Wracamy do sprawy z TVN, bo wciąż widać, że radna Brzegu Dolnego Maria Teresa Wabińska nie rozumie wagi tego, co powiedziała podczas sesji, przy włączonych kamerach. Mówiła wprost, którym mediom gmina powinna płacić, a którym nie, wskazując konkretny tytuł i zaznaczając, że nie chodzi o media lokalne, bo jak stwierdziła „od lat źle piszą o gminie”.
To właśnie ten fragment został pokazany w „Faktach” TVN. Nie był wyrwany z kontekstu. Przeciwnie był kluczowy, bo dotyczył selekcjonowania mediów według sympatii władzy. Całe nagranie z sesji jest dostępne w materiale „Kuriera Gmin”.
W obronie radnej stanęła osoba określająca się „redaktorką naczelną”, która pracowała w czasie jej kadencji w domu kultury w Brzegu Dolnym (dysponujemy zawartymi umowami). To ona próbuje przekonywać, że radna została źle zrozumiana, a przy okazji powtarza hasło: „kto płaci, ten wymaga”. Widocznie takie doświadczenia wyniosła z pracy w domu kultury, który wydawał gazetę samorządową „Panorama Brzegu Dolnego” – tytuł, przy którego tworzeniu wykonywała zlecenia. Dziś, razem z radną Wabińską, atakuje wolną prasę na profilu z cyklu „Trudne Sprawy”.
Trzeba to powiedzieć jasno: redakcja to nie Facebook. Media to zespół ludzi, odpowiedzialność prawna i archiwum publikacji. To nie jest pisanie postów z kanapy i dopytywanie urzędników, kiedy ktoś „zapłaci”.
Gminy i powiaty mają ustawowe prawo i obowiązek prowadzenia promocji. Promocja ta powinna trafiać do realnych mediów, a nie do wirtualnych profili czy tych, którzy będą o władzy pisać dobrze. Media mają prawo patrzeć władzy na ręce. I nikt ani radna, ani były pracownik gminy nazywający się „redaktorem naczelnym” – nie ma prawa manipulować faktami ani decydować, które media są „właściwe”. To nie Facebook ustala standardy dziennikarstwa. O tym zawsze decydują czytelnicy i za to im dziękujemy. Jesteśmy z wami od 35 lat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze