Wołów liczy sobie ponad 700 lat, ma w herbie wołu, a w poczcie władców m.in. księcia piastowskiego nazywanego nie bez przyczyny Szalonym, którego pochowano w miejscowej farze. Mieszkańcy woleli o nim zapomnieć, więc dziś nikt nie wie, gdzie jest jego grób, ale poszukiwania co jakiś czas są wznawiane. Bo Piastowie, pierwsza polska dynasta panująca, jest dla Wołowa bardzo ważna. Przemko Ścinawski, Piast, jest jego ojcem-założycielem. Wciąż stoi tu zamek piastowski. Z czasem Wołów się rozrósł, ale zachował to, co najcenniejsze – średniowieczny układ przestrzenny. Jeśli szukacie miejsca, by pokazać na konkretnym przykładzie, jak kształtowała się skomplikowana historia Dolnego Śląska, Wołów nadaje się idealnie.
Panorama Wołowa z dominującym nad nim lasem wież niewiele zmieniła się od XVIII wieku, gdy narysował ją F. B. Werner, traktowany przez urbanistów niczym wyrocznia, bo jego rysunki dziś to często jedyne źródło informacji o tym, jak wyglądały miasta, zamki, klasztory i pałace. Ten las wież najlepiej widoczny jest z okien pociągu, który komunikuje Wołów – jedną z dawnych stolic książęcych Piastów – ze stolicą regionu, Wrocławiem. Dworzec można potraktować jako pierwszy punkt wycieczki po Wołowie i jego okolicach. O tym, co ciekawego zobaczymy w tym rejonie, informuje stojąca przed nim tablica z rozrysem szlaków. Nieopodal tablicy leży ogromny eratyk – pamiątka po wielkim zlodowaceniu.
Spacer przez stulecia
Idąc w kierunku rynku, dojrzymy szereg domów z okresu, gdy miasto zaczęło rozlewać się na przedmieścia po zburzeniu bram miejskich i częściowo murów obronnych (XIX w.). Każda epoka zostawiła tutaj swój trwały ślad, stając się świadectwem przemian historycznych, tendencji, wielkiej polityki i przyziemnych potrzeb mieszkańców. Do dziś na stosunkowo niewielkiej przestrzeni starego miasta zobaczymy książęcy zamek piastowski, rynek z ratuszem i rzędami zabytkowych kamienic, gotycką farę, relikty dawnych fortyfikacji, obiekty będące wyrazem barokowej pobożności i kontrreformacji, ślady wojen, wielkich pożarów oraz historii ludzi, których nazwiska znamy z podręczników historii Śląska. Zwykły spacer po starym mieście przeradza się w podróż przez stulecia.
Z najbardziej wpływowymi mieszczanami, którzy przed stuleciami budowali pomyślność Wołowa, możemy spotkać się w dawnej farze św. Wawrzyńca (obecnie jest to jeden z dwóch kościołów parafialnych w mieście). Wmurowane w mury zewnętrzne i wewnątrz kościoła kamienne epitafia z wizerunkami zmarłych, ukazanych w stroje z epoki, tworzą rodzaj galerii, z których można uczyć się m.in. historii mody. Są ważnym przyczynkiem do poznania obyczajowości XVII i XVIII w.
Mieszczanie bogacili się, tworząc dobrobyt miasta. Korzystali z przywilejów nadanych im jeszcze przez Piastów śląskich, którzy władali Wołowem aż do wymarcia ich śląskiej linii w 2. połowie XVIII w. Wprowadzili w Wołowie reformację i stali do końca na straży wolności wyznania swych protestanckich poddanych, irytując tym kolejnych arcykatolickich cesarzy z dynastii Habsburgów.
Logika średniowiecznego miasta
Wielokrotnie pożary zmieniały wygląd miasta, ale układ rynku i otaczających go ulic zachował w dużej mierze do dziś logikę średniowiecznego miasta. Wychodząc z rynku w stronę zamku czy dawnej fary poruszamy się w przestrzeni wyznaczonej wiele pokoleń temu, a to zmienia sposób patrzenia na przestrzeń miejską. Stare miasto przestaje być tylko zbiorem budynków, a staje się rodzajem historycznej scenografii. Zaczynamy widzieć oczyma wyobraźni spieszących do swych zajęć, kościoła bądź karczmy mieszczan, rzemieślników, duchownych, książęcych urzędników i kupców, których karawany przed chwilą wjechały przez jedną z bram miejskich uiszczając myto. I właśnie rozkładają towary na sprzedaż, do czego zobowiązywało ich prawo składu. Rynek, podobnie jak obecnie, był sercem miasta. Tu stała waga miejska, zawierano umowy, ogłaszano decyzje władz, wyroki ławy (czyli sądu) i przychodzono, by zaczerpnąć informacji ze świata. Budynek wagi miejskiej zrekonstruowano po II wojnie światowej, co pozwala łatwiej zrozumieć, czym naprawdę był średniowieczny i następnie nowożytny rynek. Bynajmniej nie był to salon miejski, miejsce handlu na dużą skalę. W języku polskim wciąż funkcjonuje pojęcie „idę na rynek” w zrozumieniu „idę na zakupy na targ”.
Pośrodku rynku stoi ratusz – symbol władzy miejskiej, m.in. w zakresie sądownictwa. Stąd jego okazały kostium i wieńcząca go potężna wieża, będąca widocznym z daleka wyrazem potęgi i niezależności. Miasto się bogaciło, z czego korzystali Piastowie. Wołów był ich miastem prywatnym, a symbolem książęcej władzy zwierzchniej – zamek książęcy, stojący w ciągu murów miejskich. To oddalenie od centrum miasta było zatem symboliczne. Zamek długo nie był częścią miasta. Oddzielała go od niego wypełniona wodą fosa, przez którą przerzucano most zwodzony.
Książęcy zamek
Zamek powstał wcześniej niż miasto – tradycja wiąże jego początki z wiekiem XII, a zatem czasami Władysława II Wygnańca. Było to najpewniej założenie o charakterze drewnianym, jego zadaniem była ochrona szlaku handlowego. Wzniesioną w jego miejscu murowaną warownię wielokrotnie przebudowywano, co wymuszały pożary bądź potrzeby reprezentacji poszczególnych władców. Nie zmieniało się jedno – nieustannie była to rezydencja książęca. Po wymarciu Piastów i zmianach ustrojowych, zamek przekształcono w siedzibę starosty. Wciąż nosi jednak znamiona siedziby Piastów. Nad bramą wjazdową widoczny jest herb książęcy, a wewnątrz zachował się zabytkowy portal z elementami heraldycznymi.
Rodzajem dokumentu historycznego jest także stojąca przed zamkiem figura maryjna – czytelny znak okresu kontrreformacji, gdy po wygaśnięciu linii Piastów śląskich księstwo wołowskie stało się domeną królewską Habsburgów, będących orędownikami kontrreformacji.
Znaki heraldyczne dostrzeżemy też w rynku. Na elewacji ratusza płyta z herbem Wołowa sąsiaduje z kartuszami z herbami księcia piastowskiego Christiana i jego żony. Nie jest to więc, jak mogłoby się wydawać, dekoracja, lecz znak własnościowy.
W podobnym kontekście należy widzieć barokową figurę św. Jana Nepomucena stojącą na schodach tuż przy wejściu do ratusza. Dzieło to, powstałe w XVIII w., wskazywało protestanckim wówczas jeszcze w większości mieszkańcom jedynie słuszną społecznie drogę, jaką według Habsburgów był katolicyzm.
Marek Perzyński
Publikacja powstała w ramach projektu „Piastowski Wołów – odkrywanie historii miejsca”, realizowanego przez Miejską i Gminną Bibliotekę Publiczną w Wołowie, dofinansowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra”.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze