Rozmowa z Maciejem Nejmanem, byłym starostą i obecnie radnym powiatu wołowskiego.
- Przed nami kampania wyborcza, szykuje się Pan do startu?
- Tak, zamierzam ponownie startować do Rady Powiatu. Chcę wykorzystać swoje doświadczenia wieloletniego samorządowca i działacza społecznego. Przez 17 lat pełnię funkcję radnego powiatowego, przez dwie kadencje byłem starostą, pełniłem też funkcję wiceburmistrza. Byłem współzałożycielem i jestem od wielu lat prezesem działającego od 20 lat Stowarzyszenia Lubiąż. Sytuacja powiatu jest dziś dramatyczna. Aby postawić powiat na nogi, potrzebne są osoby doświadczone, stąd też wynikają moje plany.
- A jak Pan ocenia ostatnie 5 lat?
- Jako radny opozycyjny nie mogę dłużej przyglądać się postępującej degradacji powiatu, marnowaniu szans rozwoju, zaprzepaszczeniu dorobku poprzednich kadencji i lekceważeniu mieszkańców. Ze smutkiem obserwowałem jak w sąsiednich samorządach oddawano do użytku kolejne inwestycje drogowe realizowane ze środków Polskiego Ładu, których nasz starosta i reprezentowana przez niego koalicja, jako jedyni na Dolnym Śląsku, nie potrafili pozyskiwać.
Nie mając własnych pomysłów, można było chociaż skorzystać z propozycji, które przygotowaliśmy w poprzedniej kadencji. Obecny Zarząd ze starostą zmarnowali gotowy projekt wraz z zapewnionym źródłem finansowania nowej kotłowni i remontu szpitala w Wołowie, nie skorzystali z opracowanej koncepcji budowy pawilonu rehabilitacyjnego, który miał być podstawą do stworzenia w Wołowie nowoczesnego ośrodka rehabilitacji. Nie kontynuowali rozpoczętej przebudowy najważniejszej drogi w powiecie, naszego okna na świat, czyli najkrótszego połączenia Wołowa – siedziby powiatu, z trasą szybkiego ruchu S5. W poprzedniej kadencji nie mieliśmy możliwości finansowania, jakie były dostępne w tej kadencji, a mimo wszystko wykonaliśmy trzy etapy tej inwestycji: rondo na skrzyżowaniu Garwolskiej i Rawickiej, dwukilometrowy odcinek od ronda w kierunku Garwołu oraz odcinek od strony Gródka w kierunku Wołowa, wszystkie z ciągami pieszo-rowerowymi. Podobnie było w przypadku drogi gruntowej pomiędzy Krzydliną Małą a Domaszkowem. W poprzedniej kadencji zdążyliśmy przygotować podbudowę z kruszywa pod ułożenie asfaltu. Starosta Dziarski asfaltu jednak nie położył, bo uznał, że droga nie jest nikomu potrzebna, a podbudowa do tego czasu została zniszczona. Odcinek ten miał stanowić przedłużenie drogi z Rataj do Krzydliny, który wraz z wykonanym łącznikiem Pełczyna z Bożeniem przez Wróblewo miał razem stanowić północno-zachodnią obwodnicę Wołowa dla ruchu rolniczego i lokalnego. Jedyną inwestycję, którą przygotowaliśmy, a z której starosta Dziarski nie mógł już się wycofać było połączenie Krzydliny Małej z Krzydliną Wielką i Krzydliny Wielkiej z Domaszkowem. Nie kontynuuje też budowy ścieżki rowerowej z Wołowa do Uskorza, która miała zakończyć się w Bagnie oraz budowy chodnika w Stobnie, który zapoczątkowaliśmy. A planowany remont drogi w Prawikowie bez budowy chodnika i wjazdów na posesje świadomie pomija oczekiwania mieszkańców. Można wyliczać dalej, czego Janusz Dziarski i jego koalicjanci nie zrobili, tylko po co? Skoro jednak uznali, że nic co zostało zapoczątkowane na terenie gminy Wołów w poprzednich dwóch kadencjach, w których byłem starostą, nie zasługuje na kontynuację, dlaczego nie przedstawili i nie zrealizowali swoich pomysłów? Mówiąc krótko, zostało zmarnowanych 5 lat.
- Wszyscy w Wołowie oczekują zmiany starosty, ale żeby tak się stało, musi wygrać opozycja. Jest szansa? Brzeg Dolny i Wińsko szykuje się ponownie do przejęcia władzy z udziałem kilku radnych z Wołowa.
- Bezwzględnie zmiana starosty musi nastąpić. Nie można pozwolić na to, aby przez kolejne pięć lat połowa mieszkańców powiatu, a tyle właśnie stanowią mieszkańcy gminy Wołów, była jawnie dyskryminowana. Trzeba wszystkim uświadomić, że sojusz wyborczy władz gminy Brzeg Dolny i władz gminy Wińsko zawiązany po to, aby inwestycyjnie marginalizować gminę Wołów, nie może być kontynuowany. Powiat musi rozwijać się w sposób zrównoważony. Nie tylko starosta, który stał się zakładnikiem tego układu powinien być zmieniony, ale także radni z gminy Wołów, którzy taki układ cementują. Chociaż w gminie Wołów jako największej w powiecie wybieramy prawie połowę radnych, to nigdy nie udało się stworzyć stabilnej koalicji reprezentującej jej mieszkańców. Część radnych za etaty lub stanowiska i większe diety odwracała się od swoich wyborców, reprezentując interesy władz ościennych gmin. I nie mam tu tylko na myśli starosty Janusza Dziarskiego, ale także min. Panią Annę Wróbel. Ze zdumienia przecierałem oczy kiedy Pani Wróbel protestowała i głosowała na sesji przeciw inwestycjom drogowym w gminie Wołów. Jeżeli chcemy w przyszłości uniknąć tak wykluczających układów w powiecie, musimy się mocno przyglądać kandydatom na radnych i prześledzić czyj interes zamierzają reprezentować, albo dotychczas reprezentowali i czy ich jedynym programem nie jest aby przypadkiem znalezienie lepszej pracy, czy też pobieranie diety.
- W Lubiążu ostatnio też spore zmiany. Wybrano nowa sołtyskę, co może Pan o niej powiedzieć. My niewiele, bo nowa pani sołtys od dwóch miesięcy nie odpowiedziała na nasze pytania, twierdząc, że nie ma czasu. To trochę, brak szacunku do mieszkańców. A Pan jak ocenia nową sołtys?
- Nową sołtys wybrano przed upływem kadencji, po rezygnacji poprzedniej. Uzyskała ona stosunkowo duże poparcie mieszkańców. Jednak dotychczas to poparcie nie przekłada się na inicjatywy podejmowane przez Panią sołtys. Niewiele mogę powiedzieć na temat nowej Pani sołtys, jest ona za krótko, aby oceniać jej działalność, a osobiście nie znam jej na tyle dobrze, aby móc się wypowiadać.
- A czego brakuje w Lubiążu?
- W Lubiążu potrzebny jest remont kapitalny drogi łączącej Lubiąż północny z południowym. I jest to, biorąc pod uwagę jej stan i zagrożenie jakie stwarza dla kierowców, absolutny priorytet. W dalszej kolejności należy zabiegać o dokończenie remontu drogi wojewódzkiej od skrzyżowania z ulicami Ogrodową i Św. Jadwigi do wiaduktu koło młyna wraz z budową chodnika od przystanku do końca zabudowań w kierunku Wołowa oraz odcinka od wjazdu do klasztoru do mostu na Odrze wraz z budową chodnika i oświetlenia przy ul. 1-go Maja do stacji kolejowej. Również istotna jest pielęgnacja zieleni przy drodze powiatowej i wojewódzkiej oprócz prześwietlenia alei przy ulicach Willmanna i Ks. Bolesława Wysokiego należy również zadbać o drzewa przy ul. Wojska Polskiego i 1-go Maja, które są bardzo zaniedbane. Wiele do życzenia daje również stan rowów przydrożnych i odwodnienia dróg. Są to tematy, które w ostatnich czasach w ogóle nie istniały. Niepokojące też są głosy płynące z powiatu o likwidacji, założonej przez nas, szkoły specjalnej w szpitalu. Starosta znowu chce oszczędzać kosztem gminy Wołów i Lubiąża a są to przecież miejsca pracy naszych mieszkańców.
- Co starosta zrobił w tej kadencji w Lubiążu?
- Sytuacja w Lubiążu wygląda tak samo jak w całym powiecie. Przez 5 lat w tej kadencji nie zrobiono praktycznie nic. Odbudowano jedynie kapliczki w Lasku Św. Jadwigi ale to niewielka zasługa obecnych władz, bowiem projekt i źródła dofinansowania z grantu dotyczącego rozwoju turystyki zostały przygotowane w poprzedniej kadencji. Również w poprzedniej kadencji, dzięki współpracy z Marszałkiem udało się wyremontować 4 km drogi wojewódzkiej nr 338 łączącej Lubiąż z drogą krajową nr 94. W tym kilometr przez Lubiąż od wjazdu do klasztoru do skrzyżowania z Ogrodową i Św. Jadwigi. Niestety starosta pomimo tego, że jego ugrupowanie pozostawało w koalicji z Zarządem Województwa nie kontynuował starań o dalsze remonty. Analogicznie sytuacja wygląda na drogach powiatowych. Dwie drogi powiatowe Legnicką i Kolejową starosta przekazał gminie a na jednej, która pozostała, łącznik pomiędzy Lubiążem południowym i północnym, łatał jedynie dziury i to po moich wcześniejszych licznych interwencjach. O zimowym utrzymaniu dróg nie chcę nawet wspominać, bo mieszkańcy choćby na przykładzie trwającej zimy widzą, jak władze powiatu dbają o ich bezpieczeństwo.
Marta Ringart-Orłowska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze