Międzynarodowa solidarność wciąż działa. Choć od wybuchu wojny minęły już lata, pomoc dla Ukrainy nadal płynie do miast dotkniętych konfliktem. Tym razem do Radymna dotarł transport sprzętu medycznego i pożarniczego przygotowany przez niemieckie organizacje strażackie i medyczne z partnerskiego miasta Buchholz oraz okolic Hamburga. Sprzęt docelowo trafi do Brodów – partnerskiego miasta gminy Wołów w Ukrainie.
W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele samorządów z Polski, Niemiec i Ukrainy, w tym burmistrz Wołowa Dariusz Chmura, przewodniczący Rady Powiatu Wołowskiego Rafał Zając, mer Brodów, burmistrz Buchholz oraz burmistrz Radymna Mieczysław Piziurny.
Przekazany sprzęt przez wiele miesięcy był zbierany, remontowany i doposażany przez niemieckich strażaków oraz wolontariuszy. Do Polski przywieźli go sami druhowie, którzy pokonali niemal 21-godzinną trasę, aby osobiście przekazać pomoc mieszkańcom Ukrainy. Wśród darów znalazły się pojazdy medyczne i strażackie, sprzęt ochronny, odzież oraz wyposażenie wykorzystywane podczas działań ratowniczych. Podczas spotkania strona ukraińska pokazała, jak wcześniej przekazany sprzęt wykorzystywany jest na miejscu. Zaprezentowano m.in. pojazdy pracujące dziś podczas akcji ratowniczych i medycznych w Ukrainie.
– Kiedy Wołów zaczynał organizację pomocy dla broniącej się Ukrainy, mieliśmy okazję doświadczyć czegoś wyjątkowego – ogromnego zrywu społecznego. Każdy chciał pomóc w jakikolwiek sposób. Informacje o tej pomocy dotarły do naszego partnerskiego miasta Buchholz, które bardzo szybko włączyło się w działania pomocowe – mówi Rafał Zając. Jak przypomina przewodniczący Rady Powiatu Wołowskiego, Wołów stał się wówczas ważnym punktem pośredniczącym w przekazywaniu pomocy humanitarnej i sprzętu trafiającego dalej na Ukrainę.
– Wołów był pewnego rodzaju hubem, do którego trafiała pomoc z różnych miast, także z Niemiec i oczywiście z Buchholz. Dzisiaj przedstawiciele gminy Wołów nadal pośredniczą w realizacji tej pomocy, która mimo upływu lat jest wciąż potrzebna i aktualna – podkreśla Rafał Zając. Jak zaznaczano podczas spotkania, wojna dla mieszkańców Brodów nie jest odległym konfliktem znanym jedynie z telewizyjnych relacji. – Z Brodów, miasta partnerskiego Wołowa, pochowano już około 230 młodych mężczyzn. Około 2500 osób walczy dziś na froncie. Widziałem nawet zdjęcie z nagrania rosyjskiego drona pokazujące zniszczony pojazd przekazany wcześniej przez Niemców – mówi Rafał Zając.
Samorządowcy podkreślają również, że w Brodach mieszkają rodziny polskiego pochodzenia, a relacje pomiędzy miastami budowane są od lat – jeszcze sprzed wybuchu wojny. Dlatego, mimo zmieniających się nastrojów społecznych wokół pomocy Ukrainie, współpraca pomiędzy Wołowem, Buchholz i Brodami nadal trwa. W organizację pomocy zaangażowało się blisko dziesięć niemieckich organizacji pożarniczych i medycznych. Podczas wydarzenia przekazano również słowa wsparcia od marszałka województwa dolnośląskiego Pawła Gancarza dla mieszkańców Ukrainy.
Dla mieszkańców Brodów ta pomoc nie jest jedynie symbolicznym gestem. To konkretne wsparcie, które każdego dnia może ratować życie rannych cywilów, strażaków, ratowników medycznych i mieszkańców żyjących w cieniu wojny. Przedstawiciele strony ukraińskiej nie ukrywali emocji. Pokazywali zdjęcia i nagrania pojazdów przekazanych wcześniej przez partnerów z Niemiec, które pracowały w strefach zagrożenia. Jeden z takich samochodów został zniszczony podczas działań wojennych. W tym wszystkim Wołów pełni dziś przede wszystkim rolę organizacyjnego pośrednika między niemieckimi partnerami a ukraińskim miastem Brody.
Dzięki lokalnym kontaktom i wieloletniej współpracy możliwe jest koordynowanie kolejnych transportów pomocy oraz przekazywanie sprzętu tam, gdzie nadal jest najbardziej potrzebny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze