Trenował w renomowanym klubie na Islandii, zdobywał pasy w Europie, walczył na Wyspach Brytyjskich, a teraz wraca po kontuzji, by dać kibicom prawdziwe show. Krzysztof Porowski, znany m.in. jako trener w klubie KS Pantera w Brzegu Dolnym, już 10 października wejdzie do klatki podczas wielkiej gali Contra MMA 9 we Wrocławiu. W szczerej rozmowie opowiada o trudach powrotu, nagłej zmianie przeciwnika i o tym, dlaczego w sporcie nie liczą się dla niego tylko medale, ale przede wszystkim charakter i czyste emocje.
Dla mieszkańców Brzegu Dolnego i okolicznych miejscowości to nazwisko jest doskonale znane. Krzysztof Porowski to zawodnik z ogromnym bagażem doświadczeń – zdobywca pasa Europy w MMA (World Kickboxing Federation), który w przeszłości szlifował swoje umiejętności na Islandii (w Reykjavik MMA), dzieląc matę m.in. z zawodnikami prestiżowych federacji UFC czy Bellator. Walczył m.in. w Wielkiej Brytanii i Szkocji, a od dłuższego czasu zaraża pasją do sportów walki w naszym lokalnym klubie KS Pantera.
Ostatnie lata to jednak dla niego czas wymuszonej przerwy. Poważna kontuzja i skomplikowana operacja mogłyby złamać niejednego sportowca. Kiedy pojawiła się informacja o jego starcie na październikowej gali Contra MMA we Wrocławiu, zapytaliśmy, co skłoniło go do ponownego założenia rękawic.
Decyzja o powrocie: „Poziom gali zrobił na mnie wrażenie”
– Kiedy pojawił się pomysł, że wracasz do walk?
– Tak naprawdę propozycje walk dostawałem już od dłuższego czasu — zarówno od federacji w Polsce, jak i z krajów, w których wcześniej walczyłem. Najczęściej pojawiała się jednak propozycja od Contra MMA – tłumaczy zawodnik. – Na początku postanowiłem po prostu przyjechać na wydarzenie, zobaczyć, jak to wygląda i jaki jest poziom gali. Zrobiło to na mnie bardzo dobre wrażenie i wtedy pierwszy raz na poważnie zacząłem myśleć o powrocie.
Krzysztof Porowski zawalczy 10 października 2026 roku we wrocławskiej Hali Orbita. To ogromne wydarzenie, które przyciągnie na trybuny kilka tysięcy osób, a jeszcze więcej przed ekrany dzięki transmisji PPV. Co ciekawe, mimo bogatego doświadczenia w MMA, tym razem Porowski stoczy zawodowy bój w formule kickboxingu.
– Po tak długiej przerwie, do której zmusiły mnie kontuzja i operacja, uznałem, że to najlepsza droga. Stójka zawsze była moją mocną stroną i właśnie w niej czuję się najlepiej – dodaje z przekonaniem.
Mordercze przygotowania: „Kiedy kończy się tlen, zaczyna pracować charakter”
Do gali zostało niewiele czasu, ale przygotowania ruszyły pełną parą dokładnie w momencie podjęcia decyzji, czyli trzy miesiące temu. Dla kogoś z zewnątrz powrót od razu na tak duże wydarzenie po operacjach może wydawać się szaleństwem.
– Jak wyglądają twoje przygotowania?
– Podchodzę do tego spokojnie i z głową. Trenuję praktycznie całe życie, a nawet kiedy nie mogłem walczyć, cały czas byłem w tym sporcie. Dla przeciętnego człowieka wejście po takiej przerwie od razu na tak dużą galę mogłoby wyglądać jak czyste wariactwo. Dla mnie to po prostu kolejne wyzwanie. Te trzy miesiące były przede wszystkim czasem na odbudowanie wytrzymałości tlenowej i siłowej. Pamięć mięśniowa na szczęście mnie nie zawiodła. Techniki i doświadczenia w walce nie da się stracić z dnia na dzień. Zawsze powtarzam też, że kiedy kończy się tlen i siła, zaczyna pracować charakter. A tego akurat nigdy mi nie brakowało.
Szybka zmiana przeciwnika: „Wziąłem go w ciemno”
Sporty walki bywają nieprzewidywalne, o czym zawodnik przekonał się w trakcie przygotowań. Początkowo Porowski miał zmierzyć się z niepokonanym przeciwnikiem o dużym zapleczu kibiców. Lubi takie wyzwania, szczególnie kiedy wchodzi do ringu jako zawodnik, którego inni nie stawiają w roli faworyta. Niestety, pierwotny rywal doznał kontuzji i wycofał się ze starcia, a federacja musiała szukać zastępstwa. Wybór padł na Mateusza Sarula.
– Co wiesz o swoim nowym rywalu?
– Dostałem jego nazwisko i materiały z wcześniejszych, amatorskich międzynarodowych walk. Szczerze? Wziąłem go w ciemno. Po tym, jak zdecydowałem się na powrót, nie miałem zamiaru rezygnować tylko dlatego, że nastąpiła zmiana. Mam szacunek do Mateusza i podchodzę do niego z głową, ale cel pozostaje ten sam. Możecie być gotowi na show.
Wynik to nie wszystko. Liczą się emocje
Klatka to jego żywioł. Kiedy pytamy, co czuje, myśląc o zbliżającej się wielkimi krokami walce, jego odpowiedź nie pozostawia złudzeń co do sportowych ambicji.
– Czuję, że właśnie do tego zostałem stworzony. To jest całe moje życie. Cały czas powtarzam, że nie liczy się dla mnie sam wynik. Medal, rekord czy wpisanie kolejnej wygranej do statystyk nie jest tym, co mnie napędza. Są zawodnicy, którzy budują kariery na samych zwycięstwach, ale ich walki potrafią być bardzo zachowawcze. Ja taki nie jestem. Chcę zrobić show, czerpać z tego przyjemność i dać ludziom emocje. Miałem mało czasu na przygotowania, ale na tyle, na ile pozwoli mi ciało, będzie to emocjonujące starcie do ostatniej sekundy.
Sprawdzian formy i podziękowania. Gdzie kupić bilety?
Nadchodzący pojedynek to dla trenera z Brzegu Dolnego wielki test. Dopiero po wyjściu z klatki okaże się, jak organizm reaguje na powrót do zawodowego sportu.
– Jakie masz plany po walce?
– Myślę, że dopiero po niej będę wiedział, na czym naprawdę stoję po tak długiej przerwie. Oczywiście nie widzę innego scenariusza niż zwycięstwo. Czuję, że jestem w nowej, bardzo dobrej wersji siebie, ale tego nie da się sprawdzić na treningu — trzeba wejść do klatki. Po walce zdecyduję, czy to początek kolejnego rozdziału, czy ciało powie mi, że czas skupić się przede wszystkim na „Panterze” i rozwijaniu kolejnych talentów. Może to być początek nowej historii, a może pożegnanie z czymś bardzo ważnym. Właśnie dlatego chcę, żebyście byli tam ze mną.
Na koniec zawodnik podkreśla, jak ogromne znaczenie ma wsparcie otoczenia. Szczególne podziękowania kieruje do sponsorów, którzy pomogli mu w przygotowaniach: firm Entrack, FW WELDING oraz DJ BONUS. Dziękuje również wszystkim osobom, które na co dzień wysyłają wiadomości, trzymają kciuki i czekają na to wydarzenie.
Kibice z naszej okolicy mają wyjątkowo ułatwione zadanie. Bilety na galę Contra MMA 9 we Wrocławiu można kupić stacjonarnie w Brzegu Dolnym – bezpośrednio w klubie KS Pantera (ul. Dębowa 2).
Dla tych, którzy nie zdołają dotrzeć do wrocławskiej Hali Orbita, przewidziano transmisję na żywo w internecie. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „Contra MMA PPV”, by wykupić dostęp.
10 października bądźmy z nim. To naprawdę może być początek zupełnie nowej historii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze