Paulina i Oskar Stec to nowi właściciele wołowskiej restauracji Ratuszowa. Miejsca, które zna każdy wołowianin. Co zmienili w lokalu? Co możemy u nich zjeść? Zobaczcie sami.
- Restauracja Ratuszowa jest ważnym punktem na mapie Wołowa, który postanowiliście reaktywować, zostając nowymi właścicielami. Jak doszło do tego pomysłu?
- Pomysł był dosyć spontaniczny, nie planowaliśmy tego jakoś specjalnie. Wiedzieliśmy, że jest to wspaniała lokalizacja na mapie Wołowa posiadająca długą historię w naszym mieście i to skłoniło nas to podjęcia tego wyzwania. Chcieliśmy stworzyć miejsce dla mieszkańców, aby mogli w rodzinnej atmosferze spotykać się, ucztować oraz spędzać miło czas z najbliższymi. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to lokal, który potrzebuje, aby włożyć w niego wiele serca i ogrom pracy, a nas takie realizacje bardzo ekscytują, zachęcają do pracy i rozwijania się. Dowiedzieliśmy się, że jest taka możliwość i staliśmy się nowymi właścicielami. Wieloletnie doświadczenie w tej branży pozwoliło nam już na wczesnym etapie określić, jaki to będzie rodzaj lokalu, w jakim kierunku będziemy szli oraz co chcemy dać mieszkańcom naszej gminy.
- Jakie zmiany zaszły w restauracji? Co możemy dobrego u was zjeść?
- Na samym początku zajęliśmy się całkowitym remontem wnętrza. Odsłoniliśmy historyczną cegłę i zachowaliśmy ją w jej oryginalnej formie, co nadało restauracji uroku piwnicy oraz daje możliwość podziwiania kunsztu budowlanego z XVII wieku. Skupiliśmy się również na tym, aby miejsce stało się w końcu "przytulniejsze" - dodaliśmy wiele elementów drewnianych jak np. lampy własnoręcznie wykonane ze 120-letnich starych belek. Rozjaśniliśmy wnętrze przyjemnymi kolorami, dodaliśmy wiele zielonych akcentów w postaci świeżych roślin oraz ozdobnej ściany z neonem. Sala VIP dostała przepiękną tapetę z kłosami nawiązującą do naszej rodzimej polskiej kuchni i kultury. Jeśli chodzi o menu, to skupiliśmy się na tym, aby serwowane przez nas dania były nawiązaniem do domowej kuchni i smakowały jak u " Mamy". Staramy się często edytować naszą kartę, wprowadzamy nowe pozycje, dodajemy produkty sezonowe i kładziemy ogromny nacisk, aby serwować dania, które są przygotowywane ze świeżych produktów. Nasza karta oferuje, to co większość z nas zna, ponieważ niejednokrotnie jedliśmy takie potrawy w naszych domach. Pieczemy swoje ciasta, które serwujemy dla gości indywidualnych, jak i zorganizowanych grup. Chcemy, aby każdy czuł się u nas dobrze i za każdym razem chciał wrócić do nas jak do domu po długiej nieobecności. W miarę możliwości ulepszamy naszą ofertę dań, słuchając gości i ich oczekiwań.
- Zapewne można w Ratuszowej organizować różne wydarzenia. Jakie? Na ile osób?
- Jeśli chodzi o organizowanie uroczystości, to jesteśmy w stanie zorganizować takie przyjęcia jak urodziny, komunie, chrzciny, kameralne wesela oraz konsolacje. Maksymalna ilość osób, jaką jesteśmy komfortowo przyjąć to 70. W zeszłym miesiącu organizowaliśmy również kolację z muzyką na żywo, wtedy była to Gitara akustyczna, gdzie przy delikatnej muzyce w tle można było się delektować naszymi daniami oraz winami z polskich winnic. Będziemy się starać częściej organizować coś dla naszych mieszkańców ze względu na to, że bardzo zależy nam na tym, aby Rynek oraz Wołów odżył wieczorami. Można było już niejednokrotnie, doświadczyć tego jak nasi goście bawią się i ucztują często do późnych godzin wieczornych na naszym ogrodzie przed restauracją - takie widoki cieszą, ponieważ nie trzeba jeździć do większych miast aby poczuć klimat tętniącego życiem Rynku.
- Jak oceniacie, jak czujecie miejsce, w którym się mieścicie, w końcu to zabytek z 1692 r. z ciekawą historią.
- Miejsce jest wspaniałe, ma swój urok i klimat, którego nie da się podrobić. Nowoczesna technologia budowlana nie odda nigdy tego, co zbudowali nasi przodkowie. Miejsce ma niepowtarzalną aurę i jeśli odpowiednio się o nie zadba, oddaje to, co w nim najlepsze. Jest to stary budynek, więc wymaga dużo więcej uwagi i poświęcenia ze względu na nieprzewidywalne usterki, ale jest to niczym w porównaniu do tego, co oferuje dla naszych odwiedzających.
- Gdybyście mieli podsumować czas od otwarcia do teraz, co was zaskoczyło, a co rozczarowało?
- Zaskoczyła nas na pewno ilość pozytywnej energii tego miejsca, jak wielu ludzi czekało na moment otwarcia ponownie Ratuszowej. Zaskakujące również jest to, że praktycznie każdy zna to miejsce i ma z nim jakieś wspomnienia. Jest to na pewno mocno pokrzepiające i pchające do dalszego działania, ponieważ chcielibyśmy, aby kolejni goście mieli jeszcze więcej wspomnień, a ci, co już je mają, mogli co jakiś czas do nich wracać, odwiedzając nas w naszej Restauracji. Jeśli chodzi o rozczarowania, to na ten moment jest ich brak. Nawet jeśli się pojawią lub były to szybko o nich zapominamy, aby skupić się na dobrych rzeczach, a nie na tych negatywnych. Roztrząsanie negatywnych spraw nie prowadzi nas do niczego dobrego, takie jest nasze nastawienie i taką drogą życiową się kierujemy. Skupmy się na tym, co dobre i róbmy dobre rzeczy, a prędzej czy później to do nas wróci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze