Reklama

Z Wołowa do Ministerstwa. Natalia Gołubowska- Skrzypicka o sile empatii i budowaniu relacji przez sztukę

03/04/2026 11:20

Czy lokalna historia i sztuka mogą dawać nam ukojenie? Natalia Gołubowska- Skrzypicka, która od 11 lat kształtuje ofertę kulturalną naszego regionu, wierzy, że kluczem do zrozumienia świata jest bliskość i brak oceniania. Znana z nieszablonowych działań w Fundacji MY oraz projektów aktywizujących mieszkańców wołowskich osiedli, artystka opowiada o swojej ewolucji od edukatorki do mediatorki sztuki. Dziś zachęca nas do poszukiwania autentyczności w miejscach, które mijamy każdego dnia.

- W 2015 roku powołałaś do życia Pracownię Twórczą OZArt w Wołowskim Ośrodku Kultury, która w tym roku obchodzi swoje 11. urodziny. Jak z perspektywy czasu oceniasz wpływ tego miejsca na lokalną społeczność?

 

- Pracownia była (i jest nadal) wyjątkowym miejscem dla dzieci i młodzieży, które uczestniczą w Akademii Młodego Artysty. To miejsce, które wniosło nową jakość do myślenia o sztuce tworzonej z dziećmi i w ogóle aktywności dedykowanej tej grupie odbiorców w Wołowie. Wiem, że lokalna społeczność ceniła moje działania za profesjonalizm i oryginalność. Jak myślę o Pracowni, to mierzę jej wpływ miarą pojedynczych osób. Dzieci, które znalazły tu swój azyl i przestrzeń na bycie sobą, oraz seniorki, które odkrywały różnorodność sztuki.

Reklama

 

Projekty, które powoływałam do życia, miały na celu niesienie realnych zmian. Bardzo chciałam włączyć osoby z niepełnosprawnościami w kulturalne życie miasta – stąd narodziły się "Kulturalne Połączenia". W Fundacji MY prowadziliśmy archiwum historii mówionej "BAZAr Kulturalne Targowisko Wspomnień" – wyjątkowe rozmowy odnoszące się do kultury lat 80. i 90. Projekty "Aktywny Alfabet", "W jak Wołów – alfabet mojego miasta" oraz "Wołów – Nowy Jork. New York – Wolow" odnosiły się do lokalnego dziedzictwa.

Reklama

 

Projekt "Po sąsiedzku – kieszeń wsparcia" aktywizował mieszkańców wołowskiej spółdzielni i wspólnoty. Naprawdę można byłoby wymieniać tego dużo. Mnóstwo projektów realizowanych było w partnerstwie z wołowskimi instytucjami kultury, organizacjami i szkołami. "Akademia Artysty – sztuka i edukacja" to piękny projekt z bogatym programem warsztatów dla przedszkolaków i wychowawczyń. Wiem też, że za swoją działalność w Wołowie zostałam doceniona przez Urząd Marszałkowski przyznanym mi Stypendium Województwa Dolnośląskiego dla osób zajmujących się twórczością artystyczną oraz upowszechnianiem kultury.

Reklama

 

- Jakie znaczenie w procesie twórczym i edukacyjnym ma dla ciebie empatyczne, pełne bliskości podejście do drugiego człowieka?

 

- Myślę, że z tego narodziła się edukacja i w ogóle sztuka, jaką uprawiam. Jestem absolwentką uczelni artystycznej i zawsze patrzyłam na działania, które proponuję, przez pryzmat sztuki relacyjnej, włączającej. Zawsze też wolałam o sobie myśleć i mówić "mediatorka sztuki", a dopiero później "edukatorka".

 

Myślę, że empatia pozwala mi w ogóle na podejmowanie działań i relacji z dużą otwartością na bardzo różnorodne grupy odbiorców. Nie kieruję się stereotypami; uważam, że każdy ma prawo do wyrażania siebie, a sztuka jest do tego najlepszą przestrzenią. Uważam też, że w mieście jest miejsce dla każdego, ale nie w odosobnieniu i izolacji, a w bliskości, na którą otwieraliśmy mieszkańców. Mówię tu o ludziach, ale też o tematach, które w swojej pracy podejmowałam. Działania twórcze to nie tylko piękny obraz i umiejętności artystyczne. Dla mnie to bodziec do refleksji, poznania i oswojenia nowego oraz przerobienia różnych emocji. A jeśli chodzi o pracę z dziećmi, to empatyczna i bliskościowa relacja pozwalała mi na wychodzenie poza ramy, uznanie dziecięcego spojrzenia na świat, towarzyszenie, nieocenianie, a docenianie. To również profesjonalne podejście do tworzenia oferty edukacyjnej dla dzieci – myślę tu o nieinfantylizowaniu i nieumniejszaniu.

Reklama

 

- Na swoim profilu piszesz o zmianie profilu działań – o formie bardziej interdyscyplinarnej, skupionej na procesie i kształtowaniu postaw. Piszesz o projekcie "Miejsca mają twarze" – na czym będzie polegał?

 

- Przede wszystkim profil Otwartego Zakładu Artystycznego był poświęcony działaniom, które realizowałam w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej. Już go nie prowadzę, a strona ta pełniła rolę archiwum i portfolio. Teraz postanowiłam, może trochę w myśl ekologii cyfrowej, że naturalnie przejmę tę przestrzeń na nowe działania. Uważam, że jeśli w swojej pracy kierujemy się określonymi wartościami, to kolejny projekt jest tylko przedłużeniem naszego dotychczasowego doświadczenia i sposobu pracy.

Reklama

 

Na pewno przez te 11 lat rozwinęłam się jako edukatorka i twórczyni; nie satysfakcjonuje mnie już ofertowy i usługowy charakter edukacji kulturalnej. Przez ostatnie kilka lat miałam okazję współtworzyć projekty interdyscyplinarne nastawione na zmianę. Uważam też, że dzisiaj potrzebujemy redefinicji pewnych pojęć lub pogłębiania znaczeń i kontekstów.

 

Tym, co będzie kluczowe i charakterystyczne dla projektu "Miejsca mają twarze", to budowanie bliskich relacji z miejscami – w tym roku głównie z miejscami dziedzictwa, ponieważ projekt jest realizowany w ramach przyznanego mi stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (jego pełna nazwa to "Miejsca mają twarze – nowe oblicze dziedzictwa"). Cofam się w nim i próbuję uchwycić elementarną rzecz: co zrobić i jak, żeby zaprzyjaźnić się z miejscami dziedzictwa? Jak kształtować w sobie nawyk obcowania z nimi? Jak w twórczy sposób dokumentować nasze doświadczenie i kontakt z miejscami dziedzictwa? Czy dziedzictwo może dawać nam ukojenie?

Reklama

 

Do współpracy zaprosiłam 6 instytucji z Polski, w których zrealizuję warsztaty dla dzieci i warsztaty rodzinne. W tym gronie jest również miejsce na nasze lokalne dziedzictwo. Oprócz tego przeprowadziłam 4 wywiady z inspirującymi artystkami i artystą oraz ekspertką z dziedziny psychologii i psychoterapii. Będzie też strona www i bezpłatne materiały edukacyjne dla rodziców, edukatorów i nauczycieli.

 

- Czy jako artystka poszukujesz "nowego języka, narracji i opowieści"? Czy celujesz w konkretne techniki i materiały, czy może sam proces relacyjny i praca w przestrzeni miejskiej są twoim głównym narzędziem?

Reklama

 

-Poszukuję i mam zamiar eksperymentować. Przemawia do mnie edukacja w doświadczeniu; będę też czerpać z filozofii mindfulness, neuroestetyki, spacerów sensorycznych i badań artystycznych. I oczywiście z różnorodnych technik artystycznych, ale bardziej jako narzędzia do zbierania śladów i tworzenia portretów. Chcę też odejść od trzymania i brania odpowiedzialności za efekty. Oczywiście proces, do którego zapraszamy drugą osobę, zawsze jest jakoś zaplanowany. Tym razem chcę stworzyć coś, co otworzy przestrzeń na indywidualną eksplorację, da więcej sprawczości i samodzielności, ale też wolności i ciekawości. Zobaczymy, co z tego wyjdzie; nie stawiam przed sobą oczekiwań. Chciałaby też wyjść z narracji projektowej, usługowej i ofertowej. Poszukać, jak inaczej możemy opisywać wspólne doświadczanie kultury i sztuki, żeby tak jak odwiedzanym miejscom nadać więcej podmiotowości i uosobienia, tak samo stało się z komunikacją, którą stosujemy na zewnątrz. Chcę też zobaczyć, co dla mnie oznacza autentyczność.

Reklama

 

- Skąd czerpiesz niesłabnącą pasję i energię do ciągłych eksperymentów i poszukiwań na styku sztuki i edukacji?

 

- Chyba po prostu się tym interesuję. Lubię uczestniczyć w różnorodnych konferencjach, warsztatach i festiwalach. Sztuka i kultura są dla mnie sposobem na aktywne spędzanie czasu wolnego. Uwielbiam odwiedzać muzea, lubię również filmy dokumentalne. Śledzę też, co robią inni, a później wytyczam swoje ścieżki i idę w przeciwnym kierunku.

 

Oczywiście żartuję, chociaż lubię kwestionować to, co już powstało. Często tworzę rzeczy z poczucia jakiegoś wewnętrznego buntu albo w odpowiedzi na kryzys. Ciągle poszukuję autorytetów. Cenię wiele osób za ich pracę, pasję i profesjonalizm. Pasję do kultury i sztuki wyniosłam z domu; to dla mnie naturalne, że towarzyszy mi ona w codziennym życiu. Mam również kreatywnego męża, obserwuję jego działania i sposób pracy. Jest on pierwszą osobą, z którą przegaduję swoje pomysły.

Reklama

 

- Prace powstające w Pracowni wychodzą w przestrzeń miejską. W jaki sposób sztuka może, a nawet powinna zmieniać nasze codzienne otoczenie?

 

- Taką formę prezentacji głównie praktykuje mój tato, Krzysztof Gołubowski. Chociaż ja również realizowałam projekty, w których prezentowaliśmy efekty działań z dziećmi i młodzieżą, np. w formie wystawy czy artystycznego ZINa. Uważam, że sztuka prezentowana w przestrzeni miejskiej jest o wiele bardziej dostępna i znosi bariery. Towarzyszy nam na co dzień, mijamy ją i chcąc nie chcąc, wywiera na nas jakiś wpływ. Może poprawić nam humor, zaskoczyć, zaciekawić, skłonić do refleksji; możemy zachwycić się estetyką czy sposobem wykonania. Może podkreślać jakieś wartości, przypominać o ważnych osobach czy wydarzeniach.

Reklama

 

Uważam, że to również świetny sposób na podejmowanie dialogu z samą przestrzenią. Polecam odwiedzić Przegląd Sztuki Survival we Wrocławiu lub wziąć udział w festiwalu teatrów ulicznych. Coraz częściej adaptuje się też np. kioski czy inne przestrzenie miejskie pod mikrogalerie. Sztukę prezentuje się także w witrynach.

 

- Miałaś chwilę przerwy i wtedy pracownię przekazałaś swojemu tacie. Teraz "bierzesz to i idziesz dalej". Czego się możemy spodziewać i do jakich "wspólnych poszukiwań" zapraszasz mieszkańców?

 

- Ta chwila przerwy to próba odnalezienia się na rynku pracy. Natomiast nieprzerwanie pracuję w kulturze od 11 lat – zmieniłam tylko formę i miejsce. Pracownię przekazałam tacie w momencie otrzymania oferty pracy z Warszawy. Do współpracy zaprosiło mnie Narodowe Centrum Kultury, gdzie powierzono mi rozwijanie ogólnopolskiego programu – kampanii społeczno-edukacyjnej "Barwy Wspólne". To piękny program z licznymi działaniami, który pozwolił mi na wykorzystanie swojego potencjału, wiedzy i doświadczenia. Ta praca oraz zespół na mnie czekają, a na ten moment głównie skupiam swoją uwagę i czas na synu. To jego dzisiaj wraz z mężem przygotowujemy do odbioru sztuki i rozwijamy w nim miłość do kultury.

 

A na ten moment zapraszam mieszkańców do śledzenia strony "Miejsca mają twarze".

 

- Dziękuję Natalio za arcyciekawą rozmowę. Mamy szczęście, że jesteś tu z nami, w naszej wspólnej przestrzeni. 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/04/2026 13:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości