Reklama

PCM szukał ratunku w Miliczu i Trzebnicy. Strata rośnie, a system nie daje szpitalom oddechu

27/08/2026 11:36

Remonty, nowy sprzęt, więcej łóżek w ZPO, przeniesienie rehabilitacji i milionowe oszczędności. Powiatowe Centrum Medyczne w Wołowie próbuje poprawiać warunki leczenia i jednocześnie ratować finanse. Problem w tym, że mimo kolejnych zmian strata nie znika. Po lipcu 2026 roku sięgała już około 4 mln zł, a prezes PCM Bartosz Granat w rozmowie z Kurierem Gmin szacuje, że na koniec roku może wzrosnąć nawet do 7 mln zł. Starosta Jan Janas na sesji powiatu mówi wprost do radnych: bez zmiany sposobu finansowania ochrony zdrowia samorządy będą „dokładać, dokładać, dokładać, aż w końcu powiedzą stop"

Sytuacja PCM ponownie zdominowała dyskusję podczas sesji Rady Powiatu Wołowskiego. Tym razem rozmowa miała jednak znacznie szerszy kontekst. Dzień wcześniej Związek Powiatów Polskich opublikował drugi list otwarty dotyczący przyszłości szpitali powiatowych. Samorządowcy alarmują, że problemy finansowe nie są już kłopotem pojedynczych źle zarządzanych placówek, lecz skutkiem konstrukcji całego systemu. ZPP wskazuje między innymi na niedoszacowanie świadczeń, rosnące koszty gotowości szpitali, ustawowe podwyżki wynagrodzeń i przerzucanie finansowych skutków centralnych decyzji na samorządy.

Skala problemu jest ogólnopolska. Analiza Związku Powiatów Polskich obejmująca 207 szpitali powiatowych wykazała, że w 2025 roku prawie 91 proc. badanych placówek miało stratę operacyjną na podstawowej działalności. ZPP od miesięcy przekonuje, że bez zmian organizacyjnych i finansowych lokalne programy naprawcze nie wystarczą.

Reklama

„Będziemy dokładać, aż w końcu powiemy stop"

Starosta wołowski Jan Janas, przedstawiając radnym apel Związku Powiatów Polskich, nie pozostawiał złudzeń.

– Bez zmiany finansowania służby zdrowia, bez zmiany struktury całej służby zdrowia, my nie poradzimy nic. My będziemy dokładać, dokładać, dokładać, aż w końcu powiemy stop – mówił.

Według starosty w tym roku Powiat Wołowski ma przeznaczyć na wsparcie PCM ponad 4 mln zł. Jednocześnie wspólnicy spółki – Powiat Wołowski, Gmina Wołów i Gmina Brzeg Dolny, spłacają wcześniejsze zobowiązania i kredyty.

Reklama

Problem polega na tym, że samorządy nie ustalają stawek za świadczenia, zasad kontraktowania z NFZ ani poziomu ustawowych wynagrodzeń personelu. Mają natomiast odpowiadać przed mieszkańcami za to, czy lokalny szpital będzie działał.

– To ustawodawca reguluje zasady gry. Nie my – podkreślał Janas.

PCM poprawia warunki. Finansowo nadal jest źle

Paradoks sytuacji w PCM polega na tym, że równolegle z narastającym problemem finansowym w placówkach rzeczywiście zachodzą zmiany widoczne dla pacjentów.

W Brzegu Dolnym przebudowano i wyposażono poradnię ginekologiczno-położniczą, wyremontowano gabinety POZ, kupiono m.in. specjalistyczne kozetki, sprzęt dla osób z niepełnosprawnościami, aparaturę diagnostyczną, holtery, EKG czy sprzęt komputerowy - wyliczał na sesji, prezes Bartosz Granat.

Reklama

W wołowskiej przychodni realizowany jest program Dostępność Plus. Wymieniane są drzwi, poprawiane podłogi i ciągi komunikacyjne, modernizowane poradnie specjalistyczne, gabinet zabiegowy i punkt pobrań. Kupiono m.in. fotele do pobrań, skaner żył, sprzęt diagnostyczny oraz urządzenia ułatwiające obsługę osób z niepełnosprawnościami.

Duże zmiany zaszły również w Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym. PCM zwiększył kontrakt z NFZ z 50 do 70 łóżek. Trwa remont kolejnego piętra, wykonano kosztowne prace przeciwpożarowe, wymieniono instalacje, podłogi, oświetlenie i część wyposażenia.

Reklama

Z kolei przeniesienie rehabilitacji ogólnoustrojowej do Brzegu Dolnego, według prezesa, pozwoliło wygenerować około 2 mln zł oszczędności.

To jednak wciąż za mało.

4,1 mln zł straty za 2025 rok. W 2026 może być jeszcze gorzej

W rozmowie z „Kurierem Gmin", we wtorkowym wydaniu,  Bartosz Granat tłumaczył, że strata PCM za 2025 rok przekroczyła 4,1 mln zł przede wszystkim dlatego, że koszty działalności są niewspółmierne do przychodów z NFZ.

– Największą pozycją kosztową pozostają wynagrodzenia, które oscylują w granicy 90 proc. kosztów – mówił prezes.

W 2025 roku PCM zlecił na zewnątrz badania laboratoryjne i skonsolidował oddziały szpitalne w jednym budynku. Oszczędności zaczęły być widoczne w drugiej połowie roku, wcześniej spółka poniosła jeszcze koszty odpraw dla pracowników.

Reklama

Dodatkowym obciążeniem są historyczne zobowiązania. Jak informował Granat, same odsetki od nich w 2025 roku przekroczyły milion złotych.

Sytuacja w 2026 roku jest jeszcze trudniejsza.

Po zamknięciu lipca strata spółki wynosiła około 4 mln zł. Prezes zastrzegał, że część programów i świadczeń nie została jeszcze rozliczona, ale już wcześniej w rozmowie z „Kurierem Gmin" przewidywał, że wynik na koniec roku może sięgnąć nawet 7 mln zł straty.

Podwyżki kosztują około 250 tys. zł miesięcznie

Od lipca PCM musi ponosić kolejne koszty ustawowych podwyżek dla personelu. Według prezesa jest to około 250 tys. zł miesięcznie wraz z pochodnymi.

Reklama

PCM liczył, że zwiększenie liczby łóżek w ZPO przyniesie około 230 tys. zł dodatkowych miesięcznych przychodów i pozwoli ustabilizować działalność opieki długoterminowej.

Tak się jednak nie stało. – Dostaliśmy faktycznie około 253 tys. zł waloryzacji, natomiast łącznie z tym ZPO. Tak naprawdę nic nie dostaliśmy, mówiąc krótko – tłumaczył radnym prezes Granat.

W praktyce pieniądze, które miały być finansowym efektem rozwoju ZPO, zostaną przeznaczone przede wszystkim na pokrycie wzrostu kosztów wynagrodzeń w całej spółce.

Reklama

Milion za 2025 rok nadal niezapłacony

Kolejnym problemem są nadwykonania.

Według informacji przedstawionej radnym PCM nadal czeka na około 1 mln zł za świadczenia wykonane ponad kontrakt w 2025 roku.

W 2026 roku kolejne około 600 tys. zł nadwykonań powstało m.in. na rehabilitacji neurologicznej.

Prezes nie ukrywa jednak, że może ograniczyć wykonywanie świadczeń ponad kontrakt, jeśli nie będzie pewności, że NFZ za nie zapłaci.

– To są dodatkowe koszty, a niepewny przychód – mówił.

Najbardziej traci rehabilitacja neurologiczna

Podczas sesji padło także pytanie radnego Pawła Pirka, która część działalności PCM generuje dziś największe problemy.

Reklama

Granat wskazał rehabilitację neurologiczną. Gdyby NFZ płacił za nadwykonania w tym obszarze, jego zdaniem działalność szpitalna jako całość mogłaby zbliżyć się do bilansowania.

Straty są również w przychodniach oraz przy działalności tomografu komputerowego. Według danych przedstawionych na sesji na koniec lipca strata związana z tomografią wynosiła około 600 tys. zł.

Prezes zwracał również uwagę na problem pozyskiwania lekarzy. PCM nie jest w stanie konkurować dowolnie wysokimi stawkami, a młody personel medyczny często wybiera duże, wysokospecjalistyczne szpitale we Wrocławiu.

Reklama

Interna? Jej zamknięcie oznaczałoby praktycznie koniec szpitala

Jedno z najmocniejszych pytań radnego Pawła Pirka dotyczyło możliwości zamknięcia oddziału wewnętrznego.

Prezes Granat odpowiedział jednoznacznie, że obecnie nie przewiduje takiego scenariusza. Ale jego konsekwencje byłyby dramatyczne.

Według prezesa zamknięcie interny oznaczałoby utratę powiązanych kontraktów o wartości ponad 20 mln zł.

– To byłoby równoznaczne z końcem tej spółki – stwierdził.

Milicz, Trzebnica i pomysł konsolidacji

PCM szukał również rozwiązania poprzez współpracę z innymi szpitalami.

Jak potwierdził prezes Granat, odpowiadając na pytanie Katarzyny Uran, prowadzone były rozmowy z placówkami w Miliczu i Trzebnicy dotyczące ewentualnej konsolidacji.

Reklama

W przypadku Trzebnicy rozważany był wariant, w którym powiat trzebnicki stałby się czwartym wspólnikiem PCM, a działalność prowadzona byłaby w ramach jednej spółki przy odpowiednim przeniesieniu kontraktów NFZ.

Rozmowy zakończyły się jednak po stanowisku Ministerstwa Zdrowia. Według relacji prezesa Granata resort uznał, że taki model nie zostanie zakwalifikowany do programu konsolidacyjnego, a tym samym nie będzie podstaw do pozyskania przewidzianego wsparcia finansowego.

Sam program Ministerstwa Zdrowia istnieje i jest znaczący, na konsolidację i reorganizację szpitali przeznaczono 1,149 mld zł z Funduszu Medycznego. Problem w tym, że konstrukcja programu nie musi pasować do każdego modelu łączenia niezależnych szpitali powiatowych.

Prezes Granat przyznaje, że połączenie kilku podmiotów mogłoby dać większe możliwości rozwoju m.in. ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, ale formalne przeprowadzenie takiego procesu może trwać około roku.

Samorządy znowu muszą ratować PCM

Na zgromadzeniu wspólników 10 czerwca zabezpieczono ponad 4 mln zł dopłat do spółki za poprzedni rok oraz kolejne 1,5 mln zł na tzw. ratę balonową przypadającą we wrześniu.

Brzeg Dolny finansuje także budowę zapasowego zbiornika wody dla szpitala. Gminy mają uczestniczyć w kosztach poradni psychologicznej i leczenia uzależnień, a Gmina Wołów wspierała wyposażenie rehabilitacji.

Prezes nie pozostawia przy tym wątpliwości, że bez dalszego wsparcia właścicieli PCM nie utrzyma obecnego modelu działania.

W wywiadzie dla „Kuriera Gmin" powiedział wprost:

– Oczywiście, bez pomocy wspólników nie będziemy w stanie funkcjonować.

Jednocześnie podkreślał, że środki dokładane przez samorządy stanowią około 10 proc. wszystkich przychodów spółki.

Lokalnie można ciąć koszty. Systemu w Wołowie naprawić się nie da

To właśnie jest najważniejszy wniosek z całej dyskusji. PCM może remontować budynki, przenosić oddziały, ograniczać koszty, zwiększać liczbę łóżek, szukać lekarzy, łączyć działalności, korzystać ze środków zewnętrznych i negocjować z NFZ.

Może nawet rozmawiać z innymi szpitalami o połączeniu.

Ale nie może sam zmienić ceny świadczenia ustalonej przez NFZ. Nie może zrezygnować z ustawowych podwyżek. Nie może dowolnie zmniejszyć wymaganej liczby personelu. Nie może też mieć pewności, że otrzyma pieniądze za każde wykonane świadczenie ponad kontrakt.

I właśnie dlatego poprawa infrastruktury nie oznacza automatycznie poprawy wyniku finansowego.

Związek Powiatów Polskich od miesięcy alarmuje, że problem ma charakter systemowy i że kolejne obowiązki oraz niedoszacowane świadczenia przenoszą ciężar finansowania publicznej ochrony zdrowia na samorządy. W sierpniu Ministerstwo Zdrowia przyznało w odpowiedzi na postulaty ZPP, że nie dysponuje instrumentem służącym prostemu oddłużeniu szpitali.

W Wołowie ten ogólnopolski problem ma już bardzo konkretną cenę: milionowe dopłaty wspólników, kolejne zobowiązania i stratę, która mimo działań naprawczych nadal rośnie.

Pacjent może zobaczyć nowy gabinet, lepszy sprzęt czy wyremontowany oddział. W księgach PCM wciąż jednak świeci się czerwone światło. I jeżeli państwo nie zmieni zasad finansowania szpitali powiatowych, pytanie coraz częściej nie będzie brzmiało, co jeszcze można poprawić. Będzie brzmiało: jak długo samorządy będą jeszcze w stanie za ten system płacić.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/08/2026 11:56
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    PiS. da - niezalogowany 2026-08-27 12:16:22

    Jak to się zmienia optyka patrzenia na problemy powiatowej ochrony zdrowia w zależności od zajmowanego stołka . Gdzie są ci wszyscy obrońcy wołowskiej ochrony zdrowia , którzy protestowali i zbierali podpisy gdy przenoszono internę do Brzegu Dolnego ? Przestańmy mówić o ,, Służbie Zdrowia " bo ta skończyła się z rokiem 1999 kiedy przeprowadzono reformę .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości