Kosze pełne dorodnych borowików, podgrzybków i koźlarzy – właśnie tak wygląda prawdziwe grzybowe szczęście. Takimi zbiorami pochwalili się nasi czytelnicy, pani Irena i pan Stanisław Grocholscy, którzy wybrali się na grzybobranie w lasach powiatu wołowskiego. Efekt? Kosze wypełnione po brzegi pachnącymi darami lasu.
Jesień to w Polsce prawdziwe święto grzybiarzy. W lasach coraz częściej spotkać można nie tylko wprawnych zbieraczy, ale też całe rodziny, które traktują grzybobranie jako okazję do wspólnego spędzania czasu na świeżym powietrzu.
Leśnicy i strażnicy przypominają, że las to wspólne dobro. Podczas wyprawy na grzyby warto pamiętać o kilku zasadach:
nie niszczmy grzybów niejadalnych ani trujących – są częścią ekosystemu,
poruszajmy się wyznaczonymi drogami, unikając płoszenia zwierząt,
nie zostawiajmy śmieci i nie rozpalajmy ognia,
parkujmy tylko w miejscach do tego wyznaczonych.
Eksperci radzą, aby grzyby wykręcać delikatnie z podłoża, a następnie przykryć miejsce mchem lub ściółką. To pomaga chronić grzybnię i sprawia, że w tym samym miejscu mogą pojawić się kolejne owocniki. Do koszyków najlepiej trafiają młode, zdrowe okazy – przechowywane w przewiewnym koszu dłużej zachowują świeżość niż w plastikowych torbach.
Nie każdy grzyb, nawet jeśli wygląda apetycznie, nadaje się do spożycia. W powiecie wołowskim można skorzystać z pomocy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wołowie (Adres: Marszałka Józefa Piłsudskiego 36, 56-100 Wołów, telefon: 71 389 26 72). Tam grzyboznawcy i klasyfikatorzy grzybów bezpłatnie ocenią zebrane okazy i rozwieją wątpliwości co do ich przydatności kulinarnej. To szczególnie ważne, jeśli planujemy przygotowywać przetwory na zimę.
Sezon grzybowy rozpoczyna się zwykle już w czerwcu, kiedy pojawiają się pierwsze kurki, ale prawdziwy wysyp przypada na miesiące wrzesień i październik. To właśnie teraz, przy ciepłych dniach i wilgotnych nocach, w lasach można znaleźć najwięcej borowików, podgrzybków, maślaków czy kani. W sprzyjających warunkach pogodowych grzyby spotyka się aż do listopada.
Grzybobranie to nie tylko zbieranie, ale też pielęgnowanie tradycji i kontakt z naturą. Wiele osób podkreśla, że wędrówka po lesie, zapach igliwia i cisza między drzewami to najlepszy sposób na odpoczynek i oderwanie się od codziennych obowiązków.
Pani Irena i pan Stanisław pokazali, że nasze lokalne lasy kryją w sobie prawdziwe skarby. Ich kosze pełne dorodnych okazów to najlepszy dowód na to, że sezon grzybowy w powiecie wołowskim trwa w najlepsze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze