Kameralne wnętrze lokalnej księgarni, szczera do bólu rozmowa i tematy, o których wciąż zbyt często mówi się wyłącznie szeptem. W czwartek, 15 października – dokładnie w Dniu Dziecka Utraconego – odbyło się wyjątkowe spotkanie autorskie z Magdaleną Matraszek, autorką książki „Wszystko jest OK. Gdy poronienie jest raną, aborcja wyborem, a ciąża cudem”. Wydarzenie zorganizowała właścicielka księgarni Basia Skrzyńska, a rozmowę poprowadziła Iwona Ikoniak.
Wieczór upłynął w niezwykle żywej, autentycznej i bezpiecznej atmosferze. Gościni, Magdalena Matraszek dała się poznać zebranym kobietom jako osoba niezwykle ciepła, uważna i głęboko wsłuchana w drugiego człowieka. W swojej książce autorka bezkompromisowo i bez filtra opisuje własną drogę oraz sytuacje, które sama przeżyła: bolesne doświadczenie poronienia, dwóch donoszonych ciąż oraz jednej aborcji.
Na spotkanie przyszło kilka kobiet i to właśnie ich obecność stworzyła ten niepowtarzalny klimat. Należą się im ogromne słowa uznania i szacunku – za odwagę, by przyjść, za niezwykłą uważność, otwartość oraz głębokie zaangażowanie w rozmowę. To nie był jednostronny wykład, lecz prawdziwy, partnerski dialog, w którym każda z uczestniczek wniosła cząstkę swojej wrażliwości, zadawała celne pytania i dzieliła się refleksjami, budując przestrzeń wzajemnego zaufania.
W trakcie dyskusji wybrzmiało pełne spektrum emocji – od wzruszenia i bezsilności, po poczucie ulgi, siłę i kobiecą solidarność. Uczestniczki poruszały tematy trudne i intymne: realia opieki okołoporodowej, prawo do podejmowania suwerennych wyborów, wolność decydowania o własnym ciele oraz ogromną wagę autentycznego wsparcia w kryzysie.
Głównym celem książki i całego spotkania było przywrócenie kobietom prawa do przeżywania wszystkich emocji – bez poczucia winy, wstydu i społecznego umniejszania. Kobiety w gabinetach ginekologicznych, na salach porodowych i szpitalnych oddziałach chcą być traktowane podmiotowo, a nie przedmiotowo. Chcą stanowić o sobie, być słuchane i traktowane poważnie – tak, aby nikt nie negował ich bólu ani nie zaprzeczał ich uczuciom. Aby skutecznie przeciwstawiać się choćby przemocy okołoporodowej, kluczowa jest powszechna świadomość przysługujących praw.
Dzień Dziecka Utraconego przypomina o tysiącach rodzin, które każdego roku mierzą się ze stratą ciąży. W polskim prawie nastąpił w tej kwestii fundamentalny przełom, znoszący wieloletnią, bolesną barierę biurokratyczną. Nowe przepisy całkowicie wyeliminowały wymóg ustalania płci dziecka w kosztownych badaniach genetycznych oraz konieczność rejestracji w Urzędzie Stanu Cywilnego po to, by móc skorzystać ze świadczeń. Obecnie do uzyskania pełni praw wystarcza zaświadczenie o martwym urodzeniu wystawione bezpośrednio przez lekarza ginekologa lub położną – niezależnie od tygodnia, na którym ciąża się zakończyła – bądź kopia dokumentacji medycznej ze szpitala.
Na tej podstawie kobiecie przysługuje pełne prawo do 8 tygodni (czyli 56 dni) urlopu macierzyńskiego, za który wypłacany jest zasiłek macierzyński w wysokości 100% podstawy. Co istotne, uprawnienie to obejmuje również kobiety niezatrudnione na etacie, o ile podlegają ubezpieczeniu chorobowemu. Rodzice mają także pełną swobodę w podjęciu decyzji dotyczącej pochówku dziecka – mogą zorganizować uroczystość we własnym zakresie lub pozostawić tę kwestię placówce medycznej. W przypadku pochówku ZUS wypłaca zasiłek pogrzebowy w podwyższonej kwocie 7000 zł na podstawie karty zgonu lub zaświadczenia o martwym urodzeniu. Znowelizowane regulacje chronią również partnera: ojciec dziecka ma prawo skorzystać ze zwolnienia lekarskiego L4 i zasiłku opiekuńczego na ogólnych zasadach opieki nad chorym członkiem rodziny, aby wspierać kobietę w procesie rekonwalescencji. Warto pamiętać również o weryfikacji pracowniczych polis grupowych czy indywidualnych ubezpieczeń na życie, które w myśl swoich ogólnych warunków (OWU) przewidują wypłatę dodatkowych świadczeń finansowych z tytułu straty.
Podczas samego pobytu w szpitalu kobieta ma niezbywalne prawo do pełnej informacji o planowanym leczeniu, poszanowania intymności, stałej obecności bliskiej osoby oraz bezpłatnego wsparcia psychologa, a także – w miarę możliwości oddziału – przebywania w sali z dala od kobiet rodzących i noworodków.
Narodziny dziecka to moment graniczny, w którym prawa pacjentki mają bezpośrednio chronić ją przed rutyną medyczną i zjawiskiem przemocy położniczej. Kluczowym narzędziem samostanowienia rodzącej jest Plan Porodu, który szpital ma prawny obowiązek dołączyć do dokumentacji medycznej i respektować w trakcie akcji porodowej. Żadna procedura medyczna – od przebicia pęcherza płodowego, przez podanie kroplówki z oksytocyną, aż po masaż szyjki macicy – nie może zostać przeprowadzona bez wcześniejszego wyjaśnienia celu zabiegu i uzyskania świadomej zgody kobiety. Standard opieki okołoporodowej kategorycznie zabrania rutynowego nacinania krocza, rezerwując tę procedurę wyłącznie dla rzadkich, uzasadnionych wskazań klinicznych.
Rodząca ma zagwarantowaną pełną swobodę ruchu, możliwość korzystania ze sprzętów takich jak piłki, worki sako czy immersja wodna, a w drugim okresie porodu – prawo do wyboru dogodnej dla siebie pozycji wertykalnej. Personel nie ma prawa zmuszać jej do leżenia płasko na plecach, jeśli stan matki i dziecka jest stabilny. Szpital musi zapewnić dostęp do metod łagodzenia bólu porodowego, w tym do znieczulenia zewnątrzoponowego (ZZO). Przez cały ten czas rodzącej może bezpłatnie towarzyszyć wybrana osoba bliska. Po przyjściu dziecka na świat personel zobowiązany jest zagwarantować minimum dwie godziny nieprzerwanego kontaktu „skóra do skóry”, powstrzymując się w tym czasie od rutynowych badań, ważenia czy mierzenia noworodka. Wobec rodzącej obowiązuje bezwzględny nakaz poszanowania godności, zakaz infantylizujących czy upokarzających komentarzy, a także zakaz stosowania niebezpiecznych praktyk, takich jak ucisk na dno macicy (tzw. manewr Kristellera).
W polskiej debacie publicznej wokół przerywania ciąży krąży wiele nieprawdziwych informacji, dlatego kluczowe jest precyzyjne odróżnienie sytuacji prawnej samej kobiety od odpowiedzialności osób z jej otoczenia. Zgodnie z art. 152 Kodeksu karnego karze podlega ten, kto „za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy” lub „udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży”. Oznacza to, że sama kobieta, która przerywa własną ciążę – na przykład zamawiając tabletki i przyjmując je samodzielnie w domu – nie popełnia przestępstwa i w świetle polskiego prawa nie podlega żadnej karze ani ściganiu karnemu.
Przepisy karne wymierzone są natomiast w działania osób trzecich. Penalizowane jest pomocnictwo, czyli między innymi kupowanie i dostarczanie leków innej osobie, opłacanie jej zabiegu w zagranicznej klinice czy asystowanie przy samej procedurze. Karalne jest również namawianie lub wywieranie presji na kobietę, by poddała się aborcji. W publicznym szpitalu lekarz może legalnie przeprowadzić zabieg wyłącznie w dwóch sytuacjach: gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety (w tym zdrowiu psychicznemu) oraz gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że powstała w wyniku czynu zabronionego, co musi formalnie poświadczyć prokurator.
Czwartkowe spotkanie pokazało, jak ogromna jest potrzeba otwartej, bezpiecznej rozmowy o kobiecym ciele, autonomii i emocjach. Przełamywanie tabu zaczyna się od rzetelnej wiedzy – znajomość własnych praw pozwala kobietom stawiać granice, oczekiwać podmiotowego traktowania w placówkach medycznych i podejmować świadome decyzje bez lęku przed osądem czy przemocą instytucjonalną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze