Od pięciu lat blogerka, która nazywana jest w środowisku lokalnym trollem internetowym nie wykonuje prawomocnego wyroku sądu, który nakazał jej przeprosiny oraz zapłatę na rzecz spółki medycznej PCM w Wołowie. Kobieta przegrała proces, który wytyczyła jej ówczesna prezes Ilona Zmarlak. Sprawa dotyczyła relacji z sesji rady powiatu, w którym ta przedstawiła kłamstwa relacjonując obrady. Pomimo wyroku Ewa Ł. przez lata unikała odpowiedzialności. Co więcej, przez długi czas spółka nie egzekwowała należnych jej środków, co było wynikiem decyzji kolejnego prezesa, Piotra Burdacha. Sytuacja zmieniła się dopiero teraz, gdy nowy prezes PCM, Bartosz Granat, postanowił zrobić porządek i rozpoczął egzekucję wyroku.
Ataki na nowego prezesa
W ostatnich tygodniach Bartosz Granat stał się celem agresywnej kampanii Ewy Ł. Kobieta prowadzi działania w mediach społecznościowych, oskarżając go o zadłużenie spółki, mimo że nie ma to żadnego związku z jego działalnością. Gorzej- to ona sama jest dłużnikiem spółki. Atak jest ewidentnie motywowany jego decyzją o egzekwowaniu wyroku – to właśnie ten ruch sprawił, że Ewa Ł. zaczęła szkalować obecne kierownictwo PCM.
Taktyka manipulacji i unikania odpowiedzialności
Nie jest to pierwszy przypadek, w którym Ewa Ł. stosuje taktykę nękania i manipulacji. W sądach kreuje się na ofiarę – biedną, schorowaną kobietę, licząc na litość wymiaru sprawiedliwości. Tak było w jednym z procesów dotyczących jej działalności w internecie, który relacjonowaliśmy. Gdy sąd zapytał ją, dlaczego nie prosi o komentarz drugiej strony, co pozwoliłoby jej rzetelniej przedstawić temat, odpowiedziała, że się boi. Sprawę również przegrała. Tymczasem w mediach społecznościowych nie waha się atakować każdego, kto się jej sprzeciwi.

Nowe sprawy przeciwko Ewie Ł.
Jej działania od lat budzą kontrowersje, jednak dopiero teraz spółka PCM podjęła konkretne kroki, by wyegzekwować sprawiedliwość. Nowy prezes nie zamierza przymykać oka na unikanie odpowiedzialności i zapewne to właśnie dlatego stał się celem agresywnej nagonki. Sprawa pokazuje, jak długo można uchylać się od wykonania wyroku, jeśli ma się odpowiednie znajomości i stosuje się sprytne uniki. Jednak wygląda na to, że czas bezkarności Ewy Ł. powoli dobiega końca. Kobieta w sądzie ma kolejną rozprawę z inną instytucją, o czym już niebawem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze