Rozgrywanie dwóch pojedynków w tygodniu bywa bardzo męczące nawet dla zawodowców, a w ostatnim czasie takiej próbie poddany został zespół dolnobrzeskiego Rokity i do sobotniego starcia z WKS Wierzbice wydawało się, że podopieczni trenera Jakuba Wróbla radzą sobie z tym znakomicie. W lidze bowiem pokonali wymagających rywali z Międzyborza (5-3) i Trzebnicy (4-2), a z pucharowej rozgrywki wysadzili ambitnych młodych zawodników wrocławskiego Śląska (4-2) - w sobotę zaś nasi piłkarze mieli kontynuować znakomity serial.
Konfrontacja z WKS nie zaczęła się jednak dla gospodarzy najlepiej. Goście przystąpili do gry z dużym respektem dla naszych Diabłów, znacznie większą uwagę przywiązując do obrony własnego przedpola, ale z drugiej strony - czujni okazali się także w ofensywie, cierpliwie czekając na każdą pomyłkę dolnobrzeżan w rozegraniu piłki. Taki błąd naszym graczom przydarzył się bardzo szybko, gdyż już w 11.minucie piłkę po niedokładnym podaniu przejął jeden z wierzbiczan, szybko uruchomił swojego partnera z formacji ofensywnej, a ten na dużym spokoju pokonał Goyo Hernandeza. Mimo utraty gola wydawało się, że gospodarze cały czas kontrolują przebieg rywalizacji, gdyż to po ich stronie była inicjatywa. Nasz zespół zdecydowanie panował w środku pola, ale rozgrywanym przez dolnobrzeżan akcjom brakowało nieco tempa, czym ułatwili realizację planu zawodnikom WKS, którzy ponownie zaatakowali nieco bardziej agresywnie, przejęli piłkę w środku pola i kolejny kontratak przyniósł gościom 2.trafienie, a jego autorem był lider wierzbickiej ekipy - Brazylijczyk Alefe Lima Santos, który również we wcześniejszych starciach obu zespołów dał się we znaki diabelskiej defensywie.
Pierwsza odsłona pojedynku nie ułożyła się więc po myśli gospodarzy, ale po zmianie stron nadzieje miejscowych kibiców odżyły. W chwilę po wznowieniu gry nasz zespół przeprowadził bodaj najbardziej spektakularną akcję spotkania i po serii szybkich, dokładnych podań atak celnym uderzeniem zakończył Marcin Kokociński. Ten gol miał być niczym kawaleryjska trąbka, zrywająca do szarży dolnobrzeską ofensywę, ale błyskawicznie jej skrzydła podciął napastnik WKS, który w niespełna 10 minut 3-krotnie pokonał golkipera Rokity, praktycznie wyjaśniając losy konfrontacji. Po tych ciosach nasz zespół zdołał się jeszcze pozbierać i jako ostatni na listę strzelców wpisał się w tym meczu Dominik Chylak, ale jego trafienie nie mogło już wpłynąć na zmianę losów pojedynku i komplet punktów padł łupem przyjezdnych.
- Za nami prawdziwy futbolowy maraton i jego bilans, mimo porażki z WKS, jest pozytywny - powiedział po końcowym gwizdku arbitra trener J. Wróbel. - Oczywiście szkoda straconych punktów, ale przyznać trzeba, że goście w pełni na nie zasłużyli. Nie uważam, że w przekroju całego spotkania byliśmy stroną gorszą, ale to rywale zagrali skuteczniej i potrafili wykorzystać nasze błędy, które nam niestety przydarzały się zbyt często. Teraz musimy wyciągnąć wnioski i zapomnieć o tym niekorzystnym rezultacie, a w kolejnym występie powrócić na ścieżkę zwycięstw.
|
ROKITA BRZEG DOLNY Reklama
- WKS Wierzbice 2-6 (0-2) Bramki: M. Kokociński (53’), D. Chylak (87’); Żółte kartki: D. Chylak, M. Mil, M. Racki, S. Kosiński; ROKITA: G. Hernandez – M. M. Racki, M. Szczur, M. Mil, P. Sługocki (75’ M. Józefowicz), A. Woś (65’ S. Kosiński), M. Kokociński (88’ Ł. Tkaczyk), M. Żebrowski (75’ J. Pajączek), M. Gacek (62’ P. Włodarczewski), K. Wojtyło (81’ K. Pytlak), D. Chylak. |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze