Rozmowa z Januszem Cieszyńskim, wiceministrem, pełnomocnikiem rządu ds. cyberbezpieczeństwa
Był Pan obecny na konwencie Wójtów i Burmistrzów Gmin Subregionu Wrocławskiego, któremu przewodniczył burmistrz Wołowa, Dariusz Chmura. Jakie tematy poruszano na spotkaniach tych oficjalnych i w kuluarach?
- Trudno tworzyć dobre rozwiązania dla Polaków zza biurka w Warszawie i dlatego nie odpuszczam żadnej okazji do rozmowy z samorządowcami. Przedstawiłem plany mojego resortu na 2023 rok dotyczące nowych cyfrowych usług, dotacji na usługi informatyczne dla gmin oraz planów na zapewnienie szybkiego internetu mieszkańcom regionu. Oprócz tego była okazja na rozmowę o projektach ważnych dla mieszkańców okolic Wrocławia. To było dobre spotkanie.
- A były też rozmowy o polityce? Przed nami wybory do parlamentu.
- Przed nami wyborczy maraton – Polacy będą głosować trzy razy w ciągu niecałego roku. To dobry moment na to, aby podsumować ostatnie lata i zaprezentować program na kolejne kadencje. Za nami trudne trzy lata, ale zawsze po deszczu wychodzi słońce. Potrzebny jest pomysł na to, jak zmieniać Polskę na lepsze i ten pomysł ma Prawo i Sprawiedliwość.
- A będzie Pan zabiegał o poparcie w powiecie wołowskim? Na co wyborcy mogą liczyć?
Będę zabiegał o jak najlepszy wynik PiS w nadchodzących wyborach. Polska zasługuje na odpowiedzialne rządy i stabilny rozwój. Moja rodzina przyjechała do Wrocławia zaraz po końcu wojny, dlatego jestem z tym regionem szczególnie związany.
Jeśli chodzi o naszą propozycję na kolejne cztery lata, to z ich oficjalnym ogłoszeniem czekamy na kongres programowy Prawa i Sprawiedliwości. Ale PiS zawsze szedł do wyborów z ciekawym programem, podczas gdy nasi oponenci mają tylko jeden cel – władzę. A nad programem obiecują pochylić się... po wyborach.
- Ostatnie rządowe programy, które pan promuje to komputery dla uczniów szkół podstawowych. Jak wygląda ich przydzielanie i na czym polega program?
- Chcemy, aby w tym roku rozpoczęła się w polskiej szkole cyfrowa rewolucja. Każdy kolejny rocznik czwartoklasistów dostanie na własność laptopa. Taki komputer posłuży zarówno w szkole, jak i w domu. Coraz więcej osób z elektroniki korzysta na co dzień w pracy, dlatego chcemy, aby młodzi ludzie wchodzili w dorosłość z dobrą znajomością technologii. Oczywiście podstawowym wyposażeniem sali lekcyjnej pozostaną tablica i podręcznik, ale szkoła powinna iść w tym samym kierunku, w którym zmienia się świat dorosłych.
Jeśli chodzi o szczegóły programu, to w ramach realizowanego przez rząd przetargu do każdej gminy trafi odpowiednia liczba laptopów które będą spełniać jednolite dla całego kraju parametry. Z punktu widzenia rodzica to będzie minimum formalności – wystarczy potwierdzić odbiór sprzętu. Szczegóły zostaną opisane w ustawie, nad którą właśnie pracujemy. Najważniejsze dla mnie jest to, że program obejmie nie tylko bieżący rok – nowe prawo zagwarantuje taki sprzęt dla każdego kolejnego rocznika.
- Kolejny program to szybki dostęp do internetu, które gminy mają szanse na ten program? Na czym on polega?
- W tym roku ogłosimy konkursy dla firm, które chcą podłączać szybki internet w miejscach, w których taka inwestycja sama się nie spłaci. Wiemy, że położenie światłowodu może kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych za punkt adresowy. Abonament dla klienta to między 50 a 70 złotych i chociaż to dużo mniej niż w innych krajach europejskich, to nie wyobrażamy sobie, aby te ceny miały wzrosnąć. Z prostej kalkulacji wynika, że taka inwestycja spłacałaby się ponad dziesięć lat i dlatego niezbędne jest stworzenie programów wsparcia budowy sieci szerokopasmowych.
Takie programy obejmą też powiat wołowski. Z analiz Urzędu Komunikacji Elektronicznej wynika, że takie wsparcie powinno dotyczyć prawie 3000 adresów. Gmina Wołów to 1208, w Wińsku 892, a w Brzegu Dolnym 806 punktów. Zgodnie z wyliczeniami UKE, aby zasypać tę lukę potrzebne będzie dofinansowanie na kwotę 22 milionów złotych. Liczę, że w tym roku będziemy w stanie ogłosić, że te inwestycje ruszają.
- Rzadko mamy możliwość rozmowy w mediach lokalnych z politykami z pierwszych stron gazet, dlatego chciałabym wykorzystać rozmowę z Panem i prosić o wyjaśnienie czytelnikom, czym jest program KPO? Dlaczego jest taki problem z jego przyjęciem i po czyjej stronie Polski czy Unii Europejskiej? Pytam, bo w tym programie mają być pieniądze na oddłużenie między innymi szpitali, a nasz tonie w długach. Stąd wszyscy czekamy na te pieniądze.
KPO miało być programem odbudowy Unii Europejskiej po pandemii. Cała Europa miała podżyrować wspólny kredyt, który zaciągnęła na bardzo niski procent. Ten instrument, szczególnie dla Polski, był bardzo korzystny. Różnica w oprocentowaniu pożyczek na sfinansowanie KPO, a tym, które byliśmy w stanie uzyskać sami można porównać do rat kredytu sprzed wybuchu wojny i z dziś – rata jest nawet o połowę niższa.
Niestety te środki zostały przez Komisję Europejską wykorzystane do tego, aby uzyskać dodatkowe uprawnienia wobec krajów takich jak Polska. Nasz rząd się na to nie godził i w 2021 roku rozpoczęła się prawna batalia o ustalenie tego, na co pozwalają unijne traktaty. Ale sytuacja się zmieniła – dziś, w dobie wojny i światowego kryzysu finansowego czekanie na sprawiedliwość wiązałoby się z kosztami, których Polacy nie mogą ponosić. Dlatego rząd zawarł z brukselskimi urzędnikami porozumienie dotyczące wymogów, które musimy spełnić, aby uzyskać należne nam środki. Wierzę, że warunki tego porozumienia już wkrótce zostaną spełnione, a środki trafią do naszego kraju.
Warto też pamiętać o tym, że dzięki utworzonemu przez premiera Morawieckiego Polskiemu Funduszowi Rozwoju możemy już realizować projekty zapisane w KPO. Przykładem jest przetarg na komputery dla dzieci. W ramach tzw. prefinansowania płacimy środkami, które wracają do państwa z wypłaconych w czasie pandemii tarcz dla firm. Gdyby nie takie mechanizmy, ta sytuacja byłaby dla nas znacznie bardziej dotkliwa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze