Wczoraj, w zakładzie pod Bukowicami doszło do wybuchu. Mieszkańcy mieli wątpliwości czy ta inwestycja będzie bezpieczna jeszcze przed jej budową. Nic więc dziwnego, że wystraszył ich ten groźnie brzmiący huk.
Na miejsce wysłano liczne zastępy straży pożarnej. Jeszcze tego samego dnia dowiedzieliśmy się, że za eksplozję odpowiada jedna z maszyn na terenie zakładu recyklingującego baterie jonowo-litowe, którego inwestorem jest koreański SungEel HiTech. - Nie doszło do pożaru. Nikt nie został poszkodowany. Mierniki nie wykazały żadnego zagrożenia substancjami trującymi - mówił w trakcie akcji st. kpt. Daniel Lisiecki dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wołowie.
Kilku mieszkańców zauważyło, że po wybuchu było czuć nieznajomą woń w okolicy zakładu. - Możliwe, że mieszkańcy wyczuli nieznany im zapach po wybuchu. Nasze mierniki nie wykazały jednak, żadnych niebezpiecznych stężeń, a trzeba zaznaczyć, że mierzą one setki różnych substancji i gazów - tłumaczy mł. kpt. Jakub Jarmuszczak zastępca dowódcy JRG.
Na terenie zakładu przetwarzane są akumulatory jonowo-litowe, z których odzyskuje się różne pierwiastki w tym: lit, kobalt, nikiel, mangan oraz grafit. Maszyny mielą pozyskane części, a następnie je suszą. To właśnie w maszynie odpowiadającej za suszenie doszło do wybuchu. - Wybuch nastąpił w wyniku zbyt wysokiego stężenia pyłów podczas suszenia. Maszyna znajduje się w specjalnej strefie, w której nikt nie może przebywać w trakcie suszenia. Na terenie, na którym stoi wyznaczona jest też strefa zagrożenia wybuchem - dodaje zastępca. - Podczas wybuchu nikt nie ucierpiał. Pracownicy stosowali się do ściśle określonych zasad, które obowiązują na terenie zakładu. Przeprowadzono też ewakuację - dodaje.
Strażacy byli na miejscu ponad godzinę po wybuchu, sprawdzali czy istnieje ryzyko, że nastąpi kolejny wybuch. Po dokładnym sprawdzeniu miejsca zdarzenia, zmierzeniu wszystkich stężeń, strażacy zakończyli akcję. Zakład od początku budził kontrowersje wśród mieszkańców, bo w Złotoryi po protestach ludzi inwestor wycofał się. Znalazł miejsce w gminie Brzeg Dolny, gdzie wybudował zakład za zgodą władz i po przekonaniu mieszkańców, że jest bezpieczny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak zwykle Kurier sieje propagandę. Albo kradniecie artykuły albo ludzi straszycie. Zajmijcie się lepiej Wołowem, tam wszystko jest idealne.
Przecież to była kwestia czasu. Nie bez przyczyny takie zakłady są budowane poza głównymi siedzibami firm produkujących akumulatory. Pytanie kto na tym zrobił geszeft?
Jak zwykle Kurier sieje propagandę. Albo kradniecie artykuły albo ludzi straszycie. Zajmijcie się lepiej Wołowem, tam wszystko jest idealne.
Przecież to była kwestia czasu. Nie bez przyczyny takie zakłady są budowane poza głównymi siedzibami firm produkujących akumulatory. Pytanie kto na tym zrobił geszeft?