Pomiędzy zmianami w PCC Rokita rozkładają szyny, poziomują pionową konstrukcję i uruchamiają lampy UV. Twórcy DaMa Druk z Brzegu Dolnego i Wołowa znaleźli niszę, która odmienia wnętrza bez kurzu i zapachu. Sprawdź, jak działają Damian Stodulski i Martin Nowak.
Sztuka obok ringu bokserskiego
W jednej części sali Klubu Sportowego WKB Champion w Wołowie trwa sparing bokserski – pot, stukot rękawic i komendy trenera. Kilka metrów dalej, bez grama pyłu i folii malarskich, po aluminiowej szynie przesuwa się cicho pionowa głowica. Centymetr po centymetrze, w kilkadziesiąt minut, na tynku wyrasta wielkoformatowa grafika o ostrości fotografii. Żadnego wstrzymywania treningu, żadnego wietrzenia.
– Podobnie było w biurach drogerii DM we Wrocławiu. Działaliśmy w dziesięciu pomieszczeniach, podczas gdy pracownicy siedzieli przy biurkach i wykonywali codzienne obowiązki – wspominają pomysłodawcy DaMa Druk.
Pomysł narodził się z prostej potrzeby: znaleźć kreatywne zajęcie na dni wolne od pracy zmianowej w dolnobrzeskim kombinacie chemicznym PCC Rokita. Przeglądając nowinki technologiczne, natrafili na pionowe drukarki ścienne. Szybka weryfikacja lokalnego rynku pokazała, że poza stolicą Dolnego Śląska nikt w okolicy nie oferuje takiego rozwiązania. Zamiast czekać, sprowadzili sprzęt, przeszli szkolenia i ruszyli w teren.
Tradycyjny mural wymaga rusztowań, tygodni pracy artysty i zapachu farb. Z kolei fototapety czy naklejki po czasie odklejają się na krawędziach, blakną pod wpływem słońca i zostawiają trudny do usunięcia klej. Druk bezpośredni UV eliminuje te wady: szybkość- zadrukowanie metra kwadratowego powierzchni zajmuje około 40 minut, brak schnięcia- atrament utwardzany jest na bieżąco światłem UV, dzięki czemu pomieszczenie nie jest wyłączone z użytku ani przez chwilę, odporność- powstały obraz nie blaknie na słońcu, nie ściera się i można go czyścić wilgotną ściereczką, odwracalność- gdy wzór się znudzi, wystarczy pokryć ścianę standardową farbą malarską, bez skrobania i szpachlowania.
Co istotne, technologia nie ogranicza się wyłącznie do gładkich gładzi. Urządzenie z jednakową precyzją radzi sobie na surowym betonie, cegle, drewnie, szkle, płótnie, a nawet poliwęglanie. Od klienta wymaga się w zasadzie tylko jednego: usunięcia wystających gwoździ, półek czy listew oraz zapewnienia suchej nawierzchni.
Choć spora część zleceń to prywatne salony i pokoje dziecięce, technologia coraz częściej trafia do lokali usługowych i placówek publicznych. Najbardziej zapamiętanym sprawdzianem okazała się Przychodnia Rejonowa w Chojnowie.
– Mieliśmy przygotowane i zaakceptowane trzy projekty na trzy ściany. Na miejscu okazało się, że doszło kolejne pomieszczenie oraz stare drzwi, które też należało odmienić. Spędziliśmy tam pełne dwa dni z noclegiem. Drukarka pracowała na jednej ścianie, a my na bieżąco, na kolanie, projektowaliśmy grafikę na kolejne elementy – wspominają.
Cena każdej realizacji kalkulowana jest indywidualnie: zależy od metrażu, stopnia skomplikowania wzoru, koloru podłoża czy dojazdu z Brzegu Dolnego i Wołowa. Aby nikt nie musiał kupować „kota w worku”, standardem jest darmowa wizualizacja. Wystarczy przesłać zdjęcie ściany z wymiarami oraz pomysł, by w odpowiedzi otrzymać cyfrowy podgląd gotowego wnętrza.
Dla założycieli DaMa Druk technologia to jednak tylko narzędzie. Najważniejszy pozostaje efekt zaskoczenia u osób, które po raz pierwszy widzą, jak zmechanizowana głowica zamienia pusty, zimny tynk w żywy obraz. Pomiędzy kolejnymi zmianami w zakładzie planują już kolejne realizacje w powiecie wołowskim i całym regionie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze