Późnym wieczorem we wtorek, 26 maja, nad ogródkami działkowymi w Wołowie pojawiła się łuna ognia. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o godzinie 22.20 od zaniepokojonych mieszkańców, którzy widzieli płomienie od strony Piotroniowic. Na miejsce natychmiast skierowano zastępy strażaków.
Jak relacjonuje zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo Gaśniczej w Wołowie, młodszy kapitan Jakub Jarmuszczak, po przyjeździe pierwszych wozów bojowych na miejsce okazało się, że płoną suche trawy w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki Juszka.
Żywioł błyskawicznie opanował obszar o powierzchni około 20 arów. Sytuacja była groźna, ponieważ ogień szalał w pobliżu ogródków działkowych. Na szczęście dzięki szybkiej i zdecydowanej akcji ratowników ogień nie zdołał dotrzeć do żadnej z pobliskich altan. Cała akcja gaśnicza trwała godzinę, a w działaniach brali udział wyłącznie zawodowi strażacy z wołowskiej jednostki ratowniczej.
Nocny pożar w Wołowie to niestety tylko jedno z wielu zdarzeń w ostatnich dniach, które układają się w niebezpieczną serię. Sucha trawa i nieużytki płoną w całym powiecie, a strażacy i druhowie ochotnicy mają pełne ręce roboty.
Do bardzo groźnego zdarzenia doszło kilka dni wcześniej, 21 maja, w miejscowości Białawy Wielkie. Tam ogień zajął suche trawy na powierzchni ok. 30 arów. W akcji brali udział druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Wińsku. Ponieważ pożar wybuchł na samej granicy kompleksu leśnego, do działań natychmiast włączyła się Straż Leśna. Sytuacja była na tyle poważna, że wsparcia z powietrza musiał udzielić specjalistyczny samolot gaśniczy dromader.
Kolejne zgłoszenia napłynęły do stanowiska kierowania w ten sam wtorek, 26 maja, kilka godzin przed pożarem w Wołowie. Kilkanaście minut po godzinie 16.00 strażacy zostali wezwani do Żerkówka, gdzie doszło do pożaru suchej trawy na nasypie kolejowym na trasie w kierunku Łososiowic.
Ogień zajął powierzchnię 5 arów, a w akcji ratunkowej uczestniczyły zastępy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Brzegu Dolnym oraz Komendy Powiatowej z Brzegu Dolnego. Na szczęście tym razem obyło się bez bezpośredniego zagrożenia dla kursujących pociągów i ruch na torach nie musiał zostać wstrzymany.
Tego samego popołudnia strażacy musieli interweniować również w miejscowości Małowice. Tam ogień zajął suchą trawę na mniejszej powierzchni, a z zagrożeniem sprawnie poradzili sobie ratownicy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Orzeszkowie.
Służby ratunkowe nieustannie apelują do mieszkańców o rozsądek. Strażacy przypominają, że wysuszone po zimie poszycie i brak intensywnych opadów deszczu sprawiają, że nawet mała iskra może doprowadzić do tragedii. Wypalanie traw jest nie tylko nielegalne i zagrożone surowymi karami, ale w obecnych warunkach staje się śmiertelnym zagrożeniem dla ludzi oraz okolicznej przyrody.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze