowego.

Prezydent przypomniał, że Order Orła Białego jest symbolem szczególnego zaufania i wdzięczności Rzeczypospolitej wobec osób szczególnie zasłużonych.

– Prezydent Rzeczypospolitej jest Wielkim Mistrzem Orderu Orła Białego i ma obowiązek stać na straży honoru tego najwyższego odznaczenia państwowego – mówił.

Następnie ogłosił decyzję.

– Dlatego wobec zgody prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy Bohaterów UPA, po konsultacji z Kapitułą podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy – powiedział.

„To nie jest decyzja przeciw Ukrainie"

Jednocześnie prezydent wielokrotnie podkreślał, że Polska nadal wspiera Ukrainę i nie zmienia swojej oceny rosyjskiej agresji.

– Rosja jest agresorem, a Putin jest zbrodniarzem odpowiedzialnym za rozpętanie największego konfliktu zbrojnego w Europie od zakończenia II wojny światowej – mówił.

Zaznaczył, że bezpieczeństwo Ukrainy pozostaje ważne dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy.

Mocny sygnał przed drogą do Unii Europejskiej

W przemówieniu znalazło się również odniesienie do europejskich aspiracji Ukrainy.

Według prezydenta państwo starające się o członkostwo w Unii Europejskiej musi być gotowe do uczciwego zmierzenia się z trudnymi kartami własnej historii.

– Zjednoczona Europa została zbudowana na odrzuceniu totalitaryzmów i kultu przemocy. Te zasady muszą obowiązywać wszystkich – podkreślił.

„Historia nie może zostać zapomniana"

Na zakończenie wystąpienia Karol Nawrocki zaapelował o budowanie relacji polsko-ukraińskich na fundamencie prawdy i wzajemnego szacunku.

– Historia nie powinna być przeszkodą dla przyszłości. Dobra przyszłość może jednak zostać zbudowana wyłącznie na prawdzie – mówił.

Prezydent zaznaczył również, że Polska nie może pozostać obojętna wobec symboli związanych ze sprawcami zbrodni wołyńskiej.

– Polska nie zgodzi się na gloryfikowanie tych, którzy mordowali polskich bezbronnych cywilów – podsumował.

 

Reklama

Mieszkańcy powiatu wołowskiego, który przyjechali z Kresów po II wojnie światowej, pamiętają ....

 

O takich wydarzeniach nie wolno zapominać, mowa o ludobójstwie do którego doszło w Hucie Pieniackiej, skąd do powiatu wołowskiego przyjechali ci, którzy ocaleli z tej rzezi.   

Huta Pieniacka była dużą polską miejscowością położoną w dawnym województwie tarnopolskim, obecnie na terenie obwodu lwowskiego na Ukrainie. 28 lutego 1944 roku wieś została spacyfikowana, spalona i praktycznie zrównana z ziemią. Zamordowano około 800–1000 mieszkańców, w tym kobiety, dzieci i osoby starsze. Była to jedna z największych zbrodni popełnionych na Polakach na Kresach podczas II wojny światowej.

Reklama

Dziś w miejscu dawnej wsi znajduje się pomnik upamiętniający ofiary. Na tablicach wyryto nazwiska zamordowanych mieszkańców. Pomnik został odsłonięty podczas uroczystości z udziałem prezydentów Polski i Ukrainy i od lat jest miejscem spotkań rodzin ofiar, środowisk kresowych oraz przedstawicieli władz państwowych.

Pamięć o mieszkańcach Huty Pieniackiej od lat podtrzymuje Stowarzyszenie Huta Pieniacka. Organizacja gromadzi relacje świadków, dokumenty, fotografie i pamiątki rodzinne, współpracuje z historykami oraz bierze udział w działaniach mających na celu odnalezienie miejsc pochówku ofiar i ich godne upamiętnienie. To właśnie wieloletnie starania rodzin pomordowanych i środowisk kresowych doprowadziły do kolejnych badań prowadzonych obecnie na miejscu zbrodni.

Reklama

W pracach poszukiwawczych uczestniczą specjaliści z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej, archeolodzy, antropolodzy i historycy. Działania prowadzone są we współpracy ze stroną ukraińską, przedstawicielami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Stowarzyszenia Huta Pieniacka. Badania odbywają się na podstawie zgody wydanej przez władze Ukrainy. Ich celem jest odnalezienie miejsc pochówku ofiar, potwierdzenie ich lokalizacji, dokumentacja oraz przygotowanie do przyszłych ekshumacji i godnych pochówków.

Według Instytutu Pamięci Narodowej do tej pory udało się ustalić personalia 634 spośród ponad 800 ofiar zbrodni. Trwające obecnie działania mogą pomóc w odnalezieniu kolejnych miejsc spoczynku mieszkańców zamordowanej wsi.

Reklama

Historia Huty Pieniackiej jest dobrze znana również w powiecie wołowskim. Po wojnie trafiło tutaj wielu mieszkańców Kresów oraz ich potomków. Od lat „Kurier Gmin" opisuje ich losy, wspomnienia i rodzinne historie związane z Wołyniem oraz dawnymi ziemiami wschodnimi Rzeczypospolitej.

Jednym z ostatnich żyjących świadków tamtych wydarzeń mieszkających na naszym terenie jest Emilia Bernacka. Jej wspomnienia są bezcennym świadectwem historii, która dla wielu rodzin nie jest jedynie zapisem w książkach, ale częścią własnej biografii.

Reklama

Rozpoczęte właśnie prace w Hucie Pieniackiej są kolejnym krokiem w kierunku poznania pełnej prawdy o losach ofiar i zapewnienia im godnego miejsca pamięci. Dla rodzin pomordowanych oznaczają także nadzieję na odnalezienie miejsc spoczynku swoich bliskich po ponad 80 latach od tragicznych wydarzeń.

 

"To nie jest historia z książki. To historia mojej rodziny"

O znaczeniu rozpoczętych prac w Hucie Pieniackiej mówi Wojciech Orłowski, kresolog, wieloletni działacz środowisk kresowych i potomek mieszkańców Huty Pieniackiej.

– Jeździmy na Kresy już od 2002 roku. Przez te lata odwiedziliśmy dziesiątki miejsc pamięci Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez Ukraińską Powstańczą Armię oraz formacje związane z dywizją SS „Galizien". Uczestniczyliśmy w odsłonięciach pomników, porządkowaniu cmentarzy, renowacjach nagrobków i upamiętnieniach ofiar. Dla mnie jest to jednak coś więcej niż działalność społeczna czy historyczna. Mój rodzinny rodowód wywodzi się z Huty Pieniackiej. To historia mojej rodziny.

Reklama

Jak podkreśla, rozpoczęcie prac poszukiwawczych przez Instytut Pamięci Narodowej jest wydarzeniem, na które rodziny ofiar czekały od dziesięcioleci.

– Skoro Polska rozpoczęła te działania, powinny zostać doprowadzone do końca. Odnalezienie miejsc pochówku, identyfikacja ofiar i ich godny pochówek pozwoliłyby wreszcie zamknąć pewien rozdział naszej historii. To ważne nie tylko dla historyków, ale przede wszystkim dla rodzin, które przez ponad osiemdziesiąt lat żyły bez wiedzy, gdzie spoczywają ich najbliżsi.

Reklama

Orłowski zwraca jednak uwagę, że pamięć o Kresach od lat pozostaje przedmiotem sporów politycznych.

– Przykre jest to, że prace poszukiwawcze i ekshumacyjne uzależnione są od relacji między państwami. Historia pokazuje, że temat ten wielokrotnie wywoływał napięcia na linii polsko-ukraińskiej. Obawiam się, że podobne sytuacje mogą pojawić się także w przyszłości.

Przypomina również historię pomnika w Hucie Pieniackiej

– Już raz doświadczyliśmy zniszczenia miejsca pamięci. Pomnik w Hucie Pieniackiej został wysadzony. Obecny pomnik odbudowano dzięki staraniom strony ukraińskiej, za co należy się szacunek. Jednak nie wszystkie elementy pierwotnego upamiętnienia zostały przywrócone. Zabrakło między innymi słów Kornela Ujejskiego:

Reklama

„Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej,

Do Ciebie, Panie, bije ten głos,

Skarga to straszna, jęk to ostatni,

Od takich modłów bieleje włos".

– Dla rodzin ofiar najważniejsze jest dziś jedno: aby ofiary zostały odnalezione i godnie pochowane. Bez pamięci o zamordowanych nie będzie prawdziwego pojednania. Prawda historyczna nie powinna dzielić narodów, lecz być fundamentem wzajemnego szacunku – podsumowuje Wojciech Orłowski.

Pomnik ofiar Huty Pieniackiej odsłonięto 21 października 2005 roku na miejscu nieistniejącej już polskiej wsi zniszczonej podczas pacyfikacji 28 lutego 1944 roku. Monument w formie krzyża i tablic z nazwiskami zamordowanych stanął dzięki staraniom ocalałych mieszkańców oraz Stowarzyszenia Huta Pieniacka.

Reklama

W uroczystościach odsłonięcia uczestniczyły delegacje z całej Polski, w tym również z powiatu wołowskiego, gdzie po wojnie osiedliło się wielu dawnych mieszkańców Huty Pieniackiej i ich potomków. Wśród uczestników był także burmistrz Wołowa Dariusz Chmura. Dla lokalnego środowiska kresowego wydarzenie miało szczególne znaczenie – po raz pierwszy ofiary tej zbrodni zostały godnie upamiętnione w miejscu, gdzie przez dziesięciolecia nie było nawet śladu po dawnej wsi.

HISTORIA POMNIKA W HUCIE PIENIACKIEJ

Pomnik upamiętniający ofiary zbrodni w Hucie Pieniackiej został odsłonięty 21 października 2005 roku w miejscu nieistniejącej już polskiej wsi, zniszczonej podczas pacyfikacji 28 lutego 1944 roku. Monument stanął na miejscu jednej z największych zbrodni dokonanych na ludności polskiej na Kresach Wschodnich.

Reklama

Uroczystość odsłonięcia zgromadziła rodziny ocalałych, przedstawicieli środowisk kresowych oraz delegacje z wielu miejscowości w Polsce. Wśród uczestników znaleźli się również mieszkańcy powiatu wołowskiego, z którym związanych jest wiele rodzin pochodzących z Huty Pieniackiej. W uroczystościach uczestniczyła także delegacja z Wołowa, na czele z burmistrzem Wołowa Dariuszem Chmurą, od lat wspierającym działania środowisk kresowych i inicjatywy upamiętniające Polaków pomordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Pomnik stał się ważnym miejscem pamięci dla potomków mieszkańców Huty Pieniackiej. W kolejnych latach odbywały się tam uroczystości rocznicowe z udziałem delegacji z Polski i Ukrainy. W 2010 roku miejsce odwiedzili prezydenci Polski i Ukrainy – Lech Kaczyński oraz Wiktor Juszczenko.

W styczniu 2017 roku pomnik został zdewastowany i wysadzony w powietrze. Zniszczono krzyż oraz uszkodzono tablice z nazwiskami ofiar. Dzięki staraniom strony polskiej i lokalnej społeczności ukraińskiej został jednak odbudowany jeszcze przed obchodami rocznicy zbrodni.

Dla mieszkańców powiatu wołowskiego Huta Pieniacka pozostaje miejscem szczególnym. To właśnie do Wołowa, Brzegu Dolnego i okolic po wojnie trafiło wielu ocalałych mieszkańców tej miejscowości oraz ich potomków. Dlatego każda informacja o pracach poszukiwawczych, ekshumacjach czy upamiętnieniach budzi tutaj tak duże emocje i zainteresowanie.

 

W ubiegłym tygodniu w Hucie Pieniackiej  odnaleziono zbiorowe mogiły dzieci, kobiet i starców. W miejscu, gdzie nasi mieszkańcy już 15 lat temu, sami stawiali krzyże, według przekazów tych, którzy przeżyli rzeź jak na zdjęciu śp. Filomena Franczukowska (Bernacką), która ocalała z zagłady wioski Huta Pieniacka 1944r. wymordowanej przez UPA i SS Halyczyna. Materiał nagrał z nią TVN. 

 

 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/06/2026 10:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości