Rozmowa z Wojciechem Kukułą, prawnikiem w Fundacji Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi o tym dlaczego nie chcemy wiatraków?
Ten artykuł ukazał się w Kurierze Gmin z 4 września 2025 r. - POBIERZ
Kurier Gmin, szukając rzetelnych informacji o tzw. ustawie wiatrakowej, miał możliwość spotkać się online z prawnikiem oraz z wójtem gminy Potęgowo, która od lat żyje z energii wiatrowej – o czym pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Dziś publikujemy rozmowę z ekspertem prawnym, zadając mu pytania, które najczęściej podnoszą nasi czytelnicy. Wnioski? Najważniejsze są edukacja, sprawdzone źródła i umiejętność odróżniania faktów od komentarzy. Bo na wiatrakach – podobnie jak na polityce – każdy się "zna". Dlatego warto rozmawiać i pytać ekspertów.

Kurier Gmin: Czy weto ustawy wiatrakowej prezydenta RP Karola Nawrockiego zamyka drogę do stawiania wiatraków? Czy nadal obowiązuje zasada 700 metrów?
Wojciech Kukuła: Po prezydenckim wecie dalej obowiązują obecne przepisy, ustalone przez rząd Zjednoczonej Prawicy wiosną 2023 r. To znaczy, że ogólną regułą jest zasada 10H (w praktyce odległość około 1,5-2 km), ale dana rada gminy może ją skrócić do 700 m. Wiatraków nie można stawiać bliżej niż 700 m od najbliższego domu. Zawetowanie ustawy oznacza, że nie wejdą też w życie m.in. bardziej rygorystyczne przepisy dot. odległości wiatraków od sieci, czy obszarów ochrony ptaków i nietoperzy.
- Mieszkańcy, jak słyszę na spotkaniach i czytam w komentarzach (m.in. na naszym profilu Facebook), obawiają się hałasu oraz problemu utylizacji wiatraków. Czy może Pan wyjaśnić mechanizm tych procesów?
- Nowoczesne wiatraki, niemontowane jeszcze szerzej w naszym kraju przez ograniczenia lokalizacyjne wynikające z ustawy wiatrakowej, są cichsze niż instalacje starszego typu, czy też inne inwestycje infrastrukturalne, takie jak drogi, czy linie kolejowe. Ludzie generalnie nie chcą jednak w swoim otoczeniu żadnych większych inwestycji, choć najczęściej wymaga tego dobro wspólne – ogółu społeczeństwa. Elektrownie wiatrowe składają się w większości z recyklingowalnych materiałów, np. stali. Trudniejszy w utylizacji jest głównie betonowy fundament, natomiast też jest to wszechobecny wokół nas, standardowy materiał budowlany, którego stosowanie w innych przypadkach nie powoduje większych kontrowersji.
- Kolejna informacja, która krąży na Facebooku, mówi, że inne państwa – w tym Niemcy – wycofują się z polityki energetycznej opartej na wiatrakach. Czy to prawda?
- To oczywiście nieprawda, moc zainstalowana elektrowni wiatrowych nie spada. Moc wiatraków rośnie także w Niemczech, choć ten rok jest na razie trochę mniej wietrzny od poprzedniego i stąd drobny spadek udziału energii wiatrowej w miksie energetycznym na rzecz innych technologii. W Niemczech zmniejszył się też ostatnio przyrost morskiej energetyki wiatrowej, ale to droższa technologia i obarczona dużo większym ryzykiem biznesowym, która w Polsce dopiero raczkuje.
- Skąd bierze się opór społeczny wobec zielonej energii?
- Moim zdaniem nie ma żadnego oporu społecznego wobec zielonej energii. Problem został wykreowany przez polityków i wąską grupę ludzi, natomiast wszystkie badania opinii publicznej potwierdzają, że społeczeństwo najbardziej popiera energetykę odnawialną oraz jądrową – w porównaniu do niżej ocenianych gazu, czy węgla. Na lokalny opór społeczny natrafiają wszystkie większe inwestycje – autostrada, sieć energetyczna, czy biogazownia. Trzeba to jednak odróżnić od ogólnego poparcia społecznego dla danej sprawy, a zdecydowana większość Polaków popiera OZE.
- Mieszkańcy bardzo chętnie zakładali panele fotowoltaiczne, często nawet dawali się oszukiwać przez prywatne firmy, które pobierały zaliczki i znikały. Pod wpływem reklamy montowali fotowoltaikę na dachach i gdzie się tylko dało, aby mieć tańszy prąd. Dlaczego w przypadku wiatraków to nie zadziałało?
- W każdej branży zdarzają się "czarne owce", natomiast zdecydowana większość Kowalskich, którzy zdecydowali się na fotowoltaikę korzysta dziś z tańszego prądu. Stracili przede wszystkim ci najbardziej zachłanni, którzy postawili instalacje większe od swojego zużycia, licząc na zarobek, a ten system tak nie działa – najbardziej opłaca się dobranie wielkości instalacji do średniorocznej konsumpcji energii. Oczywiście niektórzy instalatorzy do tego zachęcali, natomiast będące w mniejszości przypadki nie mogą przesłonić obrazu całości. W wiatraki inwestują natomiast duże, profesjonalne firmy, a branżę zablokowano decyzją polityczną, w 2016 r.
- Rządzący zrzucają odpowiedzialność na burmistrzów i radnych. Z jednej strony to dobrze, że decyzje zapadają "na swoim podwórku", ale ilu włodarzy odważy się podjąć ten temat, skoro obowiązuje dwukadencyjność? Wielu samorządowców woli przejść swoje rządy "suchą nogą". Czy Pana zdaniem to się uda, nawet jeśli prezydent podpisze ustawę w jakiejkolwiek formie?
- Moim zdaniem to bardzo dobrze, że w Polsce samorząd lokalny ma szeroką możliwość działania i podejmowania decyzji w terenie. Proszę pamiętać, że problem ten nie dotyczy tylko wiatraków, ale większości inwestycji, ale akurat lokalizacja wiatraków jest obwarowana rygorystycznymi przepisami ustawowymi. Sytuacja wygląda więc dokładnie odwrotnie – generalnie odpowiedzialność za lokalne inwestycje jest w gestii samorządu, a w przypadku wiatraków rządzący blokują im możliwości decyzyjne.
- Nie słyszałam ostatnio o żadnej lokalnej ani rządowej kampanii informacyjnej dotyczącej edukowania mieszkańców. Ani posłowie nie przyjeżdżali, by rozmawiać z mieszkańcami, ani nie było płatnych kampanii w mediach lokalnych. Ludzie czerpią wiedzę głównie z Facebooka. Jak Pan to ocenia?
- To prawda, że obecny rząd mógł i powinien zrobić tutaj więcej. Ostatnia szersza i skuteczna kampania pro-wiatrakowa to jeszcze ta zorganizowana przez rząd PiS, a konkretnie Ministerstwo Klimatu i Środowiska pod rządami Anny Moskwy, w latach 2022-2023: https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1278282%2Cminister-moskwa-zmiana-ustawy-dotyczacej-elektrowni-wiatrowych-uwolni. Pokazywała ona, że odblokowanie wiatraków jest w interesie większości społeczeństwa. Kampania doprowadziła do nowelizacji ustawy wiatrakowej na początku 2023 r., na mocy której wiatraki można dziś stawiać bliżej domów niż we wcześniejszych latach. Dzięki temu pojawiło się choć trochę nowych projektów.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze