Reklama

Prezydent zawetował ustawę wiatrakową. Brzeg Dolny i Wołów wycofały się z planów – w Potęgowie żyją z energii wiatru

21/08/2025 17:25

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wiatrakową, która miała zmniejszyć minimalną odległość turbin od zabudowań z 700 do 500 metrów. Decyzję uzasadnił „oporem społecznym".

 

 

Tymczasem w gminach naszego powiatu temat wiatraków pojawił się, ale samorządowcy szybko się z niego wycofali, tłumacząc, że „mieszkańcy nie chcą". Inaczej wygląda to w Potęgowie na Pomorzu – tam stoją już 79 turbin, które nie tylko nie wywołały protestów, ale stały się źródłem milionowych wpływów i rozwoju lokalnej społeczności.

 

Prezydent zawetował ustawę wiatrakową. „To krok wstecz" – mówią prawnicy i samorządowcy

 

 

Prezydent Karol Nawrocki zawetował 21 sierpnia ustawę wiatrakową. Najważniejszym punktem nowelizacji było zmniejszenie minimalnej odległości turbin od zabudowań mieszkalnych z 700 do 500 metrów. Prezydent uzasadnił swoją decyzję „oporem społecznym", podkreślając, że „nie można narzucać Polakom inwestycji, które budzą sprzeciw".

Reklama

 

Przeciwnicy weta wskazują jednak, że decyzja ta blokuje rozwój zielonej transformacji energetycznej w Polsce. – To stracona szansa na odblokowanie nowych inwestycji wiatrowych, które mogłyby dostarczyć tańszej energii i realnie obniżyć rachunki dla mieszkańców – oceniają eksperci.

 

 

Prawnik: ustawa dawała narzędzia i elastyczność samorządom

 

 

W czasie ogłoszenia decyzji prezydenta redakcja Kuriera Gmin rozmawiała z Wojciechem Kukułą z Fundacji Prawnicy dla Ziemi, który na co dzień zajmuje się prawem środowiskowym i energetycznym.

 

– Ta ustawa była kompromisem. Z jednej strony znosiła archaiczną zasadę 10H, z drugiej pozostawiała decyzję w rękach samorządów. To gmina, poprzez plan miejscowy, miała decydować, czy zgadza się na turbiny w odległości 500, 700 czy nawet 1000 metrów od domów. Prezydent twierdzi, że broni mieszkańców, a tak naprawdę odebrał im możliwość decydowania lokalnie – podkreśla prawnik.

Reklama

 

Kukuła przypomina też, że w projekcie znalazły się rozwiązania korzystne dla społeczności lokalnych. – Mechanizm funduszu partycypacyjnego zakładał wypłaty do 20 tys. zł rocznie dla gospodarstw domowych położonych w promieniu kilometra od wiatraka. To miała być bezpośrednia, namacalna korzyść dla mieszkańców. Weto prezydenta oznacza, że te pieniądze po prostu do ludzi nie trafią – tłumaczy ekspert.

 

 

Wójt Potęgowa: wiatraki to nie hałas, tylko rozwój

 

 

O tym, jakie korzyści przynosi energetyka wiatrowa, mówi  podczas spotkania na którym był obecny dziennikarz Kuriera Gmin, Dawid Litwin,  wójt gminy Potęgowo w województwie pomorskim, gdzie od 2008 roku działa już 79 turbin.

Reklama

 

– Na początku obawy były ogromne. Mieszkańcy bali się, że krowy przestaną dawać mleko, kury znosić jajka, a kobiety nie będą mogły zajść w ciążę. To były mity, które szybko upadły. Dziś nikt nie mówi o hałasie, a gmina rozwija się dzięki stabilnym wpływom z podatków od wiatraków – wspomina wójt.

 

Tylko z tego tytułu do budżetu Potęgowa trafia 4,6 mln zł rocznie, a od przyszłego roku kwota wzrośnie do 6 mln zł. – Przy budżecie na poziomie 70 mln zł to ogromna suma. Wykorzystujemy ją jako wkład własny w projektach unijnych i krajowych. Dzięki temu realizujemy inwestycje warte nawet 20 mln zł rocznie – drogi, szkoły, wozy strażackie. Wiatraki dały nam rozwój, którego bez nich by nie było – podkreśla samorządowiec.

Reklama

 

Jak dodaje, mieszkańcy widzą konkretne korzyści. – Inwestorzy współfinansowali nam drogi, wozy dla straży pożarnej, autobusy szkolne. Pomagają w organizacji wydarzeń sportowych i kulturalnych. To pokazuje, że można żyć obok wiatraków i mieć z tego pożytek – mówi.

 

 

Protesty? „50 osób podpisało, 7 przyszło"

 

 

Czy jednak w gminie Potęgowo pojawiały się sprzeciwy? Pytamy.  – Tak, mieliśmy jeden przypadek protestu – odpowiada wójt. – Na liście było 50 podpisów, ale gdy zaprosiłem mieszkańców na spotkanie, przyszło 7 osób. Dwójka była za wiatrakami, dwie wyszły w trakcie, a trzy osoby – w tym radna, która sama przeprowadziła się z sąsiedniej gminy – właściwie nie potrafiły powiedzieć, czy są przeciw. Uchwała została podjęta przy ogromnej większości radnych. To pokazuje, że sprzeciw często ma charakter bardziej polityczny niż społeczny.

Reklama

 

 

Brzeg Dolny i Wołów: wycofanie zanim zaczął się dialog

 

 

W naszych gminach – Brzegu Dolnym i Wołowie – temat wiatraków także się pojawił. Samorządowcy szybko się jednak z niego wycofali, tłumacząc, że „mieszkańcy nie chcą". Wójt Potęgowa zachęca takich włodarzy, by zamiast rezygnować pod presją, zabrali mieszkańców na wycieczkę do gminy, gdzie wiatraki już stoją. – Niech zobaczą, jak naprawdę się żyje przy turbinach. Nie z opowieści i mitów, tylko na własne oczy – podkreśla.

 

 

Poparcie społeczne większe niż się wydaje

 

 

Decyzję prezydenta uzasadniono „oporem społecznym". Tymczasem najnowsze badania opinii publicznej pokazują coś innego. Według sondażu przytoczonego dziś przez „Rzeczpospolitą", aż 64% Polaków popiera rozwój lądowej energetyki wiatrowej. Jeszcze wyższe poparcie odnotowano w badaniu przeprowadzonym na zlecenie Ministerstwa Klimatu w 2023 roku – wtedy zwolennikami wiatraków było ponad 70% ankietowanych.

Reklama

 

– To nie jest tak, że większość ludzi boi się wiatraków. Problem polega na tym, że głośna mniejszość potrafi skutecznie blokować inwestycje. Brak rzetelnej edukacji i lokalnej debaty sprawia, że w przestrzeni publicznej wybrzmiewają głównie argumenty przeciwników – podsumowuje prawnik Wojciech Kukuła.

 

 

Polska zostaje w tyle

 

 

Według ekspertów Polska miała szansę na odblokowanie około 1,5 GW nowych mocy wiatrowych rocznie – tyle mogłoby powstawać, gdyby ustawa weszła w życie. W praktyce oznaczałoby to więcej zielonej energii w systemie i niższe ceny prądu dla przemysłu oraz gospodarstw domowych.

Reklama

 

– Energetyka wiatrowa to dziś najtańsze źródło energii – około 200 zł za megawatogodzinę. Dla porównania energia z węgla to ponad 400 zł. Każdy dodatkowy wiatrak w systemie oznacza spadek cen na giełdzie i stabilniejsze rachunki. Niestety, weto prezydenta zatrzymuje nas w miejscu – tłumaczy Kukuła.

 

 

I co dalej?

 

 

Weto prezydenta Nawrockiego to sygnał, że w Polsce nadal zwycięża polityka nad pragmatyzmem. Samorządowcy, którzy już korzystają z zielonej energii, nie mają wątpliwości: wiatraki to nie hałas, lecz realne pieniądze i rozwój lokalnych społeczności. Tymczasem w Brzegu Dolnym i Wołowie temat został zamknięty, zanim w ogóle rozpoczął się dialog.

Reklama

 

Czy rząd zdecyduje się na „plan B", czyli ponowne wniesienie do Sejmu ustawy w odchudzonej wersji – bez przepisów najbardziej kontrowersyjnych dla Pałacu Prezydenckiego – pokażą najbliższe tygodnie.

 

Temat

Dane

 

Liczba turbin

W Polsce działa ponad 1 400 elektrowni wiatrowych, z czego 799 ma moc >1 MW.

 

Zainstalowana moc (lądowa)

Na koniec września 2024 r. wynosiła ok. 9,8 GW, stanowiąc 30 % mocy zainstalowanej w OZE (oraz blisko 14 % wszystkich mocy).

 

Udział w produkcji energii

W czerwcu 2025 r. farmy wiatrowe wygenerowały 18,1 % energii elektrycznej w Polsce.

Reklama

 

Wpływy do gmin

Średni roczny przychód z jednej turbiny: 150–200 tys. zł. W gminie Margonin (60 turbin): ok. 6 mln zł/rok.

 

Do 2040 r. – potencjał

Nowe przepisy mogłyby podwoić potencjał energetyki wiatrowej do 41 GW, dając gminom wpływy na poziomie kilku milionów złotych rocznie.

 

Wartość w miksie OZE

W 2023 r. energia wiatrowa pokryła 14,9 % całej produkcji energii w Polsce.

 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/08/2025 20:35
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości