Razem z ostatnim gwizdkiem sędziego sobotniego meczu MKP Wołów - Burza Bystrzyca, gospodarze oficjalnie zakończyli rundę jesienną sezonu 23/24.
Mecz zakończył się wygraną klubu z Wołowa 5:0. Początek meczu wyglądał obiecująco dla drużyny przyjezdnej, bo już w 9 minucie bramkarz Krzysztof Dziwer musiał popisać się nie lada interwencją po groźnym strzale zawodników Bystrzycy. Wraz z upływającym czasem to jednak wołowska drużyna coraz bardziej kontrolowała mecz i w 21 minucie Michał Warpas otworzył wynik meczu po podaniu Adama Antochowa, a zaledwie dwie minuty później Piotr Możdrzech podwyższył prowadzenie na 2:0 i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa 15. kolejki. Druga połowa zdecydowanie układała się pod dyktando zawodników z Wołowa, choć w 60 minucie drużyna gości miała okazję na złapanie kontaktu po rzucie karnym. Ta próba została jednak powstrzymana przez bramkarza K. Dziwera, który po raz kolejny w tem meczu wykazał się przytomnością umysłu i uratował wynik. Do 90 minuty padły jeszcze trzy bramki dla gospodarzy, autorami byli - 64' Kamil Moskwa; 74' bramka samobójcza; 87' Michał Warpas.

Potentatów do mistrzostwa klasy okręgowej w tym sezonie nie brakuje. Najbardziej zaciekle o ten tytuł rywalizują cztery zespoły: aktualny lider Błyskawica Gać - 38 punktów,
MKP Wołów - 36 punktów
WKS Wierzbice 33 punkty
GKS Mirków/Długołęka 32 punkty.
Różnica dwóch punktów może wydawać się niewielka, ale w kontekście intensywności zmagań w lidze, każdy mecz staje się kluczowy. Tegoroczny sezon stoi na wysokim poziomie piłkarskim, a w lidze nie brakuje silnych drużyn, a nawet w środku tabeli są zespoły z aspiracjami i nie można deprecjonować takich zespołów jak chociażby Polonia Trzebnica czy Rokita Brzeg Dolny.
Wołowianie mają już za sobą takie osiągnięcia jak awans do IV. Ligi. Siedem lat temu, nie kto inny, jak obecny trener Krystian Januszewski doprowadził MKP Wołów do mistrzostwa ligi okręgowej, a co za tym idzie awansu. Czy historia i tym razem zatoczy koło? O to zapytaliśmy trenera Januszewskiego.
- Jak Pan skomentuje tę zakończoną rundę jesienną? Czy możliwe jest powtórzenie sukcesu sprzed 7 lat i awans do IV. Ligi?
- Jeżeli chodzi o tę rundę jesienną i wyniki, które osiągaliśmy to na pewno, patrząc z punktu widzenia innych drużyn, które po reorganizacji spadły z czwartej ligi, to uważam za dobry wynik. Oczywiście były mecze, w których mogliśmy lepiej zagrać i zapunktować tak jak chociażby tydzień temu w Trzebnicy, czy w meczu u siebie z Pawłowicami. Ale wygraliśmy też parę trudnych meczów, gdzie nie do końca byliśmy faworytem. Wynik uważam za pozycję dobrą wyjściową do rundy wiosennej, aby o coś powalczyć. Cieszę się też z tego powodu, że mimo dobrych wyników, coraz więcej młodzieży zaczyna istnieć na mapie seniorskiej piłki wołowskiej i że coraz odważniej wchodzą do pierwszego składu i mogą się zaprezentować z najlepszej strony, aby w przyszłości stanowić o sile drużyny. Na przykład Michał Warpas coraz częściej wychodzi w pierwszym składzie i decyduje o obliczu drużyny. Są też inni. Jest grupa juniorów, która w przyszłości dostanie na pewno swoje szanse. Także patrzę na to z dwóch stron - jako dobry wynik drużyny drugie miejsce i jako też możliwość wprowadzenia zawodników, którzy są miejscowi i będą reprezentować w przyszłości region.
- Co do sobotniego meczu - czy spodziewał się Pan takiego wyniku? Biorąc pod uwagę na brak kluczowego zawodnika Marka Gacka?
- MKP Wołów to jest kolektyw i drużyna zawodników, którzy jeden za drugiego walczą na boisku i są zaangażowani. Na pewno Marek jest częścią tego zespołu, jest zawodnikiem wartościowym, który wnosi dużo do gry, ale tak jest, że nieraz wypadają zawodniki za kartki, za kontuzje i inni muszą ich zastąpić. W dzisiejszym meczu miał kto Marka zastąpić. Na pewno obawiałem się meczu z Bystrzycą, bo wygrali trzy poprzednie mecze, my odnieśliśmy porażkę w Trzebnicy, ale jako zespół zareagowaliśmy najlepiej jak mogliśmy. Od początku, że tak powiem, dyktując warunki gry i pewnie wygrywając spotkanie.
- W drużynie jest ścisk jeśli chodzi o zawodników i nie brakuje im umiejętności. Kto Pana zdaniem dzisiaj najlepiej wyglądał na boisku?
- Sobotnie spotkanie i wynik świadczy o tym, że dużo zawodników się zaprezentowało z dobrej strony. Na pewno bardzo dobrze funkcjonowała linia pomocy dzisiaj. Dominowaliśmy w środku, myślę, że tutaj Kuba Kazanecki był na pewno wyróżniającym się zawodnikiem, ale nie chciałbym ujmować innym zawodnikom, którzy też wykonali dziś dobrą pracę, chociażby obroniony strzał Krzyśka Dziwera z rzutu karnego, kiedy mogliśmy dostać bramkę na 1:2 i mogłoby się zrobić nerwowo. Myślę jednak, że Kuba Kazanecki był postacią wyróżniającą się dzisiaj, bo długo czekałem na mecz Kuby, żeby zagrał na tak dobrym poziomie.
-Dobrze, w takim razie nie mam więcej pytań. Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę udanego świętowania.
-Dziękuję bardzo.
Z rozmowy z trenerem MKP Wołów Krystianem Januszewskim wynika, że zakończona runda jesienna była dla drużyny satysfakcjonująca. Drugie miejsce w tabeli to obiecująca pozycja wyjściowa do walki o wyższe cele w rundzie wiosennej. Trener zauważa również pozytywny trend - młodzi zawodnicy coraz odważniej wchodzą do pierwszego składu, co jest znaczące dla przyszłości zespołu. Nie brakuje ambicji, a drużyna poważnie myśli o awansie do kolejnej klasy rozgrywkowej i kto wie, może historia z 2016 roku powtórzy się i powiat wołowski będzie znów miał swojego reprezentanta w IV. Lidze.
Gabriel Zagrodny
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze