Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Wołowie radni dyskutowali o możliwości zwiększenia liczby wywozów bioodpadów. Obecnie ich częstotliwość została ograniczona – mieszkańcy mogą wystawić jedynie do wywozu 4 worki. Sami mogą zawozić do bezpłatnego punktu zbioru bez ograniczeń. Gmina tłumaczy to rosnącymi kosztami obsługi systemu gospodarki odpadami, które wynikają z usług firm zewnętrznych narzucających ceny wywozu i utylizacji śmieci.
– Samorządy, w tym także nasza gmina, muszą szukać oszczędności wszędzie tam, gdzie to możliwe – mówił burmistrz Wołowa Dariusz Chmura. – Dlatego ograniczana jest liczba wywozów nie tylko bioodpadów, ale też odpadów gabarytowych.
Wśród mieszkańców domów jednorodzinnych pojawiają się jednak głosy niezadowolenia. Radna Emilia Świątek złożyła petycję w sprawie zwiększenia częstotliwości wywozów bioodpadów. – Ograniczono nam odbiór do 4 worków. Jeśli mamy więcej odpadów, musimy je wywozić sami albo dopłacać do wywozu – mówiła podczas sesji. – Tymczasem to wiosną, w okresie intensywnych porządków w ogrodach, produkujemy najwięcej bioodpadów. Zimą praktycznie nie wystawiamy worków. Może dałoby radę zwiększyć wywozy w tych sezonach jesienno- wiosennym? Pytała.
Na sesji pojawiło się także kilku mieszkańców, którzy wspierali postulaty radnej.
Radna Świątek zaproponowała, aby gmina rozważyła też inwestycję w biogazownię, która mogłaby w przyszłości rozwiązać problem zagospodarowania odpadów bio, o której mówił burmistrz– mówiła.
Burmistrz przyznał, że pomysł biogazowni jest interesujący dlatego już raz gmina zorganizowała wyjazd do miejsca, gdzie radny mogli zobaczyć jak taka biogazownia pracuje i zapowiedział, że będzie się dalej pomysłem interesował. – to jest rzeczywiście rozwiązanie, które w przyszłości pozwoli ograniczyć koszty systemu – mówił. – Niestety gmina już raz zmarnowała swoją szansę na ograniczenie kosztów wywozu śmieci i oddawała 15 mln zł po protestach mieszkańców wprowadzonych w błąd o budowie w gminie spalarni. Stąd teraz włodarz jest ostrożny ze wszystkimi innowacjami pomysłami.
Na razie nie zapadły konkretne decyzje. Temat będzie jednak wracał – radni zapowiadają dalsze rozmowy, a mieszkańcy chcą aktywnie uczestniczyć w ustalaniu zasad, które bezpośrednio dotyczą ich codziennego życia.
O problemie ograniczenia wywozu we wszystkich gminach pisaliśmy w Kurierze Gmin w ubiegłym tygodniu. Cały artykuł tutaj:
Rosnące koszty gospodarowania odpadami zmuszają gminy powiatu wołowskiego do szukania oszczędności i wprowadzania zmian w systemie odbioru śmieci. Wzrost cen wynika z kilku czynników – rosnących kosztów pracy, cen paliwa, energii elektrycznej, a także opłat za składowanie i przetwarzanie odpadów. Do tego dochodzą zmieniające się przepisy oraz konieczność zwiększania poziomu recyklingu, by uniknąć kar finansowych. Za podwyżkami stoją firmy śmieciowe, których jest tylko kilka na rynku.
Władze samorządowe nie wprowadzają ograniczeń z własnej woli, lecz z obawy przed dalszym wzrostem cen, które i tak budzą już duże niezadowolenie mieszkańców. Wielu mieszkańców uważa, że skoro płacą wysokie stawki za śmieci, powinni móc wyrzucać dowolne ilości odpadów. Władze gmin podkreślają jednak, że bez racjonalizacji systemu opłaty mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. - Jeśli raz do roku wywozisz stare meble i kupiłeś nowe, to stać Cię za zapłatę za ich wywóz - argumentuje jeden z włodarzy. - Wszyscy mamy płacić za tę wywózkę? Podobnie jest z odpadami bio.
Gmina Wołów przypomina mieszkańcom o nowych zasadach dotyczących odbioru odpadów BIO. Zmiany mają na celu usprawnienie systemu gospodarowania odpadami oraz ograniczenie kosztów ich utylizacji.
Mieszkańcy mogą bezpłatnie dostarczać odpady BIO do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK) przy ul. Rawickiej w Wołowie. W przypadku braku możliwości transportu, odpłatną usługę odbioru może zrealizować PGK Wołów.
Odpady roślinne pochodzące z pielęgnacji terenów zielonych, ogrodów, parków i cmentarzy są nadal odbierane bezpośrednio spod domów, jednak wprowadzono ograniczenie ilościowe: maksymalnie 4 worki (120 l) lub 4 pojemniki (120 l) oraz maksymalnie 2 pojemniki (240 l).
Z usługi mogą korzystać mieszkańcy, którzy złożyli deklarację o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi i nie zadeklarowali kompostowania.
Radna opozycji Emilia Świątek zbiera jednak podpisy pod petycją o zwiększenie limitu odbioru bioodpadów, argumentując, że wprowadzone ograniczenia uderzają w mieszkańców posiadających duże ogrody. Jednocześnie to ona od lat krytykuje wysokie opłaty za gospodarowanie odpadami, a później, poprzez swoje działania, zmusza samorząd do zwiększenia częstotliwości odbioru, co prowadzi do dalszego wzrostu kosztów. Władze Wołowa podkreślają, że każde zwiększenie ilości odbieranych odpadów oznacza podniesienie opłat dla wszystkich mieszkańców.
Podczas gdy w innych miejscowościach mieszkańcy płacą nawet 46 zł miesięcznie od osoby za śmieci, w Wińsku stawka wynosi 39 zł, a ze zniżką kompostową – 37 zł. Jak to możliwe? Wójt Jolanta Krysowata-Zielnica wyjaśniała już w lutym, że kluczowe było wprowadzenie oszczędności.
Zmiany dotknęły głównie frakcje odpadów, które mieszkańcy produkują w mniejszych ilościach, czyli szkło i papier. Odpady zmieszane oraz plastik są odbierane tak samo jak wcześniej. Kolejną zmianą jest rezygnacja z odbioru odpadów wielkogabarytowych bezpośrednio spod domów. Teraz mieszkańcy muszą samodzielnie dostarczyć stare meble czy sprzęty do PSZOK-u.
Wójt Wińska ujawniła przypadek wyrzucenia ubrań do lasu, wykryła sprawcę i publicznie napiętnowała jego zachowanie, pokazując, że nielegalne pozbywanie się odpadów nie będzie tolerowane. Samorząd zamierza również zwiększyć monitoring miejsc nielegalnego składowania odpadów.
Mieszkańcy Brzegu Dolnego nie kryją oburzenia po otrzymaniu listu od burmistrza Ireneusza Fury. Dokument przypomina o obowiązku selektywnej zbiórki odpadów, ale to nie segregacja wywołała największe emocje. W piśmie znalazł się zapis o odpowiedzialności zbiorowej – jeśli w pojemnikach na odpady zmieszane pojawią się śmieci podlegające segregacji, cała wspólnota mieszkaniowa zostanie obciążona podwyższoną opłatą w wysokości 88 zł od osoby.
Mieszkańcy Brzegu Dolnego nie zostawili na burmistrzu suchej nitki, oskarżając go o niesprawiedliwe traktowanie wspólnot. Argumentują, że nowe zasady są krzywdzące dla osób segregujących odpady i mogą doprowadzić do wzrostu dzikich wysypisk.
Władze Brzegu Dolnego podkreślają jednak, że decyzja o wprowadzeniu odpowiedzialności zbiorowej nie wynika ze złej woli, lecz z konieczności ograniczenia kosztów. Jeśli mieszkańcy nie będą przestrzegać zasad segregacji, gmina będzie musiała płacić wyższe stawki za odbiór odpadów, co przełoży się na kolejne podwyżki dla wszystkich, a nawet kary dla gminy. Kto za to zapłaci? Znowu wszyscy podatnicy.
Obawy te potwierdzają ostatnie wydarzenia w Wińsku. Wójt Krysowata-Zielnica ujawniła przypadek nielegalnego wyrzucenia tekstyliów do lasu, co wskazuje na rosnący problem związany z ograniczeniami w odbiorze odpadów. Władze gmin zastanawiają się, jak znaleźć złoty środek między kontrolowaniem kosztów a unikaniem nielegalnego składowania śmieci. Ale czy za mieszkańców domów z ogrodami mają solidarnie płacić za ich wywóz bio mieszkańcy z bloków? Czy za wywóz starych mebli, mają solidarnie płacić ci co ich nie wymieniają? To są dylematy na które każdy powinien sam sobie uczciwie odpowiedzieć. Na wszyscy pewno nie chcemy dalszych podwyżek.
mr, dz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze