Reklama

Płonąca „tradycja”, która zabija. Strażacy walczą z ogniem na łąkach powiatu wołowskiego

02/04/2026 08:11

Mimo dziesiątek apeli, ostrzeżeń i tragicznych historii z lat ubiegłych, sezon na wypalanie traw w powiecie wołowskim trwa. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia strażacy niemal codziennie wyjeżdżali do pożarów nieużytków, które ktoś „podleczył” zapałką. Przypominamy: to nie jest sprzątanie ogrodu – to śmiertelnie niebezpieczne przestępstwo.

Bilans ostatnich dni jest zatrważający. Od 25 marca do 1 kwietnia strażacy interweniowali wielokrotnie, walcząc z ogniem, który rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Czerwony kur pojawił się w samym Wołowie (ul. Działkowa i ul. Spacerowa), ale płonęły też miejscowości w całym regionie: Białawy, Morzyna, Buszkowice Małe oraz Bożeń. W Budkowie strażacy musieli interweniować aż dwukrotnie. Każdy z tych wyjazdów to ogromne koszty, angażowanie sił, które w tym samym czasie mogą być potrzebne przy wypadku, i realne zagrożenie dla okolicznych zabudowań oraz lasów.

Reklama

Mit „użyźniania” gleby

Wielu zwolenników wypalania traw wciąż wierzy w szkodliwy mit, że ogień użyźnia ziemię i przyspiesza wzrost nowej roślinności. Prawda jest brutalna: ogień wyjaławia glebę. Wysoka temperatura zabija pożyteczne mikroorganizmy, niszczy strukturę próchnicy i sprawia, że ziemia staje się martwa. Zamiast szybciej rosnąć, roślinność po pożarze jest słabsza, a jej odrodzenie trwa znacznie dłużej.

Eksterminacja małych mieszkańców

Płonąca łąka to nie tylko sucha trawa. To dom dla tysięcy stworzeń, które w starciu z ogniem nie mają szans. W płomieniach żywcem giną:

Reklama
  • Owady: w tym pszczoły, trzmiele i inne zapylacze, od których zależy nasze rolnictwo.

  • Małe ssaki: jeże, zające, krety i ryjówki.

  • Ptaki: ogień niszczy gniazda zakładane na ziemi oraz niszczy lęgi ptaków wracających z ciepłych krajów.

  • Płazy i gady: żaby, jaszczurki i chronione węże nie są w stanie uciec przed szybko przemieszczającym się frontem ognia.

Dlaczego to takie groźne?

Wypalanie traw jest skrajnie nieprzewidywalne. Wystarczy jeden silniejszy podmuch wiatru, by ogień przeniósł się na sąsiedni las, gospodarstwo czy zaparkowane samochody. Co więcej, dym z płonących łąk jest gęsty i duszący. Gdy osiada nad drogami, drastycznie ogranicza widoczność, co może doprowadzić do wypadków drogowych.

Reklama

Warto pamiętać o jeszcze jednym aspekcie: strażacy, którzy przez kilka godzin gaszą płonącą łąkę w Bożeniu czy Budkowie, są w tym momencie „wyłączeni” z systemu. Jeśli w tym samym czasie dojdzie do zawału serca lub groźnego wypadku, pomoc może nadejść zbyt późno.

Surowe kary: Więzienie i utrata dopłat

Państwo nie patrzy już na ten proceder pobłażliwie. Za wypalanie traw grożą surowe konsekwencje prawne i finansowe:

  1. Mandaty i grzywny: Policja lub straż pożarna może nałożyć mandat w wysokości do 500 zł, a sprawa skierowana do sądu może skończyć się grzywną do 30 000 zł.

    Reklama
  2. Areszt i więzienie: Jeśli wypalanie doprowadzi do pożaru zagrażającego mieniu lub życiu wielu osób, sprawcy grozi kara pozbawienia wolności od roku do nawet 10 lat.

  3. Cios w kieszeń rolnika: Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) za wypalanie traw może dotkliwie ukarać właściciela gruntów, zmniejszając płatności bezpośrednie o kilka, a w skrajnych przypadkach o 100 procent.

Apelujemy do mieszkańców: nie bądźcie obojętni! Jeśli widzisz kogoś, kto podpala trawy, lub zauważysz dym na nieużytkach – natychmiast dzwoń pod numer alarmowy 112. Twój telefon może uratować nie tylko przyrodę, ale i ludzkie mienie oraz życie.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/04/2026 08:20
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości