Niedawno informowaliśmy o wzmożonych kontrolach Straży Ochrony Kolei na stacji w Brzegu Dolnym, a dziś w tym samym rejonie pojawiły się patrole policji, SOK i wojska. Funkcjonariusze pilnują dzikiego przejścia przez tory i bez taryfy ulgowej reagują na łamanie przepisów. Przypominamy: skracanie sobie drogi to nie tylko ryzyko kary finansowej, ale przede wszystkim śmiertelne niebezpieczeństwo.
Kolejne kontrole na stacji PKP
Nie minęło dużo czasu od głośnej akcji SOK-istów, która wywołała spore poruszenie wśród dolnobrzeżan, a przy torowisku znów zaroiło się od mundurów. Dziś to policja bacznie obserwuje pieszych próbujących przedostać się na drugą stronę stacji w miejscach niedozwolonych. Każda próba sforsowania torów kończy się natychmiastową interwencją mundurowych.
Drogie i niebezpieczne skróty
Powód obecności służb jest prosty – rutyna i pośpiech wciąż wygrywają ze zdrowym rozsądkiem. Wielu mieszkańców decyduje się na nielegalne przejście, zapominając, że droga hamowania rozpędzonego pociągu wynosi nawet kilkaset metrów, a maszynista nie ma szans na gwałtowne zatrzymanie składu.
Warto też pamiętać, że chwila nieuwagi lub pośpiechu uderza bezpośrednio w portfel:
50 zł – podstawowy mandat za przechodzenie przez tory w miejscu niewyznaczonym,
300 zł – korzystanie z telefonu komórkowego podczas pokonywania torowiska,
od 2000 zł do nawet 4000 zł (w warunkach recydywy) – wchodzenie na tory przy opuszczonych lub opuszczających się rogatkach oraz przy włączonym czerwonym świetle.
Apelujemy o rozwagę i korzystanie wyłącznie z bezpiecznych, wyznaczonych tras – żadne zaoszczędzone minuty nie są warte utraty zdrowia lub życia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze