Rodzice przedszkolaków z lubiąskiej Niezapominajki przyszli na sesję Rady Miejskiej w Wołowie, by zaprotestować przeciwko planom przeniesienia placówki do budynku Szkoły Podstawowej w Lubiążu. W ich imieniu głos zabrał Maciej Karwowski, który już na początku zaznaczył, że mieszkańcy nie czują się właściwie poinformowani.
– Chciałem podkreślić, że informacji o spotkaniu nie otrzymaliśmy jako mieszkańcy – mówił, nawiązując do zebrania z burmistrzem, które odbyło się kilka dni wcześniej.
Według rodziców zapewnienia włodarza o bezpieczeństwie dzieci nie rozwiały ich obaw. – Nie dostaliśmy żadnej precyzyjnej odpowiedzi. Gdzie będzie zlokalizowany plac zabaw? Jak zostanie osłonięty przed słońcem? Jak budynek szkoły zostanie dostosowany? Nie wiemy nic – wyliczał przedstawiciel.
Rodzice podkreślali, że obecny budynek przedszkola był remontowany zaledwie dekadę temu. – Ten remont kosztował około 1,5 mln złotych. Okazuje się, że to są pieniądze, które chyba poszły w błoto, skoro przedszkole ma zostać przeniesione – komentował Karwowski.
Zakwestionowano także przedstawione przez burmistrza wyliczenia dotyczące oszczędności. – W naszej opinii milion i sto tysięcy złotych to nie jest kwota, jaką gmina zaoszczędzi. Jedynie podatek od nieruchomości zniknie, reszta kosztów pozostanie – argumentował przedstawiciel rodziców.
Mieszkańcy zarzucili burmistrzowi manipulację danymi inwestycyjnymi w Lubiążu. – To dane tendencyjne – oceniał Karwowski, pytając jednocześnie, dlaczego do przedszkola nie mogą uczęszczać dzieci z sąsiednich miejscowości, takich jak Kawice, Mazurowice, Rogów Legnicki, Malczyce, Rusko czy Kwiatkowice.
W swojej wypowiedzi przypomniał również, że gmina kilka lat temu składała wniosek o dofinansowanie modernizacji obecnego budynku przedszkola. – Wtedy gmina chciała remontować, teraz już nie chce – stwierdził.
Na spotkaniu z mieszkańcami padła także informacja, że obecny budynek przedszkola miałby zostać przekształcony w Dom Pomocy Społecznej. – Lubiąż jest kulą u nogi gminy Wołów – usłyszeli radni w kontekście gminnych przychodów. – Będziemy dalej protestować, składamy petycję, będziemy walczyć o przyszłość naszych dzieci – zakończył przedstawiciel rodziców.
Do zarzutów mieszkańców odniósł się burmistrz Dariusz Chmura. – Już w pierwszym zdaniu podał pan nieprawdę – zwrócił się do przedstawiciela rodziców, tłumacząc, że formalnie poprosił sołtysa o zmianę terminu spotkania.
W odpowiedzi na twierdzenia o braku planu burmistrz przywołał dane demograficzne: – W 2023 roku było pięć urodzeń, w 2024 – cztery, a w 2025 do dzisiaj trzy. W przedszkolu jest 56 dzieci. Bardzo bym się ucieszył, gdyby dzieci z okolicznych miejscowości zasiliły placówki w Lubiążu.
Zapewniał również, że warunki w szkole są wystarczające. – Szkoła w Lubiążu to taka sama placówka jak Szkoła Podstawowa numer 1 w Wołowie, która mieści 600 dzieci. W Lubiążu jest ich 133. Jest mnóstwo wolnej przestrzeni. Będzie wydzielone piętro, będzie osobne wejście. Proszę się nie bać o bezpieczeństwo dzieci.
Odpierając zarzut o brak inwestycji, Chmura podkreślał, że Lubiąż nie jest zaniedbywany. – Nigdy nie powiedziałem, że Lubiąż jest kulą u nogi. Proszę tak nie mówić i nie podsycać nastrojów. Lubiąż jest bardzo ważny w naszych planach – ścieżka rowerowa, marina, remont boiska... – wyliczał burmistrz.
Zaznaczył również, że nie chodzi o likwidację przedszkola, a jedynie jego relokację.
– Dzisiaj po raz pierwszy mówię państwu radnym, że będę wnioskował o przeniesienie przedszkola do szkoły. Wniosek złożę najwcześniej po nowym roku. Ale dopóki nie ma decyzji rady, nie można przygotowywać projektów ani kosztorysów – zakończył.
Na zakończenie sesji głos zabrała jeszcze radna Agnieszka Sabat.
– Chciałabym się odnieść do naszego przedszkola i informacji, które padły tu na sesji i na Facebooku – rozpoczęła. – Padły tam słowa, że wzbudzam niepotrzebne emocje. Uważam, że gdyby wszystko było zrobione zgodnie ze sztuką, tych emocji byłoby mniej. Informacja o przeniesieniu przedszkola padła na zebraniu z ust dyrektora, na którym nawet ja nie byłam. Po tej informacji zaczęły się telefony. Jako radna i mama dziecka z tego przedszkola czuję się odpowiedzialna i mój głos jest tutaj ważny.
Radna poinformowała, że już 4 września wraz z radnym Jarmuszczakiem próbowała umówić się z burmistrzem na rozmowę w sprawie konsultacji. – Niestety, pan burmistrz nie znalazł czasu, dlatego napisaliśmy petycję. Mam ją dziś wydrukowaną i rozdam radnym, żeby mogli indywidualnie się z nią zapoznać.
Sabat odniosła się również do argumentów o demografii i prezentacji o wydatkach. – Rozumiemy, że liczby nie są po naszej stronie. Nie będę dziś komentować, bo czekam na odpowiedzi na moje interpelacje. Wrócę do tematu, gdy będę miała wszystko na piśmie. Nie chcę rzucać słów na wiatr.
Radna podkreśliła, że mieszkańcy nie zgodzą się na przeniesienie przedszkola. – Będziemy się do państwa radnych zwracać o przemyślenie tego tematu. Przygotujemy się i przedstawimy nasze stanowisko.
Zapytała również o planowany Dom Pomocy Społecznej. – Czy ten DPS będzie jednostką gminną, czy prywatną? Jaki jest plan? – dopytywała.
Sabat sprzeciwiła się sugestiom, że konflikt między mieszkańcami Lubiąża a Krzydliny został wywołany celowo. – Nie próbujemy skłócić miejscowości. Rozumiemy, że w Krzydlinie też są rodzice. Jeśli padły jakieś słowa o zamknięciu placówki w Krzydlinie, to może padły w emocjach. Budynek naszego przedszkola budzi emocje, bo to nie jest tylko placówka. To budynek, z którym ludzie wiążą swoją historię. To dla nas trudny temat.
Do wypowiedzi Sabat odniósł się burmistrz Chmura, momentami w ostrzejszym tonie. – Byliśmy na tym samym zebraniu. Nie słyszała pani tego? Wszyscy słyszeli. Padły te słowa – stwierdził w kontekście Krzydliny.
Zapewnił, że działa zgodnie z procedurami. – Ja żadnej decyzji pisemnie nie podjąłem. Powiedziałem tylko, że po zapoznaniu się z danymi i demografią zwrócę się do radnych. Jeszcze się nie zwróciłem. To jest etap, w którym poprosiłem o spotkanie w Lubiążu, bo chciałem przyjechać i wyjaśnić. Kogo przekonałem, to przekonałem. Panią nie – trudno, ma pani do tego prawo.
Jednocześnie zganił radną za – jego zdaniem – niepełne informowanie mieszkańców. – Mam do pani pretensję. Jako radna powinna się pani zapoznać z danymi i wyjaśnić rodzicom, dopilnować, żeby dzieci były bezpiecznie, żeby był plac zabaw, osobne wejście. Niestety, z tego środowiska wyszły słowa o likwidacji szkoły w Krzydlinie i to wzbudziło niepokój. Tego robić nie wolno. Dobrze, że pani to teraz zdementowała – zakończył burmistrz.
Na końcu dyskusji dowiedzieliśmy się jeszcze od burmistrza, że ewentualny DPS, który miałby powstać w miejsce przedszkola będzie gminną instytucją.