Młoda mieszkanka naszego powiatu zdobyła brązowy medal na Mistrzostwach Świata, pytamy ją o zawody, treningi i plany na przyszłość. Rozmawiamy z Dorotą Berezą, dumną reprezentantką Wołowskiego Klubu Karate Kyokushinkai, podopieczną trenera Bogusława Bolanowskiego.
- Jakie uczucie towarzyszyło ci, gdy stanęłaś na podium jako brązowa medalistka Mistrzostw Świata?
- Byłam bardzo szczęśliwa, udowodniłam sobie po raz kolejny, że nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy 9 lat temu doznałam poważnej kontuzji kręgosłupa po moich pierwszych Mistrzostwach Świata, usłyszałam od lekarzy, że już nigdy nie wrócę do karate zawodowo. Wtedy nie sądziłam, że kiedykolwiek jeszcze wystartuje na tak wysokiej rangi zawodach i że będę zdobywać medale. Wiadomo, każdy sportowiec chce sięgać po jak najwyższe trofeum, więc lekki niedosyt mam. Choć tak naprawdę uważam, że sukcesem nie jest złoty medal, ale 18 lat ciężkich treningów i wyrzeczeń, które ukształtowały mój charakter i nauczyły mnie sięgać po nieosiągalne.
- Jakie momenty z turnieju w Holandii pozostaną w twojej pamięci na zawsze?
- Każdy turniej pozostaje w mojej pamięci na swój sposób. Turniej w Holandii zapamiętam bardzo miło, ponieważ przyjaciółka sprawiła mi niespodziankę i pojawiła się na nim, żeby wspierać mnie na miejscu. Miarą mojego sukcesu są ludzie, którzy mnie otaczają, którzy dostrzegają i doceniają mój trud, bez względu na wynik końcowy. Doping, jaki zawsze od nich dostaje, dodaje mi skrzydeł. To właśnie doping polskiej ekipy, który było słychać na całą halę, pozostanie w pamięci.
- Czy możesz podzielić się swoimi przygotowaniami do tego ważnego turnieju? Jakie aspekty treningu były kluczowe dla osiągnięcia sukcesu?
- Karate Kyokushin to sztuka walki w pełnym kontakcie, więc oprócz aspektów techniczno-taktycznych muszę zadbać o przygotowanie motoryczne. Podczas przygotowań skupiam się, aby rozwinąć takie cechy jak siła, szybkość i wytrzymałość. W przygotowaniu dążę, aby moje uderzenia były silne i szybkie. Istotą w moich treningach jest wytworzenie mocy. Mój cykl przygotowań zaczynam od treningów siłowo-wytrzymałościowych gdzie jest duża objętość i intensywność. Następnie przechodzę do treningu siłowo-szybkościowego gdzie ta objętość jest już mniejsza i skupiam się wtedy na budowaniu mocy i szybkości. Na sam koniec tak 2 tygodnie przed walką skupiam się jedynie na treningach szybkościowych i taktycznych.
- Mistrzostwa Świata to wydarzenie z silną konkurencją. Jak radziłaś sobie z presją?
- Jak wiemy, na Mistrzostwa Świata przyjeżdżają sami najlepsi zawodnicy, więc stres jest zawsze. Przed turniejem muszę mieć spokój, muszę mieć chwile dla siebie. Przeprowadzam wtedy trening psychiczny, staram się oczyścić umysł ze zbędnych myśli oraz rozluźnić mięśnie. Stosuję również mowę wewnętrzną, starając się tym samym podnieść poziom mojej koncentracji i zwiększyć pewność siebie.
- Jak karate Kyokushin wpływa na Twój rozwój osobisty i jakie wartości niesie ze sobą ten styl walki?
- Wiele ludzi uważa, że karate to tylko sztuka walki, jednak dla osób uprawiających jest czymś więcej, jest sposobem na życie. Karate jest wyjątkowe, ponieważ przez trening fizyczny i duchowy czyni niemożliwe możliwym, pomaga w dążeniu do celu, a co najważniejsze wspomaga w poznaniu samego siebie. Karate uczy dyscypliny, szacunku i pokory. Aby osiągnąć jakiś cel potrzeba bardzo dużo cierpliwości i samozaparcia. Dzięki temu staje się wytrwalsza i nie zniechęcam się po pierwszych niepowodzeniach. Karate nauczyło mnie godzić się z porażką, pokonywać własne słabości. Kiedyś pewien wspaniały człowiek Masutatsu Oyama powiedział "Nie jest ważna wygrana czy przegrana, ale doskonalenie samego siebie” – to jest właśnie najważniejsza wartość, jaką daje Karate.
- Czy masz jakieś rady dla młodych adeptów karate, którzy marzą o osiągnięciach na światowym poziomie?
- Oczywiście, że mam. Po pierwsze - nie ma rzeczy niemożliwych. Po drugie - ograniczenia są tylko w naszej głowie. Po trzecie - ciężka praca jest drogą do sukcesu i czwarta rada - żeby nigdy nie tracić wiary w siebie i swoje możliwości.
- Co oznacza dla ciebie brązowy medal na Mistrzostwach Świata i jakie cele sportowe planujesz osiągnąć w przyszłości?
- Każdy medal jest dla mnie ważny, czy jest to złoto, srebro czy brąz. Medal jest tylko zwieńczeniem całej drogi, którą pokonuje, by osiągnąć sukces. Ta droga jest czasami bardzo ciężka i stroma, jednak każdego dnia pokonuję ją, by stać się odrobinę lepszą niż wczoraj. Ten brąz motywuje mnie do dalszej pracy, do tego, aby codziennie starać się wykraczać poza swoje możliwości. Oczywiście za sukcesem każdego zawodnika stoi trener- mentor. Osoba, która dostrzega nasze marzenia i często wierzy w nie mocniej niż my sami. Ja mam to szczęście, że mam wspaniałego trenera Shihana Bogusława Bolanowskiego, który zawsze wierzy we mnie. Bez jego ciężkiej pracy i wsparcia nie osiągnęłabym takiego sukcesu, nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem. Ten brązowy medal to nasza wspólna wygrana. Shihan wielkie OSU dla Ciebie.
Plany...no cóż. Czas pokaże. Póki co to muszę wyleczyć wszystkie kontuzje i odpocząć.
- Czy masz jakieś słowa motywacyjne dla swoich fanów i wszystkich tych, którzy dążą do podobnych osiągnięć sportowych?
Tak, jeśli dąży się do czegoś, to należy pamiętać – cena sukcesu to ciężka praca, poświęcenie i determinacja, by dawać z siebie wszystko niezależnie od tego, czy w danej chwili przegrywamy, czy wygrywamy. Nigdy się nie poddawaj, na wielkie rzeczy potrzeba czasu. Osu!
- Dziękujemy za rozmowę, gratulujemy zdobycia brązowego medalu i życzymy kolejnych sukcesów!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze