Reklama

Tajemnica ukryta w gruzie. Czy płyty nagrobne to odpowiedni materiał na drogę w Brzegu Dolnym?

26/05/2026 16:52

Rozbudowa osiedli domów jednorodzinnych w Brzegu Dolnym to zazwyczaj sygnał rozwoju i pozytywnych zmian w naszej lokalnej przestrzeni. Jednak to, co odkryli mieszkańcy okolic ulic Jaworowej i Jesionowej, wywołuje dreszcz niepokoju i stawia trudne pytania o granice etyki w budownictwie. Pomiędzy nowo wytyczonymi działkami za stacją Orlen, w materiale przywiezionym do utwardzenia drogi dojazdowej, odnaleziono fragmenty płyt nagrobkowych.

Płyta nagrobna niemowlęcia na placu budowy

Sprawa nabrała szczególnego ciężaru, gdy na jednym z odnalezionych odłamków udało się odczytać konkretne dane. Widnieje na nim imię i nazwisko: Maria Wisłocka. Daty są wstrząsające – dziewczynka urodziła się 16 czerwca 1963 roku, a zmarła zaledwie kilka miesięcy później, 12 listopada tego samego roku. To płyta nagrobna niemowlęcia, którego pamięć, zamiast w ciszy cmentarza, wylądowała w pyle placu budowy nowych domów. Zgodnie z dziennikarskim obowiązkiem sprawdziliśmy tę informację. W ewidencji pochówków, którą prowadzi cmentarz komunalny w Brzegu Dolnym, osoba o takich personaliach nie figuruje. Po naszym kolejnym zapytaniu prasowym odnośnie tego, kto utwardzał drogę, Zakład Gospodarki Komunalnej (ZGK) potwierdził, iż brał udział w tych pracach. Przedstawiciele spółki tłumaczą jednak, cyt.: „w chwili wykonywania prac nie było tam tablicy nagrobnej, w związku z czym nie mamy wiedzy na jej temat”. Obecnie czekamy na kolejną odpowiedź od ZGK, zapytaliśmy wprost, skąd pozyskiwany jest gruz konieczny do robót drogowych.

Skąd płyta w gruzie?

Brak w oficjalnym spisie pochówków cmentarza komunalnego otwiera kolejne pytania o pochodzenie materiału zwożonego na nasze osiedla. Brzeg Dolny to przecież nie tylko cmentarz komunalny, ale i nekropolie parafialne, jak ta przy ulicy Naborowskiej czy w Starym Brzegu, gdzie archiwalne księgi z lat 60. często nie są ujęte w cyfrowych systemach. Możliwe też, że gruz budowlany pochodzi z okolicznych sołectw, jak Warzyń, Pogalewo czy Stary Dwór, lub jest efektem porządkowania starych kwater zakonnych. Bez względu jednak na to, z której parafii czy miejscowości pochodzi ten transport, fakt pozostaje ten sam – symbol czyjegoś życia został potraktowany jak zwykły odpad drogowy.

Reklama

Etyka w budownictwie a szacunek do historii

Widok gruzu wymieszanego z kawałkami cmentarnych płyt budzi naturalny opór i stawia nas przed pytaniem o naszą lokalną moralność. Nawet jeśli prawo budowlane dopuszcza wykorzystanie kruszywa z odzysku, to czy istnieje granica, której przekroczyć nie wolno? Płyta nagrobna nie jest zwykłym kawałkiem kamienia, to nośnik tożsamości i ślad czyjegoś istnienia, choćby tak krótkiego jak życie małej Marii. Wywożenie takich elementów jako wypełniacza pod koła samochodów wydaje się brutalnym zerwaniem ciągłości kulturowej i brakiem elementarnej empatii. Jako społeczność, która coraz głośniej mówi o ekologii i szacunku do korzeni, nie możemy przejść obok tego obojętnie. Będziemy pytać o pochodzenie tego transportu, bo pośpiech w budowaniu nowej rzeczywistości nie może odbywać się kosztem deptania pamięci o tych, którzy byli tu przed nami.

Mamy apel- jeżeli wśród czytających jest rodzina Marii Wisłockiej, prosimy o kontakt.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/05/2026 19:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości