Majowa pogoda sprzyja spacerom po lasach wokół Wołowa, wycieczkom rowerowym w Dolinę Jezierzycy czy rodzinnym piknikom. Niestety, w trawach i zaroślach czają się już kleszcze. Choć ich ukąszenie jest bezbolesne, niesie za sobą ryzyko groźnych chorób. Dolnośląski Oddział Wojewódzki NFZ ostrzega: szczyt zachorowań dopiero przed nami, ale mieszkańcy naszego regionu coraz mocniej stawiają na profilaktykę.
Statystyki dla Dolnego Śląska są alarmujące. Tylko w 2025 roku ponad 8,5 tysiąca pacjentów z naszego województwa zgłosiło się do lekarzy POZ z powodu boreliozy. To drastyczny skok w porównaniu z rokiem 2024, kiedy takich przypadków odnotowano niecałe 6,5 tysiąca.
O ile na boreliozę nie ma jeszcze ogólnodostępnej szczepionki (choć zaawansowane badania nad nią trwają), o tyle możemy skutecznie chronić się przed inną, niezwykle groźną chorobą – Kleszczowym Zapaleniem Mózgu (KZM). W ubiegłym roku z tego powodu hospitalizowano blisko 50 Dolnoślązaków.
Mieszkańcy regionu biorą sprawy w swoje ręce. Jak podkreśla Anna Szewczuk-Łebska, Rzecznik Prasowy DOW NFZ: „Dolnoślązacy chętnie szczepią się przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu. W 2025 roku w aptekach przeciwko KZM zaszczepiło się 300 osób z województwa dolnośląskiego, z kolei od początku tego roku do chwili obecnej szczepienie wykonało już blisko 800 osób”.
Zaszczepić można się w ponad 160 aptekach na terenie całego Dolnego Śląska (a także w przychodniach POZ). W przypadku dorosłych szczepienie w aptece mającej umowę z NFZ wygląda bardzo prosto: lekarz rodzinny lub farmaceuta bezpłatnie kwalifikuje do szczepienia, wystawia receptę i podaje preparat. Pacjent pokrywa jedynie koszt samej szczepionki.
Kleszcze kojarzą nam się głównie z gęstym lasem, jednak w powiecie wołowskim bez trudu spotkamy je w miejskich parkach, przydomowych ogródkach, na działkach czy podczas spaceru z psem. Są aktywne już od przełomu lutego i marca, ale prawdziwy szczyt zachorowań przypada na wakacje – od początku czerwca do końca sierpnia. To wtedy najwięcej czasu spędzamy na świeżym powietrzu.
Nieleczona borelioza, będąca chorobą bakteryjną, może rozwijać się miesiącami, a nawet latami, prowadząc do poważnych powikłań neurologicznych, zaburzeń pracy serca czy chorób stawów. Kluczem do bezpieczeństwa jest szybka reakcja.
Im dłużej kleszcz wysysa krew, tym większe ryzyko zakażenia. Krytyczna granica to 36 godzin – po tym czasie prawdopodobieństwo wniknięcia patogenów do naszego organizmu gwałtownie wzrasta. Po każdym powrocie z terenu dokładnie obejrzyjmy całe ciało, zwracając szczególną uwagę na zgięcia kolan, łokci, pachwiny oraz skórę głowy.
Jak bezpiecznie usunąć kleszcza?
Użyj specjalnych narzędzi dostępnych w aptekach (pęsety, lassa, kleszczołapki), które pozwalają chwycić pajęczaka tuż przy samej skórze.
Wyciągnij go zdecydowanym ruchem pionowo do góry.
Po usunięciu dokładnie umyj i zdezynfekuj miejsce ukąszenia. Ważne! Kleszcza pod żadnym pozorem nie wolno wykręcać, wyciskać, rozgniatać palcami, przypalać ani smarować masłem, tłuszczem czy alkoholem. Takie działanie sprawia, że owad zaczyna zwracać treść żołądkową, co drastycznie przyspiesza zakażenie!
Większość ukąszeń kończy się na strachu, jednak musimy zachować czujność. Konsultacja lekarska w przychodni w Wołowie lub najbliższym punkcie medycznym jest konieczna, gdy:
W miejscu wkłucia (lub wokół niego) pojawi się zaczerwienienie, obrzęk lub charakterystyczny, powiększający się czerwony pierścień (tzw. rumień wędrujący).
Kleszcz został usunięty niecałkowicie i w skórze pozostał duży fragment jego ciała.
Wystąpią nagłe objawy grypopodobne: wysoka gorączka, bóle głowy, nudności, wymioty lub inne objawy neurologiczne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze