Mężczyzna powstrzymał w pociągu relacji Wrocław - Ścinawa szalejącego, agresywnego pasażera, który zagrażał innym podróżującym.
Do tej niebezpieczniej sytuacji miało dojść 30 stycznia w pociągu na trasie z Wrocławia Głównego do Ścinawy. Według autora jednego z e-maili, które trafiły na naszą redakcyjną skrzynkę, wszystko zaczęło się po godzinie 15. - Pijany i agresywny pasażer, który jak się okazało później, jechał bez biletu i był zaraz po wyjściu z Zakładu Karnego we Wrocławiu, atakował fizycznie i słownie innych pasażerów. Znieważył i groził także konduktorce, która próbowała go uspokoić, a następnie wyprosić z pociągu - opisuje Czytelnik, który podkreśla, że sam bał się zareagować, ponieważ podróżował z dwójką małych dzieci. - Sterroryzował cały pociąg, ubliżał, groził, dopuszczał się rękoczynów, zaatakował także Panią co sprawdza bilety - komentuje w innej wiadomości Czytelniczka.
Bali się o swoje życie i zdrowie
Według relacji część pasażerów w obawie o swoje życie i zdrowie wysiadła już na stacji Wrocław Pracze, by poczekać na kolejny pociąg. Na szczęście na tej właśnie stacji wsiadł bohater tej historii, czyli pracownik Zakładu Karnego w Wołowie.
Mężczyzna nie zważając na zagrożenie ze strony pijanego i agresywnego bandyty stanął w obronie zaatakowanych kobiet i ich partnerów. - Rzucił się na niego, obezwładniając go jakimiś chwytami. Przewlekł go do przedsionka pomiędzy wagonami i tam wykazał się ogromnym wyszkoleniem i umiejętnościami. Przytrzymał i obezwładnił agresora, aż do przyjazdu policji w Brzegu Dolnym - dodaje Czytelnik w swoim liście do redakcji.
Podróżni dziękują bohaterowi
- Naprawdę było bardzo niebezpiecznie. Ludzie z przedziału mu gratulowali i dziękowali, bo nie wiadomo, jakby się to skończyło. Chciałbym, aby ten dzielny i empatyczny człowiek został doceniony. Tym bardziej że nikt poza nim nie zainterweniował - podsumowuje współpasażer. - Było to o tyle bohaterskie, że napastnik obnosił się wieloletnim wyrokiem w kryminale, a także będąc pod wpływem alkoholu był niesamowicie niebezpieczny - podkreśla druga podróżująca. - Chciałbym chociaż za pośrednictwem prasy przekazać mu podziękowania. Tyle osób w pociągu, a tylko każdy uciekał z dala od miejsca - podsumowuje.
My gratulujemy postawy, odwagi i zdecydowania w działaniu wołowskiemu funkcjonariuszowi. Naszym Czytelnikom dziękujemy, że zdecydowali się podzielić tą historią z nami i innymi Czytelnikami Kuriera.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Myrda....to teraz trzeba wyposażyć bileterów i bileterkibna pokładzie w Kije bejsbolowe????np bo co ta biedna bileterka może zrobić.....podrapać delikwenta tipsami?
Ciekawe czy Panowie otrzymają jakaś nagrodę od Kolei Dolnośląskich np bon na przejazdy :) Ten Pan klawisz z Wołowa siedział cicho i grzecznie, ale jak już wstał i zainterweniowal to jakby to był chleb powszedni w robocie Brawo
Z tego co wiem Bohater był z Zakładu Karnego, ale z Dębicy. Gratulacje dla tego Pana. Więcej takich osób :) dobro wraca
Dokładnie...z Dębicy ????
Pan z Dębicy świetnie się zachował tj próbował pomoc konduktorce usunąć go z pociągu ale nieskutecznie. On nie dał się wypchnąć i próbował go uderzyć i wtedy główną rolę odegrał nasz klawisz i aż do Brzegu on go zabezpieczał
Pan z Dębicy bardzo pozytywny człowiek. Próbował ratować sytuację ale to ten z wolowskiego więzienia go spacyfikowal
Dlaczego ten z Dębicy? Kojarzę z widzenia tego z Wołowa i to on go powalił na ziemię i trzymał do przejazdu policji
W sumie panów było trzech jeden z wołowa zk drugi Dębicy zk a trzecie policjant z Wrocławia brawo dla panów było świadkiem pełen profesjonalizm
Tak z Dębicy to on jako pierwszy zareagował i dzięki pomocy panów z Wołowa i Wrocławia udało się go obezwładnić super robota a było naprawdę strasznie
Pan z Dębicy bardzo pomagał i próbował reagować do stacji Brzezinka Średzka, na jej wysokości ten Pan z ZK Wołów go obezwładnił i do przyjazdu policji praktycznie na nim siedział aby nie wstał i nie doszło do tragedii
Obserwowałam tego klawisza z Wołowa. Siedział, nie reagował i nagle się zerwał ciach ciach i już go dociskał. Później ten niski przerażający głos mówiący co ma robić a czego nie. Następnie usiadł na swoim siedzeniu słuchawki na uszy i jakby nic się nie wydarzyło. Zero emocji. Ten Pan z Dębicy to taki kontaktowy wesoły człowiek. Pomocny, żartobliwy.
Kilka kobiet się na niego sliniło :) ale taki trochę mało konsekwenty, coś próbował i się wycofywał jakby się trochę bał a ten co wysiadł w Wołowie to zdecydowany i zero strachu. widać że często to ćwiczą w więzieniu
Ja zaklepuję sobie tego z Wołowskiego więzienia:D od tamtej pory go nie widziałam w pociągu, a bardzo chciałbym mu bardzo ładnie podziękować zwłaszcza, że nie miał obrączki:) Będę siedziała zawsze w pierwszym wagonie:)
ZK w Wołowie to nie sanatorium tam jest tak na codzień
Powiem tak o panu z policji wszyscy zapomnieli on też tam był a ogólnie wszyscy panowie byli naprawdę odważni oprócz nich nikt nie reagował brawo panowie Super robota i dziękuję wam bardzooooo
Zacznę od tego że nie jestem Justyną z pierwszego wagonu:D Miałam przed chwilą przyjemność porozmawiania z Panem Marcinem (ten klawisz z Wołowa) i wiecie jak wygląda sytuacja?! Chłopak w czasie rozmowy łyka duże ilości silnych leków przeciwbólowych na receptę bo gdzieś w trakcie tego zdarzenia uszkodził sobie łopatkę. Nie chcę iść na zwolnienie lekarskie bo z tego co wywnioskowałam nie jest to mile widziane a po za tym zaraz według niego będzie gadane.... . Po za tym nie chciał się przyznać ale łatwo się domyślić że nie dostał żadnej nagrody, awansu, czy docenienia pieniężnego. Jak podpytywałam to się uśmiechnął i dał do zrozumienia że na takie rzeczy w kryminale nie ma co liczyć. Z jego wiedzy tak samo anonimowo chce pozostać Pan z Dębicy. Nie wiadomo jak Pan policjant ale uważam że to trochę nieładne zachowanie. Minęło trochę czasu i chyba zachowanie jakby nic się nie wydarzyło!!! Jak później ktoś ma zainterweniować jak tak się postępuje? Siebie na pewno by docenili!! Oby chociaż Pan Marcin poszedł do lekarza i na zwolnienie L4 bo tak silne leki i grymas na twarzy aż przykro patrzeć! Pozdrawiam Gosia
Ani na stronie ZK Wołów ani na ZK Dębnica ani na stronie Policji nie ma nawet małej notatki na ten temat to albo potrzebują dużo czasu aby coś na skrobać albo dla nich to pierdoła i nie ma o czym
Ludzie w pociągu o tym gadają bo się przerazili i było to jakieś niebezpieczeństwo którego więcej nie powinno być. Dla tych więzień czy policji to ważniejsze są jakieś obchody, kto odwiedził zakład karny albo komendę a nie coś takiego. Tak przynajmniej wynika patrząc na ich strony.
Ja siedziałam trochę dalej od tego zdarzenia i ktoś w naszym wagonie mówił że ten bandyta był pijany i miał nóż, wszyscy dlatego cisnęli się jak najdalej stamtąd i nawet nie widziałam prawie nic bo też się mega bałam. Brawa dla Panów
Głowno miał, a nie nóż
Pozdrawiam karol
też cię pozdrawiam, karol
Roztrzelac Wszystkich Czarnuchow
Roztrzelac Wszystkich Czarnuchow
Panie Myrda....to teraz trzeba wyposażyć bileterów i bileterkibna pokładzie w Kije bejsbolowe????np bo co ta biedna bileterka może zrobić.....podrapać delikwenta tipsami?
Ciekawe czy Panowie otrzymają jakaś nagrodę od Kolei Dolnośląskich np bon na przejazdy :) Ten Pan klawisz z Wołowa siedział cicho i grzecznie, ale jak już wstał i zainterweniowal to jakby to był chleb powszedni w robocie Brawo
Z tego co wiem Bohater był z Zakładu Karnego, ale z Dębicy. Gratulacje dla tego Pana. Więcej takich osób :) dobro wraca