Mówi się, że policjantem jest się 24 godziny na dobę. Tę starą prawdę udowodnił w miniony poniedziałek nadkom. Grzegorz Wańkowicz. Choć na co dzień piastuje wysokie stanowisko w Komendzie Miejskiej we Wrocławiu, to właśnie w Brzegu Dolnym, w czasie wolnym od służby, przeprowadził akcję, której nie powstydziłby się oddział pościgowy.
Wszystko zaczęło się od zwykłego telefonu. W poniedziałek, 9 lutego, do nadkomisarza Wańkowicza zadzwonił znajomy z dramatyczną informacją: „Ukradli mi auto!”. Z parkingu przy jednej z ulic w Brzegu Dolnym zniknął Fiat Tipo o wartości około 40 tysięcy złotych.
Zamiast jedynie poinstruować kolegę o procedurach, policjant, który przebywał akurat w Brzegu Dolnym, postanowił działać. Jak relacjonuje kom. Wojciech Jabłoński z wrocławskiej policji: - Policjant postanowił sprawdzić, czy utracone auto znajduje się jeszcze gdzieś na terenie miasta. Sprawdzając różne ulice, natknął się na poszukiwany samochód.
To był strzał w dziesiątkę. Nadkomisarz namierzył skradzionego fiata, zanim właściciel zdążył w ogóle złożyć oficjalne zawiadomienie w komisariacie.
Akcja była błyskawiczna. Policjant zauważył, że w środku skradzionego pojazdu siedzi młody mężczyzna. Nie czekając na przyjazd patrolu, postanowił obezwładnić sprawcę samodzielnie. - Policjant podszedł do pojazdu od strony kierowcy i używając siły fizycznej uniemożliwił podejrzanemu oddalenie się z miejsca – informuje oficer prasowy.
Po kilku minutach na miejscu zjawili się funkcjonariusze będący w służbie, którzy przejęli 24-letniego złodzieja.
Dzięki czujności i błyskawicznej reakcji nadkomisarza, który w formacji służy od blisko 29 lat, auto wróciło do właściciela w stanie nienaruszonym. 24-latek usłyszał już zarzuty, a za kradzież grozi mu teraz do 5 lat więzienia.
Złodzieje w naszym powiecie nie mogą spać spokojnie, nawet jeśli w pobliżu nie widać oznakowanego radiowozu. Doświadczenie i policyjna intuicja, jak widać, nie znają pojęcia „czas wolny”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze