Jeszcze kilka miesięcy temu nad Zespołem Szkół Specjalnych w Lubiążu wisiała groźba likwidacji. Dziś władze powiatu mówią o przełomie: po zmianie zasad finansowania placówka może otrzymywać około 6,5 mln zł rocznie i wreszcie się bilansować. W osiągnięciu tego rozwiązania ważną rolę odegrała poseł Jolanta Niezgodzka, która pilotowała sprawę na szczeblu centralnym. Ale to nie koniec problemów. Powiat chce teraz rozmawiać z marszałkiem o przyszłości szkoły i budynku, bo warunki, w jakich uczą się dzieci, nadal są bardzo złe.
Temat wrócił podczas sesji Rady Powiatu Wołowskiego. Dyskusję rozpoczął radny i członek zarządu Rafał Borzyński, pytając, jaki efekt przyniosły wielomiesięczne działania dotyczące finansowania placówki.
Wicestarosta Beata Gryga przypomniała, że ostatnie ważne rozmowy w tej sprawie odbywały się w czerwcu z udziałem poseł Jolanty Niezgodzkiej.
To właśnie ona – jak podkreślano podczas sesji – pomagała prowadzić sprawę na szczeblu parlamentarnym i ministerialnym. Początkowo pojawiała się propozycja ryczałtu w wysokości około 500 tys. zł, ale ostatecznie udało się wypracować korzystniejsze rozwiązanie.
Nowe przepisy wprowadziły dodatkową wagę finansową dla uczniów spełniających określone kryteria. Według wstępnych wyliczeń przedstawionych radnym, przy 77 uczniach szkoła podstawowa i liceum specjalne mogą otrzymać łącznie około 6,5 mln zł rocznie, czyli około 545 tys. zł miesięcznie.
– Mogę powiedzieć dzisiaj z ogromną radością, że ta praca nam się udała – mówiła Beata Gryga.
Jeszcze niedawno sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Powiat alarmował, że musi co roku dokładać do funkcjonowania szkoły znaczne pieniądze.
Wtedy pojawiła się uchwała dotycząca zamiaru likwidacji placówki. Władze powiatu przekonywały, że jej celem nie było rzeczywiste zamknięcie szkoły, lecz zmuszenie państwa do zajęcia się problemem jej finansowania.
Rafał Borzyński podczas sesji mówił wprost:
– Uderzenie pięścią w stół, likwidacja, okazała się de facto ratunkiem dla tej placówki.
Starosta Jan Janas podkreślił z kolei, że to właśnie Borzyński był osobą, która odważyła się postawić sprawę tak ostro i przedłożyć wniosek o likwidację.
Jak mówił, decyzja ta nie była łatwa i budziła ogromne emocje, ale przyspieszyła działania i zwiększyła presję na zmianę przepisów.
Jednocześnie podczas dyskusji przypomniano, że walka o szkołę trwała znacznie dłużej. Radni wskazywali na wieloletnie starania dyrektor Henryki Rewak, wcześniejsze pisma do ministrów i parlamentarzystów oraz działania kolejnych władz powiatu.
Finansowanie nie rozwiązuje wszystkich problemów szkoły.
Placówka działa przy Wojewódzkim Szpitalu dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Lubiążu. Szpital podlega samorządowi województwa, natomiast szkołę prowadzi Powiat Wołowski.
I właśnie ten podział odpowiedzialności ponownie staje się przedmiotem dyskusji.
Starosta Jan Janas przyznał, że kwestia ewentualnego przekazania szkoły marszałkowi nadal pozostaje otwarta.
Rafał Borzyński zapowiedział natomiast, że będzie nadal apelował do władz województwa o przejęcie placówki.
Powód jest bardzo konkretny: budynki, w których uczą się dzieci, wymagają dużych nakładów.
– Warunki, w jakich oni się uczą, są bardzo złe – mówił starosta.
Powiat chce rozmawiać z Urzędem Marszałkowskim o remoncie jednego z budynków należących do kompleksu szpitalnego i przeznaczeniu go na potrzeby szkoły.
Borzyński podkreślał, że samorządu powiatowego może po prostu nie być stać na tak duże inwestycje.
Jeżeli marszałek nie zdecyduje się przejąć szkoły, powiat chce przynajmniej, aby województwo pomogło sfinansować remont i zapewnić dzieciom odpowiednie warunki nauki.
Jeszcze kilka miesięcy temu pytanie brzmiało: czy szkoła w Lubiążu zostanie zlikwidowana?
Dziś jest inne: kto będzie ją prowadził i kto zapłaci za warunki, w jakich mają uczyć się dzieci?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze