W sprawie pożaru, do którego doszło w hali zakładu SungEel HiTech Poland w Bukowicach (gm. Brzeg Dolny), trwa śledztwo prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wołowie. Informację tę potwierdziła nam mł.asp. Natalia Pietras, Zastępca Oficera Prasowego Komendy Powiatowej Policji w Wołowie.
– W powyższej sprawie prowadzone będzie postępowanie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wołowie, które ma na celu wyjaśnić wszystkie okoliczności i przyczyny tego zdarzenia. Na chwilę obecną przyczyna samozapłonu nie jest znana. Na miejsce powołany został biegły z zakresu pożarnictwa, który w dniu dzisiejszym przeprowadzi czynności – przekazała funkcjonariuszka.
Z przedstawicielem zakładu SungEel HiTech również udało się nawiązać kontakt. Przekazaliśmy prośbę o oficjalne stanowisko, jednak jak nas poinformowano, zakład czeka obecnie na przybycie inspektorów z różnych instytucji państwowych, którzy mają przeprowadzić oględziny pogorzeliska. – Bez zgody tych służb nie możemy wejść do środka budynku. W tej sytuacji trudno nam przekazać jakiekolwiek wiążące informacje – usłyszeliśmy.
Pożar wybuchł w hali zakładu przetwarzającego zużyte baterie litowo-jonowe. To druga taka sytuacja w ciągu ostatnich dwóch lat w tej samej lokalizacji. Na miejsce zadysponowano kilka zastępów straży pożarnej. Na szczęście – jak poinformowały służby – nie było ofiar w ludziach. Akcja gaśnicza trwała kilka godzin, a dziś prowadzone są działania związane z dogaszaniem i zabezpieczeniem miejsca.
Zakład SungEel HiTech Poland to inwestycja południowokoreańskiej spółki zajmującej się recyklingiem i utylizacją baterii litowo-jonowych. W Bukowicach przetwarza się baterie z całej Europy, odzyskując z nich m.in. lit, kobalt, nikiel i mangan. Zakład prowadzi działalność związaną z odzyskiem surowców oraz neutralizacją odpadów niebezpiecznych.
Mieszkańcy Bukowic i sąsiednich miejscowości od miesięcy wyrażają zaniepokojenie funkcjonowaniem instalacji. W ostatnim czasie zablokowano planowane rozbudowy i nowe inwestycje w sąsiedztwie zakładu. Protesty doprowadziły do zahamowania procedur planistycznych, jednak już wcześniej pojawiały się pytania o poziom bezpieczeństwa działalności zakładu.
Pożar ponownie wywołał silny niepokój wśród mieszkańców – czarny dym i ogień były widoczne z odległości kilku kilometrów. W mediach społecznościowych pojawiały się ostrzeżenia mieszkańców, by nie otwierać okien. Mimo to do tej pory nie wydano żadnych oficjalnych komunikatów o stanie środowiska ani o możliwym zagrożeniu dla zdrowia ludzi czy zwierząt.
Przypomnijmy: zakład posiada pozwolenia na przetwarzanie odpadów niebezpiecznych, w tym baterii litowo-jonowych. Zgodnie z dokumentacją środowiskową, obiekt rocznie może przerabiać do 7 tysięcy ton materiału. Działalność ta budzi kontrowersje nie tylko ze względu na skalę, ale także ze względu na niewystarczającą – zdaniem mieszkańców – komunikację z otoczeniem.
Na ten moment trwa dochodzenie prowadzone przez policję i prokuraturę, na miejscu pracuje biegły z zakresu pożarnictwa, a zakład nie może wznowić pracy bez zgody służb nadzorczych. Oczekiwane są kontrole środowiskowe, ppoż. i budowlane. Dopiero po nich możliwe będzie pełne ustalenie skutków pożaru i ewentualne wyciągnięcie konsekwencji.
Będziemy informować na bieżąco o dalszych ustaleniach służb, decyzjach administracyjnych oraz stanowiskach władz lokalnych i przedstawicieli zakładu. Jeśli byłeś świadkiem zdarzenia lub masz informacje w tej sprawie – skontaktuj się z redakcją.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze