Ten artykuł ukazał się w Kurierze Gmin z 30 października 2025 r. - POBIERZ
|
ROKITA BRZEG DOLNY - Strzelinianka Strzelin 1-1 (1-1) Bramka: D. Chylak (4’); Żółte kartki: M. Szczur, A. Woś, M. Gacek, M. Racki - 2; Czerwona kartka: M. Racki (+90’); ROKITA: D. Wójcik – M. Wróbel, M. Szczur (70’ M. Racki), M. Mil, P. Sługocki (84’ K. Pytlak), A. Woś, M. Kokociński, M. Żebrowski (88’ P. Włodarczewski), M. Gacek (76’ S. Kosiński), K. Wojtyło, D. Chylak. |
Pod względem wyjazdowych wyników zespół ze Strzelina należał do najgorszych w lidze (skuteczność 20%, bilans bramek: 7-20), a ponieważ dolnobrzeskim Diabłom wpadki na własnym boisku raczej się nie zdarzały (oprócz występu przeciwko wierzbickiemu WKS - 2-6), więc można było uznać podopiecznych trenera Jakuba Wróbla za zdecydowanych faworytów sobotniego starcia. Bardzo szybko potwierdziły to wydarzenia na murawie, gdyż ledwie wybrzmiał gwizdek arbitra, gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia.
Na samym początku to nasz zespół zdecydowanie zaatakował i już w 4.minucie piłkę na granicy pola karnego dostał Dominik Chylak, prostym zagraniem zwiódł defensora rywali i precyzyjnym uderzeniem posłał futbolówkę w róg bramki przyjezdnych. Wszystko wydawało układać się więc po myśli naszego zespołu, który teraz dużo spokojniej mógł grać swoją grę, ale wraz z upływem czasu to przyjezdni zyskiwali na sportowej śmiałości. Początkowo mogło się wydawać, że wynika to poniekąd z taktyki zawodników Rokity, ale kiedy coraz częściej dochodziło do spięć na przedpolu bramki Daniela Wójcika - można już było w to powątpiewać. Wprawdzie miejscowi podjęli walkę w środku pola i potrafili jeszcze zagrozić bramce strzelinian, szczególnie ze stałych fragmentów gry, ale po półgodzinie gry ostatecznie to goście cieszyli się z trafienia, na które w tych kilkadziesiąt minut w pełni zasłużyli. Dośrodkowanie z prawego skrzydła minęło nieco zdezorientowaną obronę dolnobrzeżan, a podanie trafiło na nogę zawodnika Strzelinianki, który szybko złożył się do strzału i efektownym uderzeniem zaskoczył diabelskiego golkipera. Po tym wydarzeniu nasz zespół wrócił do gry i chociaż przed przerwą nie udało się odzyskać prowadzenia, to jednak duża na to szansa była w 2.połowie, gdyż w końcówce po faulu na Marku Gacku (na zdjęciu) drugi żółty kartonik i w efekcie czerwony obejrzał defensor gości.
Po zmianie stron wiele się jednak nie zmieniło. Oczywiście bardziej zobligowani do walki o komplet punktów byli gospodarze, ale ich ataki trafiały na sprawnie funkcjonującą defensywną formację strzelinian, którzy nie tylko trzymali się kurczowo własnego przedpola, ale potrafili także groźnie skontrować, nie pozwalając zawodnikom Rokity zapomnieć o zaangażowaniu środków, koniecznych do obrony własnej bramki, pomiędzy słupkami której swoim kunsztem musiał jeszcze wykazać się D. Wójcik. Nasz zespół częściej wprawdzie gościł na połowie rywali, ale na dobrą sprawę poważniej nie zagroził bramce przyjezdnych, choć może gdyby nieco więcej szczęścia miał Piotr Sługocki…
- Z jednej strony wypada docenić ten punkt, ale bez wątpienia dużo ciężej na swój zapracował zespół ze Strzelina - podsumował szkoleniowiec Rokity J. Wróbel. - My z kolei może byliśmy bliżej zwycięstwa, ale w przekroju całego spotkania, biorąc pod uwagę wszystkie jego okoliczności chyba nie zasłużyliśmy na komplet rankingowych oczek. Po postawie zawodników wyraźnie widać już zmęczenie rundą i intensywnością wcześniejszych gier. Wyraźnie przychodzi już pewien fizyczny kryzys i chociaż zespół nadal chce prezentować wysoki pressing oraz odpowiednią intensywność w ofensywie, to jednak wyraźnie brakuje już szybkości i dynamiki. Zaczynamy płacić rachunek, ze znakomite wcześniejsze występy, więc mam nadzieję, że dłuższa przerwa pozwoli drużynie złapać głębszy oddech przed finiszem, w którym chcemy wrócić do wygrywania i efektownie zakończyć jak na razie udaną rundę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze